8 wrz 2012

moja Warszawa + prośba



...tak, to miasto którego tak się obawiałam stało się moim domem, domem który pokochałam. Każdego dnia chłonę to miasto.Nie potrafię skupić się na lekturze jadąc tramwajem do pracy...po prostu rozglądam się i obserwuję życie tego dużego miasta.
Z początku myślałam, że będę malutka w tym tłumie,zamknę się w czterech ścianach i będę żałowała decyzji o przeprowadzce.
Wierzycie w pierwsze odczucia??? Kiedy weszłam do naszego nowego mieszkania otoczonego zielenią, przy dużym placu zabaw dla dziewczynek poczułam, że to jest moje miejsce. W każdym niemal mijających dni doświadczam tutaj od życia wiele dobrego.


Obawiałam się, że córki bardzo przeżyją  nowe placówki a one weszły w ten tryb jak w masełko. Oliwia już na drugi dzień wstała jak skowronek i rozemocjonowana dopytywała się, kiedy jedziemy do szkoły, bo nie może doczekać się spotkania z nowymi koleżankami. Maja w zerówce dumnie przynosi pieczątki słoneczka, chwali się pustą śniadaniówką i dzielnie dba o swoją wyprawkę. Julia dzielnie śmiga do przedszkola. A ja z pracy również zadowolona. Jest to pierwsza szkoła w mojej karierze, w której wszystko jest tak jak trzeba, bez ściemy, wszystko na tip top, do tego sympatyczna i zaangażowana w pracę z dziećmi kadra pedagogiczna.
Jedyny minus tego wszystkiego to komunikacja miejska i jazda autem, której jeszcze nie mam opanowanej i dostaję szału jak nie skręcam w uliczkę, którą nie trzeba i wyjeżdżam poza miasto...ale o tym pewnie jeszcze nie raz :)

Nie wiedziałam, że tak szybko to napiszę ale uwielbiam Wawkę :)

A teraz prośba :) 
 Zaraziłam się białymi ramkami i nie mogłabym jej  nie kupić  w Ikei. Nie mam jednak pomysłu na tekst do niej. Mam kilka ulubionych sentencji ale potrzebuję świeżego powiewu. Ramka wisi w kuchni, jeżeli kogoś to natchnie proszę o propozycję w komentarzach.




P.S. Długo tu nie pisałam choć w głowie w tramwaju powstawało wiele postów...mam nadzieje, że niektóre z nich sukcesywnie będę zapisywać. Oj jak ja bym chciała mieć twardy dysk, który rejestruje moje przemyślenia a potem tylko edit w domu i na blodżka :)


Miłego weekendu Kobiety !



22 komentarze:

  1. Strasznie podobają mi się białe ramki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U wielu blogowych sióstr panuje biel. Długo broniłam się przed nią...a teraz i mnie dopadło. Marzy mi się biała ławeczka na przedpokój :)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Hihi też bym chciała taki twardy dysk:)Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może jakiś list z prośbą do Apple wystosujemy ? ;)

      Usuń
  3. Moja propozycja to pastelowe EAT ;)
    http://modernjanedesign.blogspot.com/2010/10/eat-sign-cougar-town.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne!Litery zmieszczę pod ramkę.Dzięki :)

      Usuń
  4. Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że dobrze się tu czujesz. Właśnie dziś się zastanawiałam nad tym, jak Ci idzie.Poświęć ze dwie, trzy soboty i niedziele na "wjeżdżenie trasy", żebyś nie błądziła. To się bardzo opłaca. Poza tym zrób sobie "ściągę", wpisując kolejne skręty, nazwy ulic, punkty charakterystyczne.
    Ja tak robię gdy grozi mi dłuższy pobyt w obcym mieście.
    Sentencja- z Kubusia Puchatka:
    "nie bagatelizuje wartości NICZEGO. Robić NIC to ważna sprawa, bo można chodzić sobie i przysłuchiwać się wszystkiemu, co można usłyszeć i o nic się nie martwić".
    A moją drugą ulubioną jest:
    Kiedy nie wiesz, jak zacząć, zacznij do "TU LEŻY KASZTAN", a potem się zobaczy, co będzie dalej."
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anabell jak dobrze, że już jesteś :)
      Sentencja z Kubusia trafiona !
      O wszystkim napiszę maila :)
      Ściskam...i nie wyobrażam sobie abym nie mogła tego zrobić w realu.

