2 cze 2012

mam na coś chrapkę

...no właśnie na coś, żebym ja to wiedziała na co :)
 Chodziłam po kuchni i szukałam impulsu. Znowu naszła mnie ochota na pleśniowy ser na ciepło. Następnie otwieram lodówkę i mój wzrok zarejestrował kawałek kiełbasy. To jednak nie ser pleśniowy, wolę kiełbaskę podsmażaną z przyprawą grillową. Smażę tę kiełbasę i coś mi nie pasuje...  W głowie niepewnie rośnie myśl  "to chyba nie o tę kiełbasę mi chodziło". Otwieram ponownie lodówkę  i jest EUREKA...makaron z jogurtem, cukrem i cynamonem...to jest to! Takim makaronem zajadałam się w ciąży...
... w ciąży raczej nie jestem ;) Czyżby to fala obżarstwa narosła przed @??? Przeważnie to chodzę po domu i na wszystkich "szczekam" , a tym razem walę szafkami, jakby się pochowało przede mną jedzenie ;)

...jak fajnie, że jutro nie trzeba do pracy...

16 komentarzy:

  1. raczej robi dużą różnicę :P
    ale nich Ci makaron idzie na zdrowie, a nie w biodra :)
    buziaki
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem jak Ciebie, ale mnie trójeczka w pełni już satysfakcjonuje :)

      Usuń
  2. Ja tak chodze i szukam jak mi sie chce cos na slodko;) A przeciez wiem, ze oprocz miodu nic nie znajde, bo nie kupuje slodkosci, zeby wlasnie nie miec pokusy:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tak trzymaj
      może i ja tak siebie kiedyś wytresuję;) ciężko u mnie z silną wolą :(

      Usuń
  3. Czuję, że zaraz sama wybiorę się na taką eskapadę do lodówki i po drodze trzy razy zmienię zdanie odnośnie tego, na co mam ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. pleśniowy ser na ciepło?
    pierwszy raz słyszę :D
    Obserwuję i liczę na rewanż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Violu, dzięki, że do mnie przybyłaś na blogowisko. Co do sera, obtaczasz w mleku, potem w bułce tartej i podpiekamy na oliwie z oliwek. Mniam...ale to cholernie tłuste...bardzo...

      Usuń
  5. no tak, po przeczytaniu tej notki chce mi się sera plesniowego na ciepło z kiełbasą, a potem na deser ten makaron... ojej... i wszystkie składniki mam w lodówce... ojej ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, mam nadzieję, że na makaronie nie poprzestałaś ;)

      Usuń
  6. ja przed @ wcinam ogrom czekolady z orzechami:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kobieta zmienną jest - nie wzięło się z niczego :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Za mną ostatnio chodziło coś cynamonowego! Myśalam, że oszaleję :) W końcu upiekłam ciasto z rabarbarem - i cynamonem do tego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale, ale, kochana :) JUTRO to już trzeba pójść do pracy ;p żeby Ci się coś nie pomieszało ;p


    Udanego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Melduje, że nic mi się nie pomieszało i byłam dzisiaj grzecznie w pracy:)Wzajemnie, udanego tygodnia, zwłaszcza, że on taki długi ;)

      Usuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.