22 sty 2013

L4 - leżenie bykiem

Czym jest w dobie XXI wieku RTG klatki piersiowej?
Kim jest człowiek z plakietką lekarz, blankietem druczków i pieczątek?
Kim jest pacjent?

Ja przy mojej jak się okazało aktualnej nadal chorobie czułam się jak bezdomny, leżący na leżance w poczekalni zwinięta w kłębek w dreszczach. Potem nazwano mnie histeryczką, panikarą a na koniec czułam się jak żebrak, który prosi o jeden dzień zwolnienia.

Zdjęcie RTG stało się bardzo specjalistycznym badaniem, niedostępnym prawie co najmniej jak tomograf głowy.

Lekarz - na pewno, to nie ktoś komu można powierzyć swoje zdrowie....nie w tym przypadku.

Ale od początku.
Po tygodniowej mega grypie, kiedy myślałam, że płuca wyjdą mi każdą dziurką udałam się na kontrolę,bo czułam kłucie przy oddychaniu w prawym płucu.Nie mogłam wziąć pełnego oddechu. Pani doktor stwierdziła, że nic tam nie wysłuchała i że jestem zdrowa. W weekend kłucie się nasiliło wiec poszłam na dyżur w przyszpitalnej przychodni z nadzieją, że wreszcie, ktoś raczy dać mi skierowanie na rtg klatki piersiowej.
Lekarz był zdziwiony, że jestem u niego w gabinecie, bo jak to może mnie tam kłuć jak on dotyka a mnie nie boli i osłuchowo jest wszystko w porządku. Na moją prośbę o rtg powiedział, że mój ból nie jest uzasadnieniem do skierowania na prześwietlenie. Ja mu na to, że jak tydzień temu byłam z temperaturą, bolącym płucem i naciskiem w klatce piersiowej, to też powiedziano mi, że to nie nadaje się na skierowanie do prześwietlenia. Wtedy stałam ledwo na nogach więc już nie dyskutowałam.
Suma sumarum zostałam wyzwana od histeryczek i panikar i zostałam odesłana do domu jedynie z receptą na lek przeciwbólowy ..wrrrr
Tak więc w poniedziałek idę do swojej pani doktor z prośbą o wystawienie skierowania. Pani oczywiście zdziwiona, że po co mi, jak ja jestem zdrowa ale wypisała z tekstem "Jak pani za dwa dni nie przejdzie, to proszę sobie zrobić to prześwietlenie".
Poprosiłam na koniec ładnie o zwolnienie na poniedziałek a ona do mnie, czy nie wystarczy mi zaświadczenie, że byłam u lekarza i wrócę jeszcze do pracy. Myślałam, że wyjdę z siebie.
Ja jej na to, że pracuję w szkole, że juz prawie skończyły się moje lekcje, zresztą chcę jechać zrobić to prześwietlenie. Z łaski wystawiła mi L4 na jeden dzień. A ja pojechałam na rentgen, gdzie pan po wykonaniu zdjęcia i odczekaniu chwili powiedział, że mam znaczące zmiany n prawym płucu( to które mnie cały czas kłuje).Po otrzymaniu zapisu po 17:00 wizyta u kolejnej lekarki, która ze zdziwieniem patrzyła się na mnie i zabrała się za konkretne leczenie zapalenia płuc.I tego samego dnia dostałam zwolnienie do 31 stycznia, masę leków, zaleceń, skierowań na badania. Pewnie w szkole jak dostaną moje zwolnienia będą mieli niezły ubaw, tego samgo dnia człowiek był zdrowy a potem chory (bo mam dwa zwolnienia wypisane tego samego dnia). Daj Boże, że uparłam się na to skierowanie na RTG, bo w tej chwili chodziłabym zdrowa do pracy....ciekawa jestem tylko do kiedy???

Stracha mam jak nie wiem co. Mieliśmy za tydzień wyjechać na ferie - LIPA..no ale za to mogę poczytać, nadrobić filmy.

Więc dziś na tapetę zarzucam







a do kawy i poduszki może zmęczę do końca, a nóż może mnie czymś zaskoczy :)


Wszystkim zdrowia!!!!

37 komentarzy:

  1. Całkiem niedawno zapytałam koleżankę - pielęgniarkę jak to jest z tym powołaniem? Ona na to, ze powołanie to jest w szkole pielęgniarskiej a potem zaczyna się szara rzeczywistość i zarabianie pieniędzy. Ehh...
    I czasem mi się wydaje, że wszyscy ci z powołaniem wyjechali do UK do pracy a tu zostali ci co powołanie zostawili w szkole.