      Usuń
  5. Wawkę kocham jako przyjezdna, nie wiem jakie miałabym do niej podejście gdybym miała mieszkać, trochę mnie jednak przytłacza, chociaż moje miasto - stolica pyrlandii nie jest wcale małe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pyrlandia zdecydowanie nie jest mała...oj nie :) Ja Wawy nigdy nie kochałam, wręcz rok temu rzekłam, że nigdy nie chcę mieszkać w Wawie...Dlaczego? sama nie wiem, chyba z podobnych powodów co Ty.Teraz jestem na właściwym miejscu ale nie składa się na to jedynie samo miasto, jego możliwości. Ten klimat tworzą ludzie,których napotykam...jeszcze o tym napiszę.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Mi się podobają wpisy z Nauczycielskiego pokoju np. "Kobieta w ramach równouprawnienia może robić, co zechce.
    Byle było smaczne.

    Więcej w Pokoju Nauczycielskim: http://pokojnauczycielski.blox.pl/html/1310721,262146,169,170.html?2,1#ixzz25u7ROmZt

    pozdro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daglesiaku świetne a tym bardziej do kuchni i pasujące do mnie wiecznie zbuntowanej ;) Klikam zaraz do tego pokoju nauczycielskiego.
      Buziaki moja szczecinianko :*
      Pamiętaj...weekend...JANDA...miejsce w I rzędzie...czekam :)

      Usuń
  7. Wpadnij do mnie na bloga fantastyczna kobieto, masz tam coś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fantastyczna...ło rety, dziękuję :*

      Usuń
  8. Podziwiam cię - kiedy mogliśmy zamieszkać w W-wie ja po prostu stchórzyłam, bo za duża, za skomplikowana, za szybko, za głośno. A przecież Łódź nie taka prowincjonalna, więc skad ten strach?
    No to sobie pojechałam - na Wyspę, gdzie umarłam ze strachu już pierwszego dnia. I zrozum kobietę ; )))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Socjo przez chwilę jak przeczytałam Łódź, przestraszyłam się, że może jesteś żoną tego co z nim jechałam do W-wy szczęśliwym trafem z Kutna (pisałam na blogu)...ufff
      A z tym podziwianiem to przesadziłaś, to ja za Wyspę podziwiam, oj miałabym pełno w portkach ;)

      Usuń
  9. Warszawa mnie w połowie fascynuje i w połowie przeraża. Nie była dla mnie, może nie był to dobry czas. Nie widziałam się tam, nie poczułam klimatu i uciekłam, a Ciebie podziwiam! Cieszę się że znalazłaś swój świat i że dziewczynki tak dzielnie poradziły sobie z nowymi doswiadczeniami. Tak trzymać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tylko przerażała.Nie widziałam w niej nic fascynującego, dlatego tak miło jestem nią zaskoczona.Po prostu dobrze mi tu. Może dlatego, że mam w miarę podobne dni jak w Sz-nie szkoła moja, szkoła dzieci, dom, weekend z rodzinką nie czuje się, że jestem w Wielkim mieście...no może jedynie te dojazdy...no ale po co się czepiać ;) A z córek jestem naprawdę dumna. A z siebie jestem dumna jak jadę autem i bez wpadek dojeżdżam do celu ;)Pozdrawiam :*

      Usuń
  10. Kropeczko!:)Cieszę się strasznie, że jesteś tu spowrotem i taka zadowolona z nowego miejsca zamieszkania:)Czyli nie taki diabeł straszny jak go piszą:D Wierzę w pierwsze odczucia i to super, że znalazłaś swoje miejsce- i ta piękna zieleń za oknem:) Do tego szkoła na tip top- też bym chciała w takiej pracować, nie lubię ściemniania;)

    Oczywiście, że mężulo puści mnie na kawkę i bardzo bym się chciała z Tobą zobaczyć. Problem w tym, że faktycznie musiałaby być to sama końcówka września, bo teraz od 14-28.09 jestem na turnusie rehabilitacyjnym z moimi uczniami nad morzem:) Daj znać kiedy by to było konkretnie. Buziaki Kochana:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz co, jakby mężulo Cie nie puścił to bym sama wyrwała. Zresztą Ty chyba byś nie mogła mieć faceta, który by Cię uwiązał ;)
      A konkretnie to będzie jak wrócisz...nie może być inaczej :)
      Fajnie masz z obozem...nie ma miejsca dla mnie ? ;)
      Ściskam :***

      Usuń
  11. Tyle sobie o Was myślałam i myślałam, że do 2 postów Cię telepatycznie zmusiłam :) Dzielne macie Córeczki, no ale jak widać to po Mamusi ;) Ja bym tak szybko nie oswoiła tego miejskiego potwora. Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  12. Super, że tak łatwo i szybko wszyscy aklimatyzowaliście się w Warszawie :)
    a co do ramek polecam tego bloga i multum inspiracji http://makeweddingeasier.blogspot.com/p/sklepik-pop-up-shop.html

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.