28 lip 2012

opuszczam Szczecin



Nadszedł ten dzień,kiedy siedzę w pociągu i zostawiam za sobą miejsca,gdzie kształtowało się moje życie przez 12 lat.I nie wiem czy nie skłamię ale chyba były to najlepsze moje lata.Szalony czas studiów,miłości,przyjaźni,doświadczenia zawodowego,macierzyństwo,małżeństwo.Te wszystkie wspomnienia zabieram ze sobą,aby w trudnych chwilach balsamować się nimi.Mam nadzieję,że Warszawa nie jest na tyle odległa i nie wygra z kłebkami przyjaźni,które nawinęłam w Szczecinie.        

31 komentarzy:

  1. Dzięki Magda za wszystkie chwile razem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również...jeszcze raz buziakuję, tym razem wirtualnie :***

      Usuń
  2. Magda 3mam mocno kciuki!!! Aż ciężko uwierzyć że to już fakt zaistniały....

    OdpowiedzUsuń
  3. Warszawa da się lubić :)
    Jeśli będziesz mieszkać w okolicach Bemowa, to będzie to ... spacerkiem do mojej "letniej rezydencji".
    Co do przyjaźni, to ... na pewno nie da się wszystkie da się uratować. Takie życie. Ważne, żeby podtrzymywać te najważniejsze.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Bemowie zamierzam bywać więc kto wie, może natkniemy się na siebie:)

      Usuń
  4. A ja po dłuższej nieobecności w Szczecinie jutro do niego jadę, niestety tylko na 2 tygodnie. Lubię Szczecin latem, spacery po Parku, Wały Chrobrego, Zamek, tam braliśmy ślub i będzie miło się przejść i spojrzeć inaczej na te miejsca. Wiem jedno, że okres nieobecności pokazał które znajomości są na dłużej, a które się wypaliły. Życzę szczęścia w nowej pracy :) i tylko samych miłych nowych doświadczeń w nowym miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedni ze Sz-na wyjeżdżają inni wjeżdżają ;) Ja nie lubię tego miasta.
      Mam nadzieję, że wycieczka + wspomnienia były udane:)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Osobiście nie zamieniłabym Szczecina na Warszawę; znam jednak wielu, którzy to zrobili. Zniknęli mi jednak z oczu, kontakty się pourywały, no cóż... bywa i tak :)
    Sama rzadko bywam w stolicy; jeśli już to raczej w sprawach zawodowych i na krótko. Właściwie mało znam to miasto, ale jak dla mnie jest zbyt oddalone na wschód, a mi pasuje fakt, że do Berlina mam 1,5 godziny jazdy samochodem, a do Amsterdamu jakieś 9 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mieszkając w Sz-nie, nawet w Berlinie nie byłam ...hehe
      A kontakty przejdą próbę...

      Usuń
  6. Przez jakiś czas będą te kłębki niezle się trzymały, ale czas bywa bezlitosny, część, tych lużniej zwiniętych rozplącze się. Ale nie martw się na zapas, jesteś jeszcze młodą a do tego kontaktową osobą i z pewnością bez trudu znajdziesz kolejnych miłych ludzi. Tak już jest w życiu.Powodzenia i czekam na wieści.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anabell wiem już o tym, ale ja tak bardzo przywiązuję się do ludzi...za wieloma tęsknię, czasem w głowie układam listy do nich...nie potrafię na raz dwa trzy się odciąć. A nowe znajomości....na pewno nastaną, ale ja już wolę takie,przy których mogę być sobą i nie opowiadać im swojego całego przeszłego życia :)Takie przyjaźnie są ode mnie już dawno daleko...ale ważne, że są :)
      Ściskam :)

      Usuń
  7. Powodzenia w stolicy! Nade mną swego czasu też wisiała wizja przeprowadzki tam, ale póki co, odłożona w czasie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagoda jaka szkoda...bo ja bym molestowała Cię o warsztaty z fotografii :)Może za jakiś czas napiszę, że kocham Warszawę i Cię zachęcę :)

      Usuń
  8. Te najlepsze znajomości zostają. Miejsce tych nietrwałych zajmują nowe. Tam też mieszkają ludzie. Wiem bo spędziłam w Warszawie kawał swojego życia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nivejko to może jakieś wskazówki na początek :) I jak z perspektywy czasu oceniasz to życie w stolycy?

      Usuń
  9. Będzie dobrze! Trzymam kciuki. Szczecin opuszczasz ale bloga nie zaniedbuj! pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu zobacz ale zawsze są takie chwile jak nasze, już od dawna trzy mieszkamy w różnych miejscowościach a jest taki magiczny Kołobrzeg gdzie raz na jakiś czas się spotykamy i jest cudownie, czas jakby się zatrzymał w takich chwilach, i popłakać można razem i pośmiać się z tego co na co dzień smuci. Uwielbiam czekac na te spotkania przy piwku i pizzy i gdy nas przeganiają z lokalu do innego bo juz pozno hehe Bedzie dobrze buziaki

      Usuń
    2. Monik dzięki :)Blog to teraz mój kontakt z wieloma znajomymi. Zawsze jakiś ślad o moim istnieniu.Jak już będę na miejscu obiecuję maila, teraz bywam z doskoku na necie. Buziaki :***

      O kochana moja Lidziu!
      No pewnie, że Kołobrzeg cudo a miny panów nie wiedzących jak nas przegonić z lokalu ..bezcenne ;) Nawet mi moich najlepszych majtek nie szkoda jak popuszczam z Wami ze śmiechu...też uwielbiam nasze spotkania...chrum chrum ;)

      Usuń
  10. Do tej pory się nie udzielałam na Twoim blogu, chodź stałą czytelniczką jestem, ale teraz muszę to napisać:
    Witaj w Warszawie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaamee witaj!
      Ja również Cię ściskam na Twojej ziemi ;)Dzięki, że zaglądasz,może z czasem dasz się poznać bliżej.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Nie lubię przenosin...
    Powodzenia !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja też, tym bardziej, że mam świadomość, że za kilka miesięcy może być kolejna ( zmiana mieszkania):(

      Usuń
  12. Będzie dobrze, ja też emigruję, w niedzielę wyprowadziałam się ze szczecińskiego mieszkania - na stałe :/


    Powodzenia pięknoto

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana to i Ciebie wzięło i pewnie w tym samym okresie pakowałyśmy nasze życie do kartonów :)Gdzie wybyłaś??? Również powodzenia i samych przyjaznych dusz w koło:***

      Usuń
  13. Jeśli przyjaźń dobra, to nitka się nie zerwie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja wczoraj leżałam sobie na helskiej plaży i myślałam właśnie o Tobie, a dokładnie o tym jak poradzić sobie z opuszczeniem okolic nadmorskim i przeniesieniu się do dużego, gwarnego, betonowego... Wiem, że mnie rozumiesz, bo potrzebę przestrzeni i wody masz wysoko rozwiniętą, jak i ja :) Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochana:) I ja za Ciebie trzymam kciuki...za Ciebie, M i synusia jak się okazuje :)
      A w Helu zakochana jestem po uszy (teściów mam w Lęborku więc rzut beretem ;) ), więc musimy kiedyś zgadać się tam na kawkę i plotki na kocu z piaskiem między zębami i rozwianymi włosami.Ściskam Twoje dwa serca :*

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  15. Trzymamy za Was kciuki, Kochani! Kinia często pyta o Wasze dziewczyny. Buziaki- tęskniaki ze Szczecina.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.