2 gru 2012

...i po weekendzie :(

 Weekend minął nam wręcz idealnie pod hasłem :)))))))))



I żeby teraz tak bardzo mi się chciało iść jutro do pracy, jak mi się nie chce...wrrr

Od tego weekendu zaczynam odliczać czas do Świąt. Wieczory poświęcam na szykowanie prezentów a w myślach siedzę w pachnącym domu ze wszystkimi bliskimi. Bardzo tęsknię za domem. Za morzem, które nie jest już osiągalne w weekend :( 

Nie nie, nie będę dziś smucić ;)

Wczoraj wybraliśmy się na Plac Zamkowy, nasze pierwsze odpalenie świecidełek w stolicy. Nie lubię takich spędów, bo tylko głowa kręci mi się na szyi jak oszalała za moją trójką :) I jakie było moje zaskoczenie, kiedy w brzuchu czułam tak zwane motyle, tuliłam męża z buziakami, a z dziećmi śpiewaliśmy i dmuchaliśmy, by iskierka leciała wysoko i zapaliła wielgachną choinkę na placu. Wzruszyłam się kiedy moje dziewczyny ze śmiertelną powagą mocno dmuchały:) I to "WOW" w ustach 3 latki, "JEJKU" i gwiazdki w oczach sześciolatki, "ALE SZAŁOWO" wypowiedziane przez najstarszą....bezcenne, kiedy ujrzały jak zapala się wielka choinka :D
Wzruszyłam się i z tą magiczna chwilą pozostałam. Z tą dziecięcą wiarą w piękny, magiczny czas.


I teraz uwaga mam dla Was new'sa :) Kropka galopka zdążyła do teatru :) Wybraliśmy się do Teatru Polonia na "Pchłę Szachrajkę". Siedzieliśmy z przodu i dziewczyny miały wielki ubaw, wręcz zaczepiały śmiechem aktorów. Nam również się udzieliło :) Siedzieliśmy koło małego chłopca, który czarował uśmiechem całe przedstawienie. Siedział sam. Kiedy nadszedł koniec, po ukłonach jeden z aktorów porwał tego chłopca za kurtynę :) A był taki słodki, nogi mu dyndały z krzesełka, śmiał się na okrągło a jego tata wówczas przerywał i robił do niego przedrzeźniające "hehehe" a wtedy synuś jeszcze bardziej rozbawiony i tak się przedrzeźniali co jakiś czas :) Zawsze rozczulają mnie, kiedy obserwuję więź dziecka z szalonym tatą. Myślę, że życie tego chłopca jest barwne, mocno naznaczone aktorstwem i teatrem. 
Obiecaliśmy sobie, że raz na miesiąc zamiast do kina będziemy z dzieciakami chodzić do teatru. Oczywiście jak uda nam się zaklepać bilety, bo w listopadzie klepałam miejsca na styczeń...normalnie takie tłumy jak do lekarzy specjalistów :)

P.S. Sam Teatr Polonia żadna rewelacja, bardzo kameralnie ale i tak chcę zobaczyć na jego deskach Krystynę Jandę...bardzo, bardzo bardzo....




A jeżeli ktoś tak jak ja, potrzebuje otuchy przed poniedziałkiem, to zapraszam na pyszne maślane ciastko, taka mini próba przed pierniczkami ;)

Częstujcie się na osłodę mroźnego jutrzejszego poranka :)




Pochwaliłabym się jeszcze moim decou z tygodnia ale co za dużo, to nie zdrowo :) 

Kochani dużo mocy na kolejny tydzień !!!


25 komentarzy:

  1. i mi się udzieliła ta magia!!! ja teraz mam mega ochote na maślane robię codziennie i codziennie znikają z prędkością światła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to masz dobrze chuderlaczku ;) Ja muszę uważać, bo już nie tylko od tych ciasteczek mam maślany tyłek ;) Ale masz rację, konsumpcja z prędkością światła, u mnie jeszcze razy pięć. Trzy blachy na dwa dni:)
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  2. Przepiękne te światełka, a choinka niesamowita!
    Zazdroszczę ci możliwości pójścia do teatru - i też chciałabym zobaczyć Jandę, bardzo, bardzo! Niestety, u mnie to niemożliwe. Może kiedyś na urlopie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Socjo ja będąc w Sz-nie planowałam przyjazd do W-wy specjalnie na jej spektakl. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że tu będę mieszkać, bo jak wiesz, jeszcze rok temu mówiłam, że NIGDY do W-wy :)A jak już na tym urlopie będziesz daj znać, chętnie się przyłączę i zoorhanizuje bilety.
      Miłego dnia!

      Usuń
    2. Bardzo bym chciała!
      A póki co dałam ci Liebstera, więc zapraszam po szczegóły : )
      A jak się nie lubisz w to bawić, to chociaż zobacz, kogo jeszcze nominowałam - a nuż jakis nowy blog ci się spodoba?
      ; )

