27 paź 2012

Kraków

W czasach studenckich nie miałam kochańszego miasta. Potrafiłam dreptać, pić kawę układać sobie w głowie moje życie. Prawie zawsze byłam z tym miastem sam na sam. Kochałam je...czy kocham?
Odkąd jestem w Warszawie,w tym miejscu tu i teraz i odwiedzam Kraków na kilka chwil, nie czuje już tego klimatu :( Do tej pory nie zastanawiałabym się nad opcją czy wybrać Warszawę czy Kraków...ba, ja zawsze zarzekałam się, że nie będę mieszkać w Warszawie w tym pędzie i molochu :) I co? Nie dość, że stałam się mieszkańcem stolicy, gdzie jadę rano tramwajem i zastanawiam się ile jeszcze da radę to miasto pomieścić ludzi,bo w tramwaju ścisk, na kilku pasmowych ulicach korki, to jeszcze mi tu dobrze. Oczywiście poza chwilami, kiedy marznę czekając na spóźniający się autobus albo kiedy nie trafiam do teatru na czas ;)
Muszę na nowo rozkochać się w Kraku. I właśnie ostatni weekend był wspaniały. Nie tylko, że byłam tam sama i spędzałam beztrosko czas z siostrą. Znowu poczułam radość drepcząc po jego uliczkach ale to jeszcze nie to ;) Mimo to i tak gdzieś w środku porównuję, zastanawiam się, czy bym mogła tam osiąść.
Warszawiacy, czy tutaj też tak zagospodarowane są ogródki w głębi kamienic???







Bardzo spontanicznie wybrałyśmy się z siostrą do kina. Zabijcie mnie nie wiem jak się nazywało;) Po prostu sister mówi "to fajne i małe kino. "To co idziemy na coś?" - kwituje. I wylądowaliśmy na "Obławie". Nie potrafię zachwycić się tym filmem i nie wiem dlaczego. Aktorzy bardzo mi się podobali, świetnie dobrani do swoich filmowych ról...chyba ta fabuła nie była dla mnie zbyt oryginalna.
Za to kocham kilmat w takich małych, niekomercyjnych kinach. Na przykład mogłam sobie siknąć mając obok piękną Meryl Streep ;)


I żeby nie było tak jeszcze się pochwalić, to napiszę, że z Kraka wiozłam dla córki rower po siostrzeńcu. Niestety nie było większej taksówki osobowej, aby zapakować go i dojechać na dworzec. Siostra mówi; "Nie ma, trudno, zamówiłam bagażówkę."
Pierwszy raz jechałyśmy taką taksówką na dworzec :)


...a to całe zamieszanie dla małego roweru górala :D

To był bardzo miły weekend. A dziś kolejny. Mam nadzieje, że równie kolorowy, choć podobno ma być śnieg :) Może wyciągniemy sanki;)

Pozdrawiam :)




15 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia. Wiem, powtarzam się, ale bardzo żałuję, ze nie posiadam porządnego aparatu fotograficznego i zdolności w temacie fotografowania.
    Wycieczki do Krakowa odbywałam będąc w liceum. Zawsze lądowaliśmy na Rynku. I zawsze, ale to zawsze wracałam stamtąd z ogromnym bólem głowy spowodowanym bliskością gołębi.... Dawno nie byłam w Krakowie, ale mam zamiar wybrać się tam z Tomaszem i wszystkimi dziećmi. Byle do wiosny ;) Marzę o 5 minutach na Kazimierzu... podobno jest tam magicznie.
    Ps. Śnieg jest. Zimno.... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kazimierz faktycznie urokliwy.Podobno miastowe ludziska tam się przenieśli, aby odetchnąć od turystów na Rynku ;) Choć moja sister twierdzi, że i tam już jest tłoczno;) Tak czy siak miejsce piękne...polecam :)

      Co zdjęć kochana podaje przepis:
      W tym poście akurat smartfon - w moim wypadku Xperia Arc S
      Technika - na kolanko, prawie pół leżąco, albo z góry z ławki czy ze stołu.

      Jak myślisz, podołasz??? :) Trzymam kciuki :*

      P.S. U nas też dziś białe wygwizdowie, czyli domkowo.

      Usuń
    2. O kurcze... ;) Póki co dysponuje Nokią N8, która dostałam w spadku po Tomaszu :) Podobno mam w niej aparat 12mpix, więc powinnam pstrykać zdjęcia jak ta lala ;) Nie za bardzo kumam ustawienia w tej materii, ale trening czyni mistrza podobno. Xperia Arc S mówisz... ;)
      Ps. Ja musiałam wystawić nos za drzwi na ten ziąb niestety. Syna trzeba było zawieźć na trening i przywieźć do domu. Ale wystarczyło zarzucić dres, ciepły polar i kurtkę 5000 membrana i deszcze z wiatrem i śniegiem pomieszane są mi obce :)

      Usuń
    3. Pisząc jaki mam model telefonu, chciałam zaznaczyć, że nie mam jakiegoś mega wypasionego smartphona:) A ten Twój jest chyba wystarczający. Zacznij pstrykać i wklejać swoją codzienność...dopinguję :) Mi to sprawia dużą frajdę.