    Filmy zacne. Książki nie znam. O czym traktuje?

    Zdrówka przede wszystkim. Z kubkiem gorącej herbatki rzecz jasna :)
    Buźka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka od Moaa :) Czytamy równolegle.Jak skończę na pewno skrobnę :)
      A po tym powołaniu to chyba pacjentów wołanie zostało ;)

      Usuń
  2. O rany, horror medyczny..
    Zdrówka życzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. fenomenalne! ale słyszałam też kiedyś o bezobjawowym zapaleniu płuc, którego lekarz nie rozpoznał i przerodziło się w coś paskudniejszego jeszcze potem....jakaś masakra...
    w ogóle dla mnie to jest jakiś absurd, że np. karzą robić prześwietlenie płuc przy zwykłych badaniach okresowych, a jak jest podejrzenie choroby to już niekoniecznie
    i to proszenie o skierowania, o L4, o to co się nam należy jak psu buda, bo płacimy składki spore...
    cóż...
    a tak poza narzekaniem mym to pozdrawiam Cię ciepło, kuruj się i relaksuj, mnie się ferie kończą:( i już mam stres...
    aaaaa i zapraszam na moje nowe, jeszcze raczkuję, ale zapraszam: zainteresowalo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaś dzięki, nie stresuj się, korzystaj jeszcze z ostatków pełną parą !Zaraz zajrzę na Twoje raczki ;)

      Usuń
  4. To powołanie ulatuje z ludzi przytłoczonych polską rzeczywistością...
    Wiem po sobie jak załatwiam niektóre sprawy...
    Ostatnio na wizycie prywatnej czułam się jak królowa! Po co ta publiczna służba zdrowia skoro zjada ludziom tylko więcej nerw?! (wyłączam oczywiście mój oddział gastro na Wołoskiej ;o) Marzę, że trafimy jeszcze na taką lekarką jak pani K.!
    Może teraz na L4 będzie Ciebie więcej na blogu, bo mi zapadł zapodział się gdzieś w kącie... ;o)
    I jak THW???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież masz mnie na wyciągnięcie ręki, więc mogę sobie w tym Twoim blogowym światku być w kącie ;)
      THW do dokończenia...dam znać :)

      Ja często pasuje i idę prywatnie. Stomatolog, ginekolog, endoykronolog. To zdjęcie też bym poszła prywatnie zrobić, jakby nie dali. Na szczęście mam taką możliwość. A co z ludźmi, których nie stać. Słuchałam audycji, że teraz jak dzwonią starsi ludzi po karetkę, to nie mówią ile mają lat, bo do starszych nie jeżdżą.

      Usuń
  5. O rany, współczuję :( i wiem, o czym piszesz, bo sama doszłam już do tego etapu, że wszelkie odmowy lekarzy chcę mieć na piśmie. I wtedy... dostaję skierowanie! Hmmm. A do tych lekarzy, którzy odsylali Cię z kwitkiem, poszlabym, oczywiście już będąc zdrową, i powiedziała kilka słów... może dałoby im to do myślenia i uratowało czyjeś zdrowie (marzenia?). Fuszerka w każdym zawodzie jest przykra, ale w tym konkretnym to już jest dramat. Pacjencie, lecz się sam! ;)
    Dużo zdrowia!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest dobry argument.Potwierdzenie na piśmie...rewelacja!!!

      Usuń
  6. O rany, to dopiero trzeba mieć zdrowie, żeby chorować :///

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, trzeba mieć zdrowie :)

