12 kwi 2013

Zaczynam i ja

To że wyglądam jak w kolejnej ciąży wszyscy wiedzą ;) Z tego powodu słyszałam wiele razy "choć razem się poodchudzamy", "zapisz się na fitness", "wykupię ci wczasy odchudzjące", "powinnaś jeść to i tamto"...i takie tam. Czasem zdarzał się zryw, nie wiem czy pamiętacie moje komiczne początki z basenem i fitnessem  :) Często kończyło się na planowaniu, że od początku miesiąca, od poniedziałku, od jutra....

I piszę ostatnio do mojej psiaposióły, że ja chciałam się odchudzać a tu pech okrutny,bach....skręciłam sobie kostkę na nieodśnieżonym chodniku. I co? I zero współczucia :( Dostałam przyjacielski opieprz, że sobie wymówek szukam. A żeby mnie zatkało, dostałam zaraz takie fotki:



Zareklamowała się:

 "Jestem na diecie od 1,5 tygodnia, ćwiczę 3 x w tygodniu i schudłam już 3,5 kg. A jak moi uczniowie dostają drożdżówki, wcale mnie to nie rusza." 

 WOW wielkie wyskoczyło nad moją głową!!!! To chyba działa!!!Szczególnie te drożdżówki dały dużo do myślenia ;)
 No ale jaka dumna z niej byłam/jestem, że ona te pojemniczki skrupulatnie sobie przygotowuje...mianowałam ją moim GURU OD PUDEŁECZEK ;)

A ona dalej, nie biorąc pod uwagę...że ja trójka dzieci, że przerąbane w pracy, że pogoń w tej W-wie, że noga skręcona ...Nie oszczędza mnie ten mój babolec. Mówi, że mam iść do empiku po książkę Bosackiej.

Wiecie jak to jest w znajomościach. Kiedy druga strona nadaje a my szepczemy sobie pod nosem...."u mnie to samo", to już wiadomo, że to swój człowiek, podobny do nas. I ni stąd ni z owąd wydaje się nam, że 10 lat się znamy. Tak było z nami.
Więc jak jej się udało pokonać swoje słabości, bardzo zbieżne z moimi...uwierzyłam jej.

Przymiliłam się do męża, a on pojechał do empiku po tą Bosacką i nawet mi gratis wagę wypasioną kupił. Zdeklarował się, że przy mnie też będzie się zdrowo odżywiał. Prawda, że miło? To przedsięwzięcie musi przerodzić się w sukces! :)

Bosacką czytałam do nocy, a dziś wystartowałam, aby POGONIĆ MOJE SADŁO!!!

     S T A R T



Tragiczne liczby co?....mój pierwszy cel, to 7 z przodu....oczywiście nie w wersji 700 ;)


Wstałam dziś o 6 rano pomimo zwolnienia i zrobiłam pastę na kanapeczki dietetyczne :) 


*****************************************************************************


Pierwszy dzień na polu bitwy


Zaatakowała mnie rurka waniliowa, która chciała się przykleić do mojej popołudniowej kawy :0
Ale jak moje Guru odparło atak kilkunastu drożdżówek, to co tam jedna taka rurunia....wygrałam HURRRA!
Gorzej z ćwiczeniami. Ze względu na nogę 30 minut brzusiów, bicepsików i trochę nogami pomachałam.
Reszta według planu (ale ja grzeczna jestem, kto by pomyślał
Za to mój mąż wymiękł, bał się co zastanie w domu na obiad i zjadł w pracy "chińczyka". Szukał wymówek ale go zgasiłam:
"Mógłbyś chociaż zjeść pół porcji i resztę zostawić sobie na jutro" ;)
....ja go jeszcze przerobię na ten zdrowy tryb ;)


Trzymajcie kciuki za mój sukces i zdrowie!



P.S. Dla mojego Guru od pudełeczek...dziękuję Kochana!

17 komentarzy:

  1. Wszystkie my w blogosferze (a przynajmniej spora grupa) chyba mamy taki sam plan - zgubic kilogramy, być zdrowe, piekne i szczuplejsze. Bardzo trzymam kciuki i życzę, żeby ci się udało - nie będzie może bardzo łatwo, ale to w sumie bardzo przyjemny proces, mimo wyrzeczen : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest ta różnica, bo chcieć to ja zawsze chciałam :)Planów to ze sto miałam...hehe
      Ja teraz to się wzięłam za siebie i wytrwam jak nic :) Nie chcę marudzić, chcę teraz działać !
      Muszę być taka cwana i wyszczekana, co bym długo w tym wytrwała :) Dzięki za kciukasy.
      Ściskam :*

      Usuń
  2. :-) so sweet :-) damy radę Madziula, wylaszczymy sie, ze hej!!! Ja walczę właśnie z kacem moralnym, bo nie cwiczylam dziś abo trochę. Maz dopiero niedawno wrocil z delegacji i dzieci zdążyły mnie zajezdzic. Jedyny wysiłek to to, ze trochę dziś sprzatalam. Tak mnie gnębi ten brak gimnastyki, ze jutro o 9 rano stawiam się w fitnessclubie a na 12 mam już umowiona kosmetyczkę o zabieg na twarz :-) Jak dobrze, ze maz wrócił :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest po 13 więc pewnie jesteś zrelaksowana, wypocona i piękna :)
      Ja do kosmetyczki jeszcze nie dorosłam, byłam może z dwa razy w swoim życiu a raz to przed ślubem ;) Taka ze mnie elegantka hehehe.
      Miłego 13-nastego!

