10 kwi 2013

zimowe zaległości

W zimę, kiedy dużo czasu spędza się w domu, córki proszą mnie często o muffiny, goferasy albo drożdżową chałkę. To takie nasze szybkie, zimowe pocieszacze. Tej zimy doszły drożdżówy z budyniem. Pychotka!








Pojechaliśmy na tydzień nad morze, nabrać dystansu do warszawskiego pędu i naładować się sobą.
Ostatnio miałam wielki kryzys w macierzyństwie.Nie potrafiłam cieszyć się czasem z naszymi dziećmi. Wszystko było takie przydeptane. Fajnie jest mieć rodziców obok :) Naładowaliśmy akumulatory.

 
Mewy chciały nas zadziobać...



Za to kaczki były milsze, dały się tresować ;) Dziewczyny miały frajdę.Wolały chodzić nad stawek niż nad morze :)




A ja trochę poczytałam. Z tego co przekartkowałam warte polecenia są dwie pozycje. Przy jednej wyłam a drugą czytałam kartka za kartką.










 













Pozdrawiam ♥

10 komentarzy:

  1. Mewy wiedzą co jest dobre! A w ten kryzys to nie wierzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. drożdżówki wyglądają przepysznie.... ;) w wakacje też serwujesz, czy tylko zimą ;> ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra jest taka nadmorska ładowarka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bardzo dobra i długo trzyma ! :)

      Usuń
  4. Ja bym chętnie na te drożdżowy poznała przepis :)
    Chyba będę w Wawie 16.05 więc liczę na obiecaną kiedyś kawę :-p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana SUPER! Jestem osiągalna we wtorek po 15.30.Daj znać na maila :) Już się cieszę ♥

      Usuń
  5. Wyglądaja te drożdżówki przepysznie. I po co ja jestem na bezglutenówce???
    Buziaki,;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już też zapominam o nich...czas pogonić swoje brzuszysko :) więc nie martw się,teraz będzie więcej zdrowszej żywności:)

      Usuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.