24 paź 2012

ludzie

Kolejna przerwa w pisaniu. Im dłużej nie zaglądam tym ciężej mi usiąść i zacząć pisać.
Ostatni weekend znowu jechałam w pociągu i zamiast czytać książkę, przesiedziałam 3 godziny zanurzona w myślach. Myślałam o ludziach, jaką ważną rolę pełnią w moim życiu.
Z pewnością nie jestem typem samotnika. Owszem...na chwilę zamknąć się w swoim azylu ale tylko na chwilę. Dłużej zaczynam się dusić sama ze sobą. Potrzebuje z kimś zamienić słowo, obdarować się zwykłym "dzień dobry" i uśmiechem. Zdawałam sobie sprawę, że w tym całym zachwycie nowym miejscem do życia przyjdzie ten czas, kiedy zatęsknię i zapłaczę. Tak i bardzo tęsknię. W naszym życiu napotykamy różnych ludzi. Każdy nas czegoś uczy. Każdy ma gdzieś w naszej głowie swoje wspomnienia.
Zrozumiałam, że tak jak my nabywamy nowych życiowych doświadczeń, tak i nasze przyjaźnie ewoluują. Że są kosztowne i te najbardziej cenne, które potrafią przejść wichurę i szczerze sobie wybaczyć.
I tak lubię wsiąść w pociąg w kierunku moich przyjaciółek ze studiów. Uwielbiam spędzać chwile z moją siostrą na uliczkach Krakowa, którą odzyskałam dzięki przeprowadzce do stolicy. Rozkoszuję się wspólnym śniadaniem z kawą w formie niespodzianki, bo przybyło do mnie jako "poczta". Więc nie jest źle...ale tęskno mi...za kolacjami po knajpkach szczecińskich, za kawą i wyrzucaniem z siebie żali, za wspieraniem się w pracy, za pełnymi ciepła wieczorami przy Xboksie z przyjaciółmi, za owocową herbatą z artystycznymi duszami.
Więc zaczynam trochę usychać w tej stolicy :(  Powinnam się otworzyć na nowe znajomości, na nową teraźniejszość ale ciężko mi to idzie...bo cały czas gdzieś tęsknię a dni pędzą.
Postanowiłam się otworzyć na znajomości  wirtualne...może z czasem i w realu. Jeżeli kiedykolwiek miałaś/- eś ochotę naskrobać do mnie kilka słów, nie zastanawiaj się :)

Czuję się trochę tak, jak te kapcie pozostawione na chodniku




O wypadzie do Krakowa w następnym poście. Z racji, że jestem na zwolnieniu na dziecko, jest szansa, że post pojawi się już jutro :)


26 komentarzy:

  1. 1. klimatyczne zdjęcie
    2. dałaś mi do myślenia tym wpisem... ja chyba jestem osobnikiem mieszanym: niby prospołeczna,a samotnica. pewnie dlatego, że jestem jedynaczką :) 3. znajomości wirtualne - otarłam się nawet niegdyś o big love, co się w porę skończyło na szczęście. a jakieś zażyłości większe.. chyba mnie się nie trafiły w tym świecie
    4. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. W szczególności, że robiłam je komórką w biegu i nawet nie zrobiłam innych ujęć. Żałowałam, że nie mam aparatu, to były piękne drzwi, piękna biała ławeczka i te kapcie równiutko pozostawione. Chodnik był przy dość ruchliwej ulicy, nikt ich nie kopnął :)
      2. To moje przeciwieństwo, bo jestem czwarta i najmłodsza...może dlatego tak potrzebuje ludzi do przyjmowania każdego dnia.
      3. Dam znać jak wezmę rozbieg na tej drodze :)
      4. Również serdecznie pozdrawiam :*

      Usuń
  2. Doskonale Cię rozumiem Kropeczko :) Mimo iż od 3go roku życia mieszkam w Kielcach to nie dorobiłam się tutaj przyjaciół, z którymi mogłabym się spotkać na herbatce, wyżalić, wysłuchać trosk innych, pójść na spacer... Nie wiem z czego wynika ten stan. Mam jedynie nadzieję, że powodem tego nie jest fakt, że nie da się ze mną nic...
    Moja przyjaciółka mieszka w Łodzi. Znamy się od 18 roku życia. Poznałyśmy na obozie młodzieżowym i tak od 22 lat dzielimy z sobą troski i radości - telefonicznie kilka razy w tygodniu i realnie - kilka razy w roku. Bardzo za nią tęsknię.
    Na miejscu mam jednak Rodziców i siostrę :) Jednak brakuje mi mojej Ewy... tak aby poględzić jedna do drugiej przy kieliszeczku winka :)
    Cieszę się, ze odważyłam się odrobinę poblogować. Dzięki temu utrzymuję kilka przemiłych znajomości. I znowu żal, że ja tu, Wy tam... ;)
    Pozdrawiam,
    Monika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest jak się pisze i nie sprawdza czy wszystko jest jak należy ;)
      "Mam jedynie nadzieję, że powodem tego nie jest fakt, że nie da się ze mną nic..."
      Mam nadzieję, że to nie jest FAKT :))

      Usuń
    2. ...też jestem zawiedziona, że się nie zobaczymy ale mam nadzieje, że to nic straconego. Odkąd wiedziałam, że mamy się spotkać zaczęłam Cię czytać uważniej( Twój blog, Twoje komentarze). Nie zamierzam Ci cukierkować ale chętnie bym spędziła kilka wieczorów z Tobą, z tym winem ;) Jeżeli nie Ty, to mam nadzieję, że my nawiedzimy Ciebie :)wyciągnę Moeę( rety jak to pisać :0 ?)To tylko 3,5 h (już sprawdzałam ):)
      Co do blogowania ja przechodzę kryzys...
      Ściskam :*