      Usuń
  3. W moim przypadku działa jedynie komenda: rusz dupsko!
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jak ja bym chciała abyś była moją sąsiadką i tak z rana do mnie z tą komendą wpadała przed wyjazdem do pracy ;)

      A na Święta śpiewacie "Hej komenda, komenda !" zamiast "Hej kolęda, kolęda !" :))))))

      Pozdrawiam słonecznie:)

      Usuń
  4. wielokierunkowa ta bitwa! Grunt to zacząć z dobrym planem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto jak kto Kochana ale Ty to już wiesz, że w planach to ja jestem mistrzuniu ;)
      gorzej z realizacją :(...ale teraz się uda. J
      ak przybędziesz będę piękna blondi Warszawianka ♥

      Usuń
  5. trzymam kciuki! najgorzej to wogole zacząć, potem już z górki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde śnieg się skończył, a byłoby prościej na sankach z tej górki ;)
      Ale żeby nie było - BARDZO FAJNIE, ŻE ŚNIEGU NIE WIDAĆ :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. No to trzymam kciuki!!! Oj ja przeżyłam w październiku totalny atak na swoją osobę: to ty w ciąży jesteś?? Na odpowiedź: nie nie jestem, był nadal zmasowany atak: ale na pewno, chyba jesteś. Na wagę nie stanęłam. Nie miałam odwagi. Ruszyły mnie bardzo te skomasowane ataki 'ciążowe'. Pojawiły się w ciągu 2 dni z różnych stron. Pomyślałam sobie 'nie jestem w ciąży i wyglądać tak dalej nie będę'. Odstawiłam węglowodany, a jestem uzależniona. Waga poleciała niesamowicie w dół - skromne 2 rozmiary straciłam!!! Święta i okolice to była rozpusta, potem znów się kontrolowałam, ale przedłużająca się zima nie była łaskawa i podjadałam słodkości, potem święta. Od kilku dni znów się powstrzymuję. Mam nadzieję, że zleci mi waga, figura znów będzie ekstra. Bo 'w ciąży nie jestem i nie mam zamiaru tak wyglądać'. Życzę więc powodzenia. Tobie i sobie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana napiszę co mnie skłoniło do tej diety i co takiego w niej dobrego w kolejnym poście. Może i ja kogoś zarażę pozytywną energią :)
      Co do tych ataków...hehe...wierzę, że jest tą krępujące.Ja już mam od dawna zawsze większy brzuch, nieproporcjonalny do szczupłych ramion i nóg ( szczupłych pojęcie względne ;)
      Ja wiecznie muszę się tłumaczyć,że nie jestem w ciąży...a to uczniom, a to w tramwaju.
      Mam nadzieję, że na wakacje, będą mówić, żeł adnie wyglądam i promienieje :)

      U mnie też królują ciasteczka do kawy, to zawsze mój relaks....teraz basta! Relaks to kawa przy kompie :) DZIAŁA ! :)

      Za Ciebie też trzymam kciuki :*

      Usuń
  7. Pamiętaj, że masz tę samą chorobę co ja. Odstaw po prostu węglowodany. Ćwiczenia zacznij gdy już zrzucisz minimum 7 kg, w przeciwnym razie nabawisz się kontuzji. Włącz do spożycia selen, z uwagi na pana H. Pożegnaj się ze szpilkami, kup adidasy typu walkmaxx (www.walkmaxx.pl) i pokonuj niektóre odcinki do pracy i z pracy pieszo. Po 2 tygodniach zauważysz, że zjędrniało Ci ciałko od pasa w dół i masz mniej tego, na czym siedzisz.
    Niestety wszelkie diety odchudzające są tylko i wyłącznie dla osób , które na nic nie chorują, wiesz?
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas pamiętam i nawet ostatnio robiłam TSH i wyniki ok :)
      Co do kontuzji,to kochana ja i tak żyję w biegu a teraz jak przyjdzie wiosna mam nadzieję pozwiedzać trochę z dziećmi Warszawkę, nabrać dobrych wspomnień, nie gromadzić tego co złe :)
      A kontuzje to już mam zresztą a tylko szłam po nieodśnieżonym chodniku hihi.
      Co do butów to prawda, muszę się przerzucić na płaski jak nic !

      A ta dieta w sumie to moim zdaniem nie jest dieta a zdrowym odżywianiem i daniem o siebie, dlatego zaczęłam żyć według jej zasad. Jest bardzo mądra ale o niej więcej pewnie jeszcze napiszę :)
      Ściskam Cię mocno i przesyłam dużo mocy na przerzucanie, pakowanie....ale Cię wzięło na wiosnę :) Buziaczki :)

      Usuń
  8. u mnie z wagą jeszcze gorzej,hmmm książka mówisz? pudełeczka? to ja od jutra...może
    powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To trzymam kciuki za wytrwałość, bo to najtrudniejsze. Na pewno osiągniesz cel.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja zaczęłam od stycznia ćwiczyć z Ewą i choć póki co spektakularnych efektów nie widzę to nie poddaję się :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.