18 lut 2013

drugi bieg?...marzenia

Piszecie abym trochę zwolniła...nie da się od tak zredukować z szóstego biegu :(

Moje dwie młodsze zaczęły przed weekendem chyrchlać. Mąż nie może wziąć zwolnienia, ja ...nie wypada :)
Z braku innych możliwości dzwonię po opiekunkę z internetu.Umawiamy się na niedzielę na zapoznawcze spotkanie."Tak, z pewnością będę nawet wcześniej"....i tyle babę poznałam, bo nie przyjechała, a nawet nie raczyła zadzwonić, że mamy na nią nie czekać. Więc ziemia pali mi się pod stopami, na szczęście wybawia nas przemiły sąsiad -  bardzo dobry człowiek. Na dokładkę mąż dodaje:  "Zapomniałem Ci powiedzieć, że u małej w przedszkolu panuje ospa"...fantastic!!!

Dziś ostatnią chwilę pędzę na tramwaj a w nim myślę, kto zajmie się dziewczynkami. Obdzwaniam znajome, czy oby nie mają kogoś, kto dorywczo chce zarobić opiekując się dziećmi.
W głowie mam racjonalny plan, by nie ulec stresowi:

Po pierwsze - dzieci są najważniejsze ( nie chcę by to zdanie stało się sloganem w naszym życiu)
Dwa  - praca męża jest ważniejsza od mojej
Trzy - EASY

...ale i tak wyć mi się chce!!!!

Wracam z pracy, muszę stać w 15 osobowej kolejce prychających i chyrchlających, aby pobrać zaświadczenie, że skończyłam leczenie i gnać z nim do lekarza medycyny pracy, aby wystawił mi zdolność do powrotu do pracy. Nie rozumiem,dlaczego papier od lekarki nie wystarczy, tylko drugi lekarz musi prawie identyczny blankiet wypełnić na podstawie jedynie zaświadczenia mojej lekarki. WIWAT POLSKA!!!

Jutro 8h godzin lekcyjnych, kawa i szkolenie do 19:30, bo nauczyciel szkolić się musi :)

No i jak tu kobiety zwolnić...no jak???

Zwalniam jedynie w sklepie w rajstopami w korytarzach na Centralnym, kiedy muszę się zastanowić czy bardziej będzie mi pasował kolor jagodowy czy musztardowy ;)

Kiedy rano truchtam na Dworcu Centralnym, aby się przesiąść i słyszę zapowiedź "Pociąg z Krakowa do Kołobrzegu wjeżdża na peron..." , mam ochotę wsiąść i uciec do rodziców. Na spokojny sen do momentu, kiedy będę wyspana, na martini z colą przy kartach, na wspólne czytanie książek, oglądanie tv wtulając się w nich, na spacer brzegiem morza...niestety, pewnie dopiero na majówkę :(

Na kolejny rok szkolny mamy zacne plany, aby nasze życie zwolniło...ostatnio tylko ta wizja dodaje mi siły i pogody.
Jak ja zazdroszczę naszej Kitty :)


Wszystkim tym co poniedziałek dał w kość, życzę by wtorek w sekundę zamienił się w piątek...to tak na wszelki wypadek, jakby ktoś chciał mi zarzucić brak optymizmu...hehe

11 komentarzy:

  1. Instytucja Babci i Dziadka na miejscu - BEZCENNA :)

    A żeby zrobiło się bardziej letnio i ciepło dodam, że w lipcu, po raz ósmy, spędzę 10 dni w ośrodku wczasowym w Unieściu :) Z dzieciakami i rodzicami. Kocham nasze polskie morze, kocham polskie lato :) Innego nie znam ;)
    I nie mogę się doczekać lipca :)

    Zdrówka kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  2. boszzz, jak ja bym chciała tam przyjąć pozycję kota... ostatnio też nie wyrabiam :/
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj, wlasnie dal mi popalic ten poniedzialek ale dzisiaj musi byc juz lepiej czego i Tobie zycze. Mnie to ludzie ciagle zaskakuja swoja niesłownością. Aby do wiosny:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bym chciała, mimo nieuchronnego pojawienia się zmarszczek i innych czasopochłaniaczy, żeby siedem lat zamieniło się w piętnaście. I kto tutaj jest pesymistą, hę?

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej, Galopku, Ty naprawdę galopem pędzisz przez życie! Od samego czytania o tej Warszawie zdążyłam się zmęczyć! ;-)
    Wiem, że to niełatwe, ale nie zapominaj o sobie w tym biegu. Dopiero co wyszłaś z choroby!
    Buziaki! :-*

    OdpowiedzUsuń
  6. zdrowia dla dziewczyn - mnie teraz też złapało.
    jakbyście bliżej były to chętnie ich popilnowała :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A wszystko jest takie strasznie trudne przez tą pieprzoną szarość za oknem. Wiosny psia mać!

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy kot już na blogu - zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Pamiętam, jak nienawidziłam mojego kota gdy zostawał wylegując się w domu, a ja musiałam lecieć na jakiś egzamin...

    OdpowiedzUsuń
  10. Puk, puk...Kic, kic
    Jest tam kto?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.