12 sie 2012

niebiesko

Właśnie przez niebo,
to co na nim,
pod nim...
nie czytam,
nie rozmawiam,
 tylko ze słuchawkami w uszach zanurzam się w sobie.
Totalny odlot. Ale to jak jestem pasażerem, jak kierowcą muza na głos i śpiewam...ale nie tak jak Anuszka ;)








Kierując obiektyw w niebo często moim celem są przelatujące nad nami bociany. Niestety, nie udało mi się jeszcze żadnego uchwycić ale za to upolowałam pudla...prawda, że pudel jak ta lala :)


Pozdrawiam :*

10 sie 2012

Książka, film i lekka konsternacja



Zostawiliśmy to co za nami w Szczecinie, pozostawiliśmy to co przed nami w Warszawie, czyli rozkoszujemy się spokojnym urlopowaniem na Pomorzu :) ...i jest mi dobrze. Jedynie wpadam w lekką konsternację, kiedy pyta mnie ktoś o zamieszkanie...trudno jednym słowem, melodyjnie wypowiedzieć: "w Warszawie".
Jestem ciekawa, kiedy pierwszy raz, bez zastanowienia odpowiem ciągiem "...no w Wawie" :) Zresztą nie wiem dlaczego w rozmowach fakt "wyprowadziliśmy się", nie jest tak zadziwiający jak dalsze stwierdzenie, że do stolicy???...jakby to miasto nie nadawało się do fajnego życia. Ja zamierzam tam właśnie fajnie żyć :)

Wszystkim, którzy zdecydowali się podładować akumulatory akurat w tym okresie wakacji, życzę nie tyle pogody a koloru i kreatywności... i sobie też, a co tam ;)

 A na koniec czego raczej nie warto tachać w torebce - "Dziewczyna, która pływała z delfinami" Sabiny Berman to
delikatna i pełna ciepła opowieść ale czy po Foreście można nazwać ją rewelacyjną? Nie czułam żalu, gdy przerzucałam w dłoniach jej ostatnie strony :(


...i co warto włączyć, kiedy ma się ochotę na coś wzruszającego a zarazem kojącego.


Zdecydowanie polecam !

P.S. Kończę czytać "Lilkę". Wiele osób mówiło mi, że smutna. Mama wręcz mówiła: " nie czytaj jej kochanie, po co". I owszem smutna ale wzbudza we mnie tyle rzeczy do przemyślenia, że cieszę się, że ktoś napisał tak smutną książkę.  A o "Lilce" jeszcze wspomnę, bo nie chciałabym zapomnieć szybko o uczuciach, które odszukałam w sobie podczas jej czytania.