      Usuń
  3. Trzymaj się, masz paskudnie długie dojazdy do pracy, postaraj się nie przechłodzić w drodze i nie poderwać jakiejś infekcji. Bardzo dobrze, że byliście w teatrze, teatr bardziej rozwija niż kino, bo dzieciaki bardzo dobrze reagują na żywych aktorów. Byłam kiedyś z moją na przedstawieniu "Lato Muminków" i ona śpiewała razem z aktorami wszystkie piosenki, bo miała w domu kasetę z tą bajką. A muzyka była piękna, bo to opracował muzycznie Tadeusz Wozniak.
    No to lekkiego tygodnia Ci życzę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu wiesz co, mam ochotę nominować Cię moją przeszywaną mamą :) Zawsze rozczulają mnie Twoje komentarze, bo tak o mnie dbasz wirtualnie, zresztą nie tylko. Na naszym spotkaniu bardzo dużo ciepła od Ciebie dostałam. Mam nadzieje, że niebawem Cię wyściskam :*
      Moje gwiazdy boją się słuchać tej bajki, bo po siostrzeńcach w spadku dostałam jeszcze wersje na kasecie magnetofonowej. Ja też bałam się tej bajki w dzieciństwie.
      Dzięki za lekki tydzień, wzajemnie Aniu :*

      Usuń
  4. Podzieliłaś się swoją weekendową mocą z nami wszystkimi :) Kochana jesteś :)

    Nie powiem, kiedy byłam w teatrze... bo wstyd się przyznać, ze tak dawno. O ile się nie mylę to 1,5 roku temu w czerwcu przy okazji święta Kielc. W kinie natomiast bywam często. Minimum raz na dwa miesiące a ostatnio nawet częściej ze względu na "tanie wtorki" z biletami po 10 zł.
    Ale za to w czwartek będę w Kieleckim Teatrze Tańca na jednym z najbardziej świątecznych baletowych przedstawień na całym świecie - "Dziadek do orzechów" Wiadomo kto w nim zatańczy ;)

    Jeszcze raz dziękuję za moc :)
    Cmok :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Twoja zajawkę na blogasiu puszczałam trzy razy moim starszym laskom, miały szczeny na podłodze....mamusia również. Schowaj nas do torebki i zabierz nas ze sobą ;) I napiszę to nie wiem już który raz:) zazdroszczę Ci tak fantastycznych dzieciaków, choć moje też są boskie ale to ich poświęcenie i pasje...,no i mama, która pewnie nie miała łatwo a zawsze ich wspiera. Wiesz chciałabym abyś była moją sąsiadką :)
      Po czwartku liczę na moc od Ciebie :*

      Usuń
  5. moc się przyda świetne fotki taki klimacior już wprowadzają :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie :) Smakowicie. Z tym teatrem też mam takie rozmyślania... A co polecasz generalnie? Jakieś inne sztuki? Ciastka też już zacznę piec. Trzeba jak nic :). Oby tydzień szybko zleciał!!!! Byle do piątku popołudniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Kochana ale wyjechałaś...toć powinnaś wiedzieć, że ja do teatru w Warszawie nie mogę trafić, już dwa razy spaliłam sztukę :(
      Jednakże tutaj tych teatrów jest tyle, że byłam w szoku przeprowadzając się do W-wy. W jeszcze większym szoku byłam jak bilety w cenie 130 zł są niedostępne już na dwa przyszłe miesiące :)
      Więc nie wiem, robię rozeznania, dam znać :)W styczniu wybieram się na dwie sztuki i z pewnością nie omieszkam napisać o nich na blogasiu.
      I wiesz co, dla mnie właśnie jest to przerażające, że żyję się tylko weekendami. Życzę w takim razie aby szybko zleciał :)

      Usuń
  7. Mi ta moc zwłaszcza się przyda - przede mną ciężki tydzień :-)
    Bajkowo się zrobiło w Warszawie :)
    Dziękuję za @ - zabieram się zaraz za odpisanie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj się artystko, mam nadzieję, że wszystko się uda po Twojej myśli. Nawet nie wiesz jaka dumna jestem, że gdzieś przy kubku herbaty mogę pisać do Ciebie. Dodajesz mi wiary w człowieka. Ściskam :*

      Usuń
  8. Tak jak nie przepadam za grudniem, moimi urodzinami, świętami, końcem roku, tak tym razem ogarnął mnie jakiś świąteczny szał. Ciasto na pierniczki dojrzewa w lodówce, składniki do domowej masy marcepanowej czekają w szufladzie. A mnie nurtuje pytanie - będą to święta z dzidzią w brzuchu? A może z maleństwem na wolności, czy też spędzone w szpitalu? Jedno wiem - to jest dla mnie wyjątkowo magiczny miesiąc. Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amebo nawet nie wiesz jak ja Ci zazdroszczę tych wyjątkowych chwil. Trzymam kciuki i zawsze ciepło myślę sobie o Was :*

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. cała przyjemność po mojej stronie ;)

      Usuń
  10. Wzruszający opis Kropko :). Teatru zazdroszczę ale też gratuluje, że w końcu się tam wybrałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, uwierz, że bardzo się stresowałam czy czegoś znowu nie pomylę ...hehe, ale udało się :)

      Usuń
  11. Święta i dzieciństwo to idealne połączenie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej, wysłałam ci maila. Czekam na odpowiedź, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też jestem zatwardziałą przeciwniczką społecznych spędów. W zasadzie byłam, bo od niedawna chodzimy z dziećmi na niektóre "uroczystości" i choć na razie rzadko, z doskoku, to zaczyna mi się to podobać. Nie masz wrażenia, że przez wstręt do tłumów czasami sporo tracimy?

    OdpowiedzUsuń
  14. Już od jakiegoś czasu kiełkuje mi ta myśl, żeby z Madzią wybrać się do teatru. Muszę to w końcu zrobić. Myślę, że świetnie by sie bawiła. Dziękuję za książkę. Bardzo fajnie mi sie ją czytało. Taka luźna babska opowieść, a jednak dała mi do myślenia....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.