20 kwi 2013

eat - podsumowanie

 Już wiele razy sobie obiecałam,że porządki w domu będę robiła w piątek, aby w sobotę wstać i nie biegać po chacie. Kolejny raz w piątek byłam tak padnięta po całym tygodniu, że nie miałam na nic siły...totalny spadek formy. Mimo wszystko cieszę się, że już jest więcej miejsca w szafie z kurtkami, a w ciągu dnia myślimy tylko, aby wyjść z domu na słońce a nie wskakiwać z ciepłą herbatą pod koc :)
 Aż mnie rozpiera i nie wiem czy jechać do ZOO, czy nad Wisłę, czy na rowery z dziećmi, czy basen zaliczyć, czy na Fort Bema pojechać a może cyrk.
Chciałabym, aby w każdy weekend mieć tyle możliwości i energii.
I moja kostka prawie już ideał :)


     Teraz trochę o tej mojej niby diecie. Moim zdaniem, to nie dieta a zdrowy styl życia i dlatego tak bardzo przypadła mi do gustu :) Zamiast tłuszczy oliwa z oliwek, zamiast pszennych rzeczy pełnoziarniste i nie żreć a jeść co 3 godziny :)  A i słodycze...o tym trzeba zapomnieć :(     P R O S T E !

 Jak żywiłam się wcześniej?

Z racji biegu, pędu i zmęczenia moje główne posiłki przypadały na późne popołudnie. Do 17 kanapka, musli, jogurt, parówka. Czasem tylko jeden posiłek + 2 kawy. Marnie prawda? :(
Wieczorem jadłam zieleninę, drób smażoną na odrobinie oleju, ziemniary lub makaron na obiad.
Dupę tylko wożę z miejsca na miejsce a mój ruch to bieganie z dziennikiem po szkole.
Kocham naleśniczki, placuszki, goferasy a i ciacho do kawki zawsze musiało być. Do tego moja tarczyca...i wyhodowało się mega bebzun :(

Kiedy teraz stosuję się do tych zasad widzę z czym mam problem.

1. Utrzymanie stałych pór posiłków. Wczoraj np. nie miałam kiedy zjeść, to zjadłam 3 posiłki w ciągu dnia i byłam wieczorem tak głodna,że tylko szukałam aby coś niezdrowego zjeść...

2. Brakuje mi uczucia "Rety, ale się obżarłam". Je się na małym talerzyku i te ilości są dla mnie za małe, mam nadzieję, że niebawem mój żołądek się przyzwyczai.

3. Mało ruchu, więc z racji na moją zwichniętą kostkę włączyłam basen i wieczorem brzuszki.

4. Po powrocie z pracy, mam nawyk kawa+ciastko...ciężko mi było się odzwyczaić. 


Znam siebie i będzie mi ciężko wytrzymać bez słodyczy, więc kiedy już trochę schudnę i zacznę więcej się ruszać planuje wynaleźć zdrowe smakołyki :) Ot takie moje małe modyfikacje :)

*********************************************************************************

 Podsumowanie tygodnia



 Szału nie ma :( mam nadzieję, że za którymś razem waga mnie zaskoczy :)

A oto jeden z moich grzechów :
 pszenna tortilla, nie mogłam znaleźć pełnoziarnistej a na własnej roboty nie miałam siły i czasu. Dziś idę na poszukiwanie tortilli pełnoziarnistej, bo danie wyśmienite !
Tortillę wysmarowałam cienko jogurtem naturalnym zmieszanym z wyciśniętym czosnkiem+ sól , pieprz, na to rozdrobnione klopsiki z mięsa mielonego indyczego, posypałam mix sałat z rukolą, kilka kawałków pomidorków i gotowe...naprawdę szybkie i przepyszne! 


Ulubione danie:
pęczak z klopsikami  z mielonego indyka w sosie pomidorowym z pieczarami :)



 A dziś miałam czas na spokojne, zdrowe śniadanko, bo codziennie rano "wpalam" przed wyjściem musli z mlekiem.


Jajecznica z jednego jaja, ze szczypiorkiem na kilku kroplach oliwy z oliwek, chleb razowy z cienko posmarowanym serkiem light śmietankowym ( nie znoszę suchego chleba ) i świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy.