      Usuń
  7. No nie, potraktowali Cie rzeczywiście z buta. Serce pęka jak to sie czyta, nie chcę myśleć co czułas. Ja mam tak, ze jak idę do lekarza i naprawdę, ale to naprawdę czuję się źle, łzy z bólu w oczach, bezsilność w sercu, to zjawiając się pod gabinetem czuję się, ze potraktują mnie jak symulantkę i hipochondryczkę. Gdzieś pod skórą mam zakodowane to co Ty przeżyłaś. Generalnie "ale nic pani nie jest" przewija się przez moje życie. Tylko trafić na tego lekarza co jednak chce zobaczyć, tak dokładnie tak: chce zobaczyć, że jednak mi coś jest, to naprawdę trudno.
    Zdrówka życzę zatem nie tylko Tobie ale nam wszystkim, bo nie ma jak służba zdrowia. http://img2.demotywatoryfb.pl/uploads/201211/1352917147_ipsttg_600.jpg
    Wykorzystaj ten czas dla siebie, maksymalnie jak się da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, ja jestem z tych co jak maja siłę to zawalczą. Kiedyś lekarz na doraźnej pomocy odmówił wystawienia zwolnień. Pogroziłam telewizją, że tylko w tym kraju boją się mediów.Jako jedyna tego wieczoru dostałam l4. A tej sprwy tak nie pozostawię.Lekarza zmusiłam aby wypisał mi skierowanie na ostry dyżur na oddział laryngologiczny (sam chlapnął, że ewentualnie może mnie tam skierować, więc poprosiłam, po czym on, że ja w sumie nie nadaje się aby mnie tam skierować, ale wymusiłam, bo jak rzekł na początek, to już nie miał wyjścia) i mam jego pieczątkę a opis wizyty jest w ewidencji, teraz wszystko w komputer wpisują.Na pewno gdzieś z tym pójdę.Trzeba coś robić, nie wolno się na takie traktowanie godzić.

      Usuń
    2. Bardzo mi się podoba "odmówienie wystawienia zwolnień". Bo mu się nie chciało. Mój rodzinny chce, nie ma nic przeciwko temu, gdy widzi jakąkolwiek zasadność. Chciał dać kiedyś mężowi na opiekę nade mną. Byłam chora, 4 dzieci...

      Usuń
  8. Nawet mi nie mów, bo u mnie to samo z lekarzami. Koleżanka nagle zasłabła, miała kołatanie serca, nie mogła złapać tchu, a od lekarza usłyszała, że pije pewnie kawę na czczo i wypłukuje magnez z organizmu i to dlatego. Z apteki wyszła z Nospą...
    Ja poszłam z masakrycznym bólem pleców do lekarki - powiedziała mi, że sama sobie jestem winna, bo mam siedzącą pracę, a L4 nie dostanę, bo to nie jest coś, co uniemożliwia mi pracę. To nic, że od 2 lat nie byłam w ogóle u lekarza, co mogła sprawdzić w karcie, więc raczej pod wyłudzenie L4 to nie podchodziło...
    Wczoraj wieczorem w szpitalu odmówili mojej koleżance z pracy badań jej 2,5 letniej córeczki, mimo, że ciągle wymiotowała i ma wysoką temperaturę - odesłali ich do domu... Już taki przypadek w PL był, że dziecko odesłano, po czym zmarło, bo nikt nie zlecił nawet badań krwi...
    Załamuję ręce, bo w tym kraju strach chorować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Załamujące na maksa, bo gdzie profilaktyka, gdzie diagnostyka??? Leczą nas na czuja, bo im się wydaje.

      Usuń
  9. Ja na Twoim miejscu bym poszła jeszcze raz do tej PANI DOKTOR i pokazała jej prześwietlenie i powiedziała jej co myślę. I jak tutaj nie być złym na tych lekarzy, którzy myślą tylko o tym aby odbębnić swoje godziny i iść do domu, trzeba było wybrać inny zawód. Ehh szkoda słów, ale do tej lekarki to bym i tak poszła, albo bym męża wysłała lub chociaż zadzwoniła do tej przychodni lub gdziekolwiek... To jest straszne, że trzeba walczyć o rzeczy, które nam się należą, mamy prawo do lekarzy i do porządnej opieki zdrowotnej... Trzymaj się ciepło!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. W tym kraju już mnie nic nie dziwi....nic....kocham Cię Polsko.....a Tobie zdrówka życzę !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham Cię Polsko, to chyba o programie telewizyjnym piszesz :)

      Usuń
  11. Doprawdy nie wiem jak możesz być taka histeryczką co?:)) Pani doktór czekała na poważne wyzwanie zawodowe, a Ty tak tylko po skierowanie? Ty państwo chciałaś naciągnąć, ale ona w porę wyczuła i uratowała setki istnień:))
    A tak na poważnie - trzymam kciuki za spokojny i w miarę szybki powrót do zdrowia, mnie zapalenie płuc ciągnęło się miesiąc, co prawda w czasach kiedy byłam młoda i piękna ( teraz już tylko piękna:P ), ale jednak. I też myślę, że nie ma co popuszczać tej pani doktór, bo kiedyś kogoś zabije.
    Pooozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opętana histeryczka bardzo dziękuje :)

      Usuń
  12. A jakże, zaraz po prześwietleniu weszłam bez kolejki jej zakomunikowałam...wrrrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze, ja jeszcze jakby mi babsko zaczęło coś gadać to bym zagroziła, że złoże skargę na nią. Nie wiem skąd się tacy ludzie biorą...

