2 lis 2012

rozczarowana i zdystansowana

Dlaczego w życiu zawsze coś musi nawalać...albo finanse...albo mąż...albo dzieci...albo zdrowie...albo praca...albo auto...zawsze jest COŚ? Pewnie dlatego jest ciekawie ;)
Ostatnie dni w pracy dały mi popalić i staje się tak, że zaczynam męczyć się w swojej pracy, czego nie znoszę, bo cenię sobie dobrą atmosferę pracy. I nie to żeby to byli uczniowie...niestety nie, bo chyba mniej bym była rozczarowana. Więc cóż, przychodzę robię swoje i wychodzę, jedynie młodzież motywuje mnie do pracy. I męczę się, bo jeszcze we mnie jest ta  idealistka, że w pracy może być fajnie. Nie musimy wstawać codziennie i narzekać na nią z samego rana .Wszyscy w koło mi mówią...bo jesteś jeszcze młoda :) ...czyli będzie gorzej?
W takie dni, kiedy świat zewnętrzny daje mi popalić chwytam się bliskich i małych spraw.
Przyjechali rodzice z Kołobrzegu, kawkujemy, spacerujemy, gramy w karty. Dzieci szczęśliwe:) Lubię taki rodzinny gwar w domu. Nabieram dystansu i odpoczywam.Wiem, że nie ma sensu walczyć, bo tak jak ten rekin...nie wiadomo ile bym się nakrzyczała,  to i tak by nic nie drgnęło. Szkoda tylko, że w pracy jestem tak sztuczna...okropnie będę się męczyć :(   Praca to tylko praca...


18 komentarzy:

  1. Często sama tak mówię, praca to tylko praca, a życie mam poza pracą. Ale dlaczego nie może być tak, że idziesz do pracy i się cieszysz, że mimo obowiązków jakie musisz zrobić, możesz mieć fajny dzień w miłej atmosferze. Najgorsze jest kiedy idziesz do pracy i po 5 min już chcesz uciec, uciec od tych ludzi od tego co Cię tam otacza. Współczuję, jeśli to inni nauczyciele tak źle działają na Ciebie. Powinno być odwrotnie, bo jako nowa powinni Cię wspierać. Grunt, że dzieciaki jeszcze tak źle na Ciebie nie działają. Ja w poniedziałek wracam do pracy po 2 tygodniach urlopu, już mi się nie chce, a co to będzie w poniedziałek. Sciskam i miłego weekendu życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po dwóch tygodniach nabrałaś mocy i pewnie wystrzelisz jak rakieta :)
      No właśnie Madlene...dlaczego???

      Usuń
  2. Przeczytałam dzisiaj twojego bloga od "deski do deski" i przyznam, że nie raz buzia mi się uśmiała. Dzięki za tą dawkę optymizmu. Fajna fotka? Skąd to?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi :) Fotka z nowo powstałego fokarium w okolicach Łeby, nie pamiętam nazwy tej miejscowości.

      Usuń
    2. WCCI Trader to nick mojego męża, nie wiem jak ale wskoczył zamiast mojego.

      Usuń
  3. Niestety doskonale rozumiem to uczucie męczenia się w pracy. I faktycznie w takich chwilach to uczniowie motywują...Miłego odpoczynku!:*

    OdpowiedzUsuń
  4. cóż...
    już przestałam strać się zrozumieć...
    od jakiegoś czasu ratuję się hasłem:
    "nie każdy dzień może być dobry, ale w każdym dniu może być coś dobrego"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak trzymaj, bardzo dobre podejście :)

      Usuń
  5. Wiesz, nigdy nie miałam w pracy fajnie - trudno by było fajnie, gdy jest tak wielu, tak różnych ludzi. Zawsze są jakieś kółka, kółeczka, koterie.
    Dobrze, jeśli się ma tam z jedną lub dwie przyjazne osoby - więcej z pewnością się nie znajdzie. Dopiero po kilku latach odkryłam,że najważniejsze to się w pracy nie przejmować innymi, nie liczyć na nich, robić swoje i... cześć.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, zawsze miałam takie jedne,dwie osoby. Teraz jest tak, że wszyscy robią swoje i wychodzą.Zawsze lubiłam iść do pracy, aby pobyć w śród ludzi a teraz jestem tam sama ze sobą...mnie to przeraża :( Jeść obiad z 4 osobami przy stole i nie rozmawiać przez 20 minut...jak to możliwe??? Jedynie smacznego, dziękuję. To nie mój świat ;)

      Usuń
  6. Oooo, jesteś mną sprzed kilku tygodni i miesięcy? Jakoś udało mi się przezwyciężyć własne ograniczenia złapać dystans i sikać na tych, na których sikać po kryjomu należy, ale jeszcze się uczę - sęk w tym, że emocje rozładowuję w domu w postaci poirytowania. Mam nadzieję, że nauka lekkości bytu we własnych 4 ścianach pójdzie mi szybciej, niż w pracy. Tobie życzę tego samego. Niestety, nikt poza Tobą samą nie może sprawić, że zaczniesz myśleć inaczej i postrzegać stresowe sytuacje w charakterze krzywego zwierciadła, albo angielskiego humoru. Mogę tylko podpowiedzieć, że da się i warto spróbować.
    Ps. Kilka dni temu ogłosiłam u siebie candy, więc jeśli masz ochotę na słodkości, zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem czy to nawet jest stres, nerwy...ale brak komunikacji, zero rozmów...to tak jakbym komuś coś zrobiła i reszta jest przeciwko mnie. Taka zmowa milczenia. Ale nie jest to jedynie w stosunku do mnie, taka po prostu jest atmosfera pracy. Słyszałam, że nie tylko jest tak w mojej szkole. Robi się swoje, trzaska drzwiami i wychodzi. O poirytowaniu, o którym piszesz i stresie...doświadczyłam...ze strony męża.Okropne i ciężkie do przeskoczenia, więc trzymam kciuki aby Tobie się udało zostawiać stres i frustracje w pracy.My między innymi dlatego jesteśmy w Warszawie, poprawa komfortu pracy u męża diametralna. Pełna kultura, zero debili, którzy nie maja zielonego pojęcia o swoich obowiązkach i z pianą na ustach wymagają wszystkiego, ponad siły człowieka. A ja muszę zapolować na szkołę bliżej i pracować bez poświęceń...ale nie wiem czy tak potrafię :(
      Na cukierki wpadnę, choć ja cały czas zamierzam się odchudzać :(

      Usuń
    2. I Ty chcesz mieć energię walczyć ze złem i zbawiać świat? Zbyt niski poziom cukru we krwi, jak nic ;p
      Czasem wielkie miasto nie jest równoznaczne z wysoką kulturą. W mojej branży dobre wychowanie i wykształcenie są wręcz niepożądane. Mąż ma szczęście, a Ty szukaj roboty bliżej, bo jeśli nawet klimat będzie podobny, Ty zyskasz więcej wolnego czasu np. do łapania dystansu :)

      Usuń
  7. dobra praca nie jest zła, ale męczenie się, jest złe i już

    może wpadnie Ci coś nowego i zmienisz

    buziak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NA to liczę, nie zamierzam jeździć tam godzinę w jedna stronę, aby się męczyć, najwyżej będę się męczyć bliżej :)

      Usuń
  8. Rekina nie przekrzyczysz! :)
    Ja też nie znoszę swojej pracy, ale co zrobić. Cieszę się, że jest taka, a nie żadna. Czasem muszę zacisnąć zęby i jakoś przerwać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przybij piątkę V ... rzymska ;)

      Usuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.