13 kwi 2012

z nieplanowania brak rozczarowania

Jutro już piątek. Ciekawa jestem kto cieszy się z tego faktu, wszyscy? :)
W święta przewiało mi krzyż i więcej leżałam niż chodziłam (ból okropny) a do tego przeziębienie mnie dopadło i w sumie cieszę się, bo pewnie jutro zaliczyłabym basen i aerobik, a przez choróbska jestem uziemiona.
Nawet boje się myśleć, jakie cuda mogłyby mnie tam spotkać13-nastego w piątek ...a przecież obiecałam trzymać fason ;) Za to z pewnością z fasonem trzymam w rękach czekoladę...od trzech dni mam czekoladowy napad, czytam z nią, pije kawę, podbieram dzieciom kinderczekoladki...oj wstyd...
Ale uwierzcie mi na wyjazd na przerwę świąteczną zabrałam ambitnie moje kijaszki, rolasy a tam co...nie dość, że mnie połamało, to jeszcze lało a jak nie lało, to następnego dnia obudziłam się zimą, a takie miałam plany...fju fju...i po planach, więc weekendu nie planuję...kropka.

4 komentarze:

  1. Kochana-zdrówka życzę! :)
    Trzymaj się dzielnie...w postanowieniach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skąd ja znam to znam, wielkie planowanie, a potem dupa blada :) Jeszcze 8 godzin do powrotu M z pracy i wreszcie weekend rozpoczęty listą przebojów Trójeczki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też miałam niesamowite plany na święta... czego ja to nie zrobię z taką ilością wolnego czasu.
    I co? Jajoo można by rzec. Czyli nic :-)
    Ale przynajmniej odpoczęłam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobno co nie planowane to udane!;p Życzę Ci tego:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.