P.S. To co zakazane a znalazło się w moim brzuchu:
pszenna tortilla
 jogurt mały owocowy
 paczuszka sezamków
jeden goferas

18 komentarzy:

  1. Madzia, dasz radę! brzuch przyzwyczai się do mniejszych ilości i nie będziesz w stanie więcej jeść. Musisz przetrwać przez pierwsze dwa tygodnie i potem będzie git. Trzymam kciuki.
    Buziaki

    Ewetka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Kochana na blodżusiu!!!
      To przetrwanie nie jest wcale takie złe, bo mam wrażenie,że wiem więcej niż normalnie ;) Zdrowo i częściej, małymi porcjami...jest mi dobrze i mam frajdę z przygotowywania jedzenia.
      Ściskam ze stolicy mój i nie mój Szczecin :*

      Usuń
  2. Pęczak - to brzmi obco. Do czego to podobne w smaku? Oczywiście, wiem, że to ziarno czy cuś, ale nigdy nawet nie widziałam.
    Gratuluję zmiany stylu życia, z pewnością niedługo zdziwisz się, jak mogłaś wcześnie żywić się inaczej

    OdpowiedzUsuń
  3. Pęczak to całe obłuskane i wypolerowane ziarno jęczmienia. Głównie jako półprodukt, z którego wyrabia się kaszę jęczmienną perłową i kaszę jęczmienną łamaną. U mnie w domu pęczak zawsze dodaje się do zupy grzybowej na Wigilię, zamiast makaronu, taka zupa nie jest zabielona. uwielbiam też na sucho do sosów mięsnych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero teraz zaczęłam to cudo jeść. Uważam, że jest bardzo smaczna!!!

      Usuń
  4. Dobrze się trzymasz :)
    Ja nie umiem zrezygnować ze słodyczy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA TEŻ NIE!!! ....ale trzymam fason :)

      Usuń
  5. A moim zdaniem grzeszki małe i waga już ruszyła w dół. Najważniejsze, żebyś się tego trzymała co postanowiłaś!
    Sama sie muszę zabrać za swoje grzeszki, które są gigantyczne, więc grzeszkami raczej nie są a grzeszyskami.Dobrej niedzieli i dobrego przyszłego tygodnia!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Trzymam kciuki aby grzeszki poszły precz a waga sunęła w dół ;)

      Usuń
  6. I jeszcze... Czekam na maila i czekam :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak Ci trudno bez słodyczy, to wściubiający nos dietetyk radzi by ich sobie nie odmawiać. Nawet tych ulubionych. Wszystko to kwestia ilości - 2 ciasteczka do kawy zamiast na przykład połowy paczki. Jedzenie nadal ma być przyjemnością :) Buziak i zaciśnięte kciukasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AMebo dzięki! A może dasz mi radę, bo zastanawiam się,czy by nie zminimalizować węglowodanów, kiedy nie ćwiczę dużo?, Po drugie czy jak zachce mi się słodkiego i zamiast do posiłku dodać "węgli", zjem po posiłku kisiel o podobnej kaloryczności ( sporadycznie) będzie to mniejsze zło???
      Ściskam :*

      Usuń
  8. NAjgorsze te złe nawyki - aż boli, gdy trzeba sobie odmawiać czekoladki do ulubionej kawusi (to jeden z moich grzechów : ((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie i najlepsze, że człowiek swój bebzun hodował przez tyle lat, a teraz chce w miesiąc go zgubić...hihi

      Usuń
  9. A czy p. Bosacka pozwala na suszone owoce? Poszukaj daktyli suszonych, tylko macaj dobrze, żeby miękkie były, bo wtedy smakują jak krówki... mmm, tylko się nie ciągną ;)
    A masz mikser do lodu? To możesz swoje lody robić: bierzesz mrożone truskawki, wrzucasz do miksera, rozdrabniasz lekko, dolewasz jogurt, dosładzasz miodem, miksujesz na gładko i masz takie lekko zmrożone, jak wolisz to możesz wpakować do zamrażarki na chwilę.
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  10. Kropko - podziwiam ludzi, którzy muszą z czegoś rezygnować dla zdrowia i wagi. Ja mam szczęście bo nie muszę. Nie mam szczęścia bo ważę akuratnie, mam szczęście że ja kocham jeść to, co się w dietach zaleca a nie przepadam za słodyczami i przekąskami typu chipsy, tych wszelkich naleśników, bułeczek itp. Czasem zaś lubię sobie zjeść typowego fast fooda - zwłaszcza na wyjazdach he he - zapiekanka, hamburger, kebab, tost - ooo to tak - wyjątkowo, ale lubię. Życzę Ci mnóstwa wytrwałości i cierpliwości - nie przez 1 miesiąc to przez 3 na pewno osiągniesz poziom zadowolenia :))) Zadowolenia na swoją własną miarę :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzymam kciucki za dalszą dietę;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.