      Usuń
    4. Sun, masz wypsiony aparat w Smatphonie! Dawaj foty :o)

      Usuń
    5. Że wypasiony...? ;) Spróbuję zrobić coś na zasadzie "my week in pics" ;) Jeśli nie dam rady zrobić takich zdjeć jak Wasze to znaczy że jestem inna ;) Hehehehehe :)
      Ps. Nauczyłam się przesyłać zdjecia z tele prosto na lapa przez bluetooth. Czyli nie jest ze mną aż tak źle ;)

      Usuń
  2. Galopku, nadchodzi najpaskudniejszy czas w Warszawie. Szaro, mokro, ponuro, zimno.Zresztą każde miasto zimą jest kiepskie. Jeśli mam być szczera, to nie jestem miłośniczką Krakowa. Nie lubię tej nadętej atmosferki; "panie prezesie, panie magistrze, pani doktorowo".Krakowianie lubują się w tytułach, co mnie śmieszy. Bo to nie tytuł jest ważny, a to co sobą dany człowiek reprezentuje.Druga sprawa- poruszanie się po Krakowie samochodem jest wyczynem, bo gdy tam bywałam to zawsze się naklęłam na złe oznakowania. A ostatnim razem doprowadziły mnie do łez ( ze śmiechu)wystawy sklepów z odzieżą, na których królowały skórzane płaszcze w 1000 kolorach i takież kolorowe kozaki na niebotycznych szpilach.To było z 11 lat temu i w tym okresie tylko w tamtej części Polski kobiety uważały, że szczytem elegancji jest posiadanie skórzanego płaszcza w kolorze liliowym.
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co za skojarzenia z Krakowem...powaliłaś mnie :)
      Racja nadchodzi paskudny czas, nie tylko w wielkich miastach...już mam obawy czy na czas dojadę do pracy a nie uśmiecha mi się wychodzić rano 2h wcześniej, aby mieć tą pewność...nie wiem czy nie będę przypadkiem zmuszona :(

      Usuń
  3. Dzięki za odwiedziny u mnie. Bardzo lubię Kraków, niegdyś miałam tam bardzo blisko i często się jeździło. Także ci tego wypadu strasznie zazdroszczę. A gdzie pomieszkujesz w Wawie, jeśli można spytać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stokrotko pewnie, że można. Dziś już nie zdążę, ale jutro napiszę maila. A Ty mam nadzieje, jutro będziesz miała lepszy dzień.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Każdy narzeka, że W-wa taka bezosobowa i zbyt szybka, ja tego nie widzę. Niemniej jednak jest stolicą kraju, więc stanowi jednocześnie punkt skupienia dla wszystkich płaszczyzn życia - od powszedniego aż do szczebla decyzyjnego o lasach całego społeczeństwa, więc nie ma co narzekać na jej wyobcowanie. Niestety, ludzie chcą i pracy z dobrymi zarobkami, i małomiasteczkowego klimatu, co w tej sytuacji jest niemożliwe. I wcale nie zdziwiłabym się, gdyby nie znalazła się nawet jedna kafejka zaaranżowana w starym, opuszczonym miejscu, które jednak ma swój urok - tutaj rządzą trendy, a nie magia miejsca.
    Nie znam dokładnie Krakowa, ale z tego co zauważyłam dotychczas, jego atmosfery nie można skopiować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, pewnie co człowiek to inne opinie. Ja uwielbiam Warszawiaków. Spotkało mnie tu od nich wiele dobrego. Wysokich zarobków mogą sobie chcieć...ja też chce i co? Lipa :( A nie zamierzam rypać 12 godzin na dobe i wychowywanie dzieci zganiać na niańki i placówki. W sumie jedyne co mnie przytłacza w tym mieście, to transport miejski i ilość ludzi przypadający na metr kwadratowy tramwaju czy też innego środka lokomocji :) Jak to dziś wspomniała moja psiapsióła, ciesz się, że jeszcze nie ma "upychaczy" w tramwajach tak jak w Chinach :)

      Usuń
    2. i nie karzą jeździć na dachu autobusów, jak w Indiach :)

      Usuń
  5. A ja jeszcze nigdy nie byłam w Krk...

    OdpowiedzUsuń
  6. Mieszkam tu ( w Krakowie) szesc lat. Im dluzej tu mieszkam, tym wiecej wad tego mista(a mozemieszkancow??) widze, ale jednoczescnie tym mniej moge sobie wyobrazic, ze sie stad wyprowadzam!!! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.