4 maj 2012

sypialnia, ja i ....

  Mój brak pozytywnego nastroju w ostatnim czasie,  zamieniłam na zamykanie się w sypialni z książką. Zdecydowanie częściej zabierałam ją do sypialni niż męża ;)

Jodi Picoult  "19 minut"


To jest ta książka, którą wyciąga w twoja stronę koleżanka, mówiąc "musisz to przeczytać". Za racji, że nie czytałam wcześniej książek tej autorki, niepewnie zabrałam ją do łóżka. I pomimo, że czasem po 10 stronach zasypiałam ze zmęczenia, to w każdej wolnej chwili do niej powracałam. Z samego początku czytając, miałam w głowie obrazy z filmu "Musimy porozmawiać o Kevinie" ale sprawił to jedynie wspólny temat całej historii. Film jest tajemniczy i pozostawia nas z pytaniem "dlaczego?" A Jodi Picoult zręcznie wciąga nas w psychikę wszystkich bohaterów, nie tylko samego młodocianego mordercy swoich rówieśników, a także rodziców, koleżanek, przyjaciół rodziny a także obrońcy w sądzie. To sprawia, że przestajemy oceniać a zaczynamy słuchać i bacznie obserwować.
Książka zaspakaja moją ciekawość i chyba sprawia, że wybaczam, choć też przeraża zasadami, jakie panują wśród młodzieży.

P.S. Jestem bardzo ciekawa innych powieści tej autorki.

Sara Gruen  "Woda dla słoni"

fragment książki
 "Mam dziewięćdziesiąt lat. Albo dziewięćdziesiąt trzy. Jedno z dwóch (...)
Zaczyna ci brakować słów. Niby już masz je na końcu języka, ale zamiast się wreszcie wydobyć, po prostu są tam uwięzione. Idziesz po coś na górę i jeszcze zanim tam dotrzesz, nie możesz sobie przypomnieć, o co ci chodziło. Zwracasz się do swojego dzieciaka imionami wszystkich pozostałych dzieci i nawet imieniem własnego psa, zanim trafisz na właściwe. Czasem zapominasz jaki jest dzień. Aż w końcu nawet  nie wiesz który, mamy rok."
                                                                                                                                     
Tak rozpoczyna się historia całej powieści. Pomimo, że ja mam trzydzieści parę lat, to mam tak samo jak dziewięćdziesięcioletni pan Jankowski opowiadający swoją niebywałą przygodę życia :) Ale dzis absolutnie, nie będę narzekała, że jestem stara ;)
Świetna narracja książki, powoduje, że niepostrzeżenie mknie się przez nią  do ostatniej kartki, czując zapach koni, wiatr na twarzy i stukot jadącego pociągu... i  nie tylko. Nie wiem jak Wy ale mi jeszcze nie zdarzyło się czytać opowieści o trupie cyrkowej. A ta nie dość, że jest oryginalna to i bardzo ciekawa. Poza tym występuje w niej słonica, która morduje...naprawdę :)
Warto spędzić z nią kilka chwil na leżaku w "majówkowym" słońcu.



                                                                                                                  Jo Nesbo "Pierwszy śnieg"
Co prawda nadal nie jest to Larsson ale to naprawdę błyskotliwy kryminał. Zdecydowanie bardziej podobał mi się ten niż "Karaluchy", może dlatego, że w tle zaplątała się zdrada i namiętność :)
"Pierwszy śnieg" czytała moja najbliższa rodzina, rodzice, brat, siostra, szwagier, mąż...wszyscy z rozszerzonymi źrenicami kończyli ją zdaniem...ba słowem - "NIEZŁA". I ja też tak Was pozostawię...niezła, polecam :)


Emily Giffin "Coś pożyczonego"

To chyba najsłabsza książka, która ostatnio przeczytałam. Chyba dokończyłam ją dlatego, bo była w wersji kieszonkowej i nosiłam ją ze sobą, Było trochę okazji, aby zasiąść do niej poza domem. Lekkie, babskie czytadło, które pewnie w wieku dwudziestu  paru lat czytałabym z wypiekami na twarzy :)


10 komentarzy:

  1. Przyznam, że nie znam żadnej, ale mam sporo do nadrobienia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Halo, halo:) Co z tym nastrojem? Mam nadzieję, że już lepiej. Zachęcił mnie ten pierwszy tytuł i Twój opis, jak mi wpadnie w ręce ta książka to na pewno przeczytam. Jeśli chodzi o "Wodę dla słoni" to widziałam film- całkiem niezły:) "pierwszy śnieg" wydaje się kuszący-zwłaszcza, że widziałam do na półce on-line. Ja właśnie jestem w trakcie czytania drugiego tomu z serii Millenium Larrsona:) Miłego tygodnia:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie Larssona już zakończyłaś...nie pytam nawet czy Ci się podobał...hehe

      Usuń
  3. Ja siedzę ostatnio z nosem w internie, pediatrii, patofizjologii, medycynie ratunkowej. Jest to dla mnie ciekawe i fascynujące, ale wolę przyjmować mniejsze dzienne dawki tej wiedzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja namiastkę tej wiedzy wolę w "Chirurgach" :) Powodzenia :)

      Usuń
  4. Pozostałe książki z serii nawet fajnie się czyta - takie łatwe, lekkie i przyjemne. Czytałam kilka lat temu więc może teraz odłożyłabym je w kąt, ale wtedy - byłam bardzo za:)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Bez mojej zgody", "Przemiana", "W naszym domu", "Krucha jak lód", to kolejne książki autorki, które warto przeczytać. Ogólnie polecam Picoult. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Polecam wszystkIe Emily Giffin :-) jakby co najnowsza mam w wersji ebooka, chętnie się podziele, Jodi Picoult również polecam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ta Giffin mi nie podeszła :/
      Całuję biseksualna Orchideo;)

      Usuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.