      Usuń
  13. Bo wirusowe zapalenie płuc ciężko jest wysłuchać. Kurczę, a gdzie masz taką lekarkę debilkę? Jeżeli po przebytej grypie przychodzi pacjentka i skarży się na kłucie w klatce z piersiami i kaszel, to psim obowiązkiem lekarki jest skierowanie pacjentki na rtg, bez względu na to czy wysłuchała coś czy też nie.Musisz Galopku leżeć, grzecznie łykać leki i koniecznie potem po raz drugi zrobić rtg. Zdróweczka Ci życzę!
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Debilkę...dosłownie:) Pewnie,że grzecznie leżę kochana, łykam tabsy a skierowanie na kontrol już nawet mam wypisane, aby nie stać po świstek znowu w kolejce w bakcylach.
      Również zdróweczka!

      Usuń
  14. brak słów... i jak tu ufać lekarzom...
    od razu mi się przypomina jak Maja niby zdrowa po 3 tygodniach leczenia przestała oddychać, zsiniała i w ogóle brrrr.... ja kompletny laik robiący masaż serca i wulgaryzmy którymi rzucałam przy zakochanej w kościele teściowej.... potem pogotowie, tydzień leżenia w szpitalu a i tak nie wiadomo o co kaman.... makabra...
    dużo zdrowia Magdziu, właściwie nie wiem co napisać, ale gorąco trzymam kciuki za Ciebie i życzę jak najmniejszego kontaktu z przemiłą panią doktor...
    :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Skąd ja to znam? Mnie miesiącami traktowali jak hipochondryczkę, a gdy mnie w końcu zdiagnozowali to im szczęka opadła. Tylko co mi było po ich przeprosinach, jak okazało się,ze jestem bardzo poważnie chora.Dlatego o naszej służbie zdrowia staram się nie wypowiadać, bo poza nielicznymi wyjątkami to niestety jedna wielka znieczulica.

    OdpowiedzUsuń
  16. I najlepsze,że właśnie skończyłam oglądać film,który wymieniłaś: Take This Waltz:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czemu mnie podejście służby zdrowia nie dziwi? :/

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj Galopku, to u Ciebie bardzo nieciekawie! :(
    Najgorsze, że Ci lekarze... ech, ręce opadają! jak dobrze, że walczyłaś o swoje, bo aż strach pomyśleć!
    Leż, leż i wygrzewaj się! I nadrabiaj przynajmniej te wszystkie filmu i książki!
    Obejrzałaś "Zeszłej nocy"? bo właśnie chcemy oglądać i zastanawiam się, czy warto...
    Dużo zdrówka kochana! :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julito bardzo wolny, więc nie wiem czy Twój Tygrys wytrzyma :) Ale co Tygrysy nie zrobią dla Julci ;) Mechanizm zdrady, oporów....czeka się czy to zrobią...

      Usuń
    2. Oj, to chyba mu oszczędzę... ;-)

      Usuń
  19. widziałam oby dwa i oby dwa zachwyciły :)

    OdpowiedzUsuń
  20. czytam i nie wierzę....ręce opadają. Trzeba mieć końskie zdrowie, żeby chorować :-/

    Zdrowia Galopku!

    OdpowiedzUsuń
  21. Madziula, wiem co czujesz, ale strach nic tu nie pomoże. Czytając Ciebie przypominam sobie siebie, bo właśnie mija rocznica mojego zmagania się z zapaleniem płuc; 2 miesiące na L4, w tym tydzień w szpitalu i 6 różnych antybiotyków, bo to cholerstwo nie chciało się niczym leczyć...Oby u Ciebie było lżej. Jesteś silna, dasz radę :)
    U nas Kinia i Filip wchodzą w ferie zakatarzeni, na szczęście TYLKO zakatarzeni.
    Buziaki, Kochana i ZDRÓWKA!!!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Jednego doświadczyłam ostatnio, więc śmiem obnosić się ze swoją wiedzą - współcześnie pacjent jest NIKIM, ewentualnie wrzodem na dupie personelu jeśli ktoś bardziej namacalnej definicji potrzebuje. Brrr, 3 tygodnie minęły, a ja jeszcze to rozpamiętuję. Buziak

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.