      Usuń
    3. :)))))
      3,5 h to busem ;) Samochodem wychodzi przy dobrych wiatrach 2-2,5 :) Chyba że zajedziecie do Ikea w Jankach to 4 h bedzie mało ;)
      Niech no tylko Moaa wyzdrowieje to ugotuję Wam taki krupnik, że wróci moc do wszystkiego, z blogowaniem na czele :)
      Ściskam :*
      Ps. Ja też mam kryzys i wielki mętlik w głowie w temacie blogowania. Ale jest kilka blogów, dzięki którym nabieram mocy :) Twój, Moaa, Żółwinki, Amisha :)

      Usuń
  3. Daj sobie czas, a pojawią się nowi znajomi. Może nie tacy, jak ci zostawieni nad morzem, ale warto próbować. Znam ten ból bardzo dobrze, bo nigdzie samotność i tęsknota nie jest tak okropna jak na obczyźnie. Ale wszedzie są ludzie i w końcu się jakoś znajdziecie. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Socjo na szczęście tak moje życie spłatało mi figla, że przeprowadzając się tutaj odzyskałam dwie bardzo bliskie mi osoby, więc nie ma tragedii ale brakuje mi ludzi, innych poglądów, uczenia się wspólnych relacji, rozwijania ciekawości i postrzegania świata innymi oczami....nie wiem czy jasno się wyraziłam. Rozumiesz coś z tego? :)

      Usuń
  4. Jesteś otwarta na ludzi więc na pewno poznasz jeszcze wiele bliskich Ci osób.
    Na moim przykładzie się ucz i otwórz się róznież na znajomości wirtualne. Po drugiej stronie minitora też siedzi człowiek taki sam jak my. Jesli trafisz na tę nić porozumienia, gdy Wasze kierunki myślenia będą podobne to daj tej znajomości szanse :o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nikt wiesz jak bardzo cenię sobie wzrok zwrócony na to samo zachmurzone niebo, czuć zapach perfum, zrazić się uśmiechem z nad filiżanki z kawą...ale tak spróbuję :)

      Usuń
  5. Chciałam napisać Tobie jak doskonale rozumiem to co czujesz, bo tak jest, ale... sama nie wiem. Myślę, że mamy ze sobą więcej wspólnego niż nam się wydaje, wiesz? :) Chętnie odwiedzę stolicę i wybiorę się z Tobą do jakiejś kawiarni na kawę i ciacho :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdzioszku skrobnij adres mailowy...zaintrygowałaś mnie i natchnęłaś na kolejny post :)

      Usuń
  6. Ja trzasnęłam mailika zamiast komentarza Kropko ;-). Jakoś tak... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...jakoś tak, dzięki :*
      P.S. Już trzaskam odpowiedź :)

      Usuń
    2. Pamiętam czasy, kiedy czekała 2 tygodnie na list od przyjaciółki :) A teraz ciach i mamy maila :)

      Usuń
  7. No to teraz już widzę, jak masz więcej czasu na blogowanie... Na maile nie dasz rady odpisywać, moja droga ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe....czy mi się wydaję, czy może my się już spotkałyśmy?:) Trafna uwaga kochana ale uwierz nie dostałam woru maili więc udźwignę;) Zresztą mam nadzieje, że uda mi się poznać te osoby potem w realu.
      I uwaga....Ciebie mam też zamiar kiedyś wyciągnąć na kawę i mam nadzieje, że ulegniesz :)

      Usuń
    2. Mój mąż mówi, że jestem cholernie nieuległa ;p

      Usuń
    3. Dla męża to rozumiem, ale dla innej baby ;o)
      Dawaj, dawaj na kawulca :o)

      Usuń
    4. tylko dobra musi być, bo inaczej będę pluła dookoła!

      Usuń
  8. znam to... Mieszkałam przez 2 lata z dala od rodzinnego miasta, domu, przyjaciół i znajomych. Tęskno mi było bardzo, bo tamto miejsce nie było "moim" miejscem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czuję się tu dobrze choć nadal nie wiem gdzie osiądę....to mnie męczy :(

      Usuń
  9. Galopku, samotność to stan ducha, a nie ciała. Pytałam się Ciebie, czy już masz stały rozkład zajęć w szkole, ale mi nie odpowiedziałaś.Myślałam,że zadzwonisz, gdy już będziesz miała stały plan.Życie w Warszawie jest trochę męczące, mam wrażenie ,że nie tylko dla mnie doba za krótka, wszyscy na to narzekają. To przez te odległości, których pokonywanie zabiera wszystkim cenny czas. Nie smuć się, przywykniesz do miasta, tu też bywa fajnie, a koleżanki z pracy tez się z czasem okażą całkiem fajne.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anabell byłam pewna, że odpisałam :( A nie chciałam naciskać, nie każdy musi mieć ochotę pić ze mną kawę;)W takim razie smaruje maila :)

      Usuń
  10. Kochana, my tęsknimy za Wami ogromnie. Xbox czeka, kawa czeka, dzieci czekają, my czekamy...Rysuje mi się w głowie pewien plan...Oby wypalił.
    Buziaki-tęskniaki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem ciekawa planu...trzymam więc kciuki :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.