4 cze 2012

poweekendowo - zdjęciowo :)

Czerwiec miał być u nas miesiącem oszczędzania a ja już począwszy od pierwszego zaliczyłam jedną wyprzedaż (wspominałam Wam już o butach). W weekend  napotkałam kolejną okazję książkową ...a to dopiero 4 dzień miesiąca :), a ja już 100 zł przepuściłam :(

Same zobaczcie buty za 19,90 do kiecki na zakończenie roku...


I zielone...ten kolor nie pozwolił mi odejść od nich...na szczęście wyszperałam "40"


A w Biedronie włożyłam do koszyka coś ekstremalnego...mam nadzieję, że nie będę żałować.



W niedzielę zaprosiliśmy przyjaciół z dziećmi i świętowaliśmy 3 urodziny mojej najmłodszej.


...oj jak ja kocham te małe rączki, które lada moment będą wyrywać się z moich dłoni, by samemu poznawać świat :(

Oczywiście impreza nie mogła obyć się bez szaleństw na kinekcie... w pewnym momencie, to dorośli byli bardziej zafascynowani grą niż dzieci ;) Ja dziś mam zakwasy :D  A jak już wklejam dziś tyle zdjęć, nie może zabraknąć fotek z gry:





P.S. Jak ktoś po ostatnich postach stwierdził, że kropka to wyrodna matka...to mam coś na swoje usprawiedliwienie. Dziś o 7 rano byłam w Tesco,bo dziecko do szkoły potrzebowało modeliny:)

2 cze 2012

mam na coś chrapkę

...no właśnie na coś, żebym ja to wiedziała na co :)
 Chodziłam po kuchni i szukałam impulsu. Znowu naszła mnie ochota na pleśniowy ser na ciepło. Następnie otwieram lodówkę i mój wzrok zarejestrował kawałek kiełbasy. To jednak nie ser pleśniowy, wolę kiełbaskę podsmażaną z przyprawą grillową. Smażę tę kiełbasę i coś mi nie pasuje...  W głowie niepewnie rośnie myśl  "to chyba nie o tę kiełbasę mi chodziło". Otwieram ponownie lodówkę  i jest EUREKA...makaron z jogurtem, cukrem i cynamonem...to jest to! Takim makaronem zajadałam się w ciąży...
... w ciąży raczej nie jestem ;) Czyżby to fala obżarstwa narosła przed @??? Przeważnie to chodzę po domu i na wszystkich "szczekam" , a tym razem walę szafkami, jakby się pochowało przede mną jedzenie ;)

...jak fajnie, że jutro nie trzeba do pracy...

1 cze 2012

DD z przymrużeniem oka


Dziś właśnie w tym szczególnym dniu chciałabym napisać jaką wyrodną mamuśką jestem...hihi...taką wyrodną z przymrużeniem oka ;)
Dziś w desperacji pożarłam kinderki  moich dzieci, potem z pieniędzy komunijnych wyjęłam kasę, by dzisiaj drobnostkami uczcić Dzień Dziecka i trzecie urodzinki naszej najmłodszej...no ale nie mogłam się oprzeć, wydałam je również na dwie pary butów z przeceny ( o nich później), bo przecież to okazja, a okazji się nie przepuszcza :) I pomimo, że skończyłam bardzo wcześnie pracę, nie odebrałam wcześniej dzieci, piłam spokojnie kawkę w ulubionej knajpce. I takim to sposobem obżarłam dziewczynki ze słodyczy, oskubałam z kasy a obiecany rower komunijny kupimy pewnie na raty...hehe i żeby nie było, wcale nie jest mi z tym źle. Czasem fajnie być wyrodną :)

P.S. Odbieram dziś telefon od mamy i słyszę "Daj mi dziewczynki do telefonu" a ja jej na to "Przecież to ja jestem twoim dzieckiem"...więc i ja dostałam dziś buziaki z okazji DD..co z tego, że wymuszone;) Jak dziś jestem wyrodną matka, to i mogę być też córką... a co tam ;)

Dla wszystkich dużych dzieci posyłam mega buzialki  ...dla WAS :)


...zapomniałam, wyrodna woli pstrykać zdjęcia, zamiast szaleć z dziećmi ;)