27 maj 2013

DAY 1 - nastrojowo i intymnie

W ostatnim okresie jestem mocna skupiona na swoich reakcjach i odczuciach. Niepokoi mnie, kiedy nagle coś wspominam i rozklejam się jak małe dziecko, nie znając nawet sensownego powodu. Zatrzymałam się, słucham siebie, patrzę na siebie odbitą w tęczówce rozmówcy, zachwycam. I kiedy tak analizuję czuję się zdeptana przez ten rok, zagubiona... ten rok szkolny bardzo mnie zmęczył.Wszystko wsiąka we mnie jak w gąbkę, a podczas kąpieli wmasowuje w swoje zadrapania, uchwycone małe chwile...wielkie chwile. I tym jest to wyzwanie...pisaniem o wielkich drobiazgach, które są jak balsam na dni, które wleką moje ciało po schodach w górę.


I pomimo, że niebo dziś płacze, wracałam dziś do domu z radosną duszą, głową pełną rozmyślań. Jakby  kamień chyba tonowy wypadł mi z kieszeni. 
Wystarczył obcy człowiek, przy którym mogłam się rozwalić, rozgadać, zasłuchać. Bez maski, z zachwytem, czerpiąc i dając. Dziękuję ♥  i mam nadzieję, że wzajemnie nie damy się od siebie oddalić :)

Do kawy.
Kilka kartek do snu.
Kilkanaście stron w tramwaju.



Unikam książek pisanych przez tzw. celebrytów (teraz każdy jest pisarzem i wydaje swoje opowieści ;) ) ale po nią sięgnęłam bez namysłu, poszłam do kasy i czułam pełen luz stojąc z nią o chłodnym poranku na przystanku, z kubkiem termicznym z kawą. Bardzo lubię Dorotę W....niestety mniej Paulinę M. Byłam ciekawa jak tak różne kobiety wzajemnie obcują w świecie medialnym i szanują swoje poglądy. Z tych tekstów odczuwam jak cieszy się życiem Paulina M. jak chce przekazać to szczęście i chęć zawalczenia o siebie, wsłuchania się w siebie innym kobietom. I co zapamiętam z tych tekstów, to jak ważne jest polubić siebie, nie bać się być z sobą sam na sam. I jak zaczytałam się we wpisie Skarletki to wszystko mi się zazębiło.

Samotność, chłód i pęd ludzi w stolicy nauczyły mnie właśnie bycia z samą sobą. Na te wszystkie wyzwania w pojedynkę z sama sobą, o których pisze Skarletka  odpowiedziałam pozytywnie. Polubiłam kino w pojedynkę. Impuls "Chcę napić się tu kawy" i pum pam wyskakuję z autobusu, sama nie wiem nawet na jakim przystanku ;) .... spaceruję, oglądam wystawy, zapraszam siebie na pyszną kawę. Wieczorem kiedy chcę odsapnąć od biegu i obowiązków, wskakuję w auto i jadę po fajną kieckę, bądź błyszczyk do ust. Ostatnio nawet sama wybrałam się w mój pierwszy lot samolotem...bosko!!!


Nigdy bycie TYLKO z samą sobą mi nie wystarczy, bo po prostu lubię ludzi.Natomiast właśnie miniony czas dał mi siebie w prezencie.

I kiedy znajomi, którzy znają mnie prywatnie i podczytują bloga martwią, że jestem taka słaba, gdzie jest ta kobieta, którą znają. Nie martwcie, ja jestem ta sama :) Chyba już tak mam, mówienie o swoich słabościach mnie wzmacnia i nie jest dla mnie ujmą. Często bywa odwrotnie na zewnątrz czołg a w środku kaczucha. Ze mną jest coś nie tak, u mnie kaczucha pcha się na pierwszy rzut a potem nawet jak trzeba stal ...jak trzeba :)

Więc kochani, nadal się uśmiecham i szaleję a za chwilę z nastrojowego posta, wskakuję w muzę aerobic max i zaczynam fikać z uśmiechem swoje wygibasy. A jutro znowu klepnę kilka koleżanek  w plecy, aby z energią "frunęli" do klasy :)

Spokojnej nocy wszystkim i jeszcze kilku osobom ;)

21 komentarzy:

  1. Przeczytałam z radością, nastroiłam pozytywnie, ale od siebie dodam to i owo jutro, bo teraz padam na pysk a i katar daje się coraz mocniej we znaki :(
    Spokojnej nocy Tobie ode mnie :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spędzanie czasu z sobą to coś pięknego. Umieć to robić jest przywilejem. Nie każdy potrafi. Bo jest w nas coś takiego, ze lubimy towarzystwo :) Do kina we trzy, do knajpy w sześcioro, a na kolację we dwoje ;)
      No i jest subtelna różnica między samotnością a byciem samemu. Jest wiele osób samotnych we dwoje... czasami tak się czułam.
      Dzisiaj jestem sama w sensie braku męskiego ramienia. I w tej materii odczuwam samotność... Mam dzieci i dzięki nim wiem, ze żyję :)

      Książki kocham od zawsze. Tej nie czytałam, ale wszystko przede mną.
      Samolotem leciałam tylko raz, jako młodziutka dziewczyna, na Ukrainę :) Ale marzy mi się taki rodzinny lot :)

      Siły kochana, wszystkiego dobrego :***
      M.

      Usuń
    2. Sun chyba często będąc z kimś oczekujemy tego absolutu aby być razem, wszędzie tu i teraz, w każdej sekundzie życia,by nasze życie przesiąknęło tym drugim...ale nie da się, tak mi się wydaję. Szanuję ludzi, którzy widzą jak jest źle, pozwalają pobyć samemu i cierpliwie czekać, i trwać w pogotowiu aby potem wesprzeć i pójść dalej znowu w parze a nie w pojedynkę.
      Zakochałam się w lataniu.Koniecznie muszę wykupić jakąś okazję moim rodzicom, chociażby z Warszawy do Krakowa.Cudnie jest być w niebie:)

      Usuń
  2. Ja uwielbiam spędzać czas ze sobą :-) Wręcz tęsknię za nim gdy go brak :-) Wydaje mi się, że teraz uzyskałam swoistego rodzaju balans.
    Praca na szczęście już się kończy, a potem wiatr w skrzydła :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pracę mam już tak wyrąbane jak Twój Harry więc pełen luz. A wiatr dosłownie złapię ale nie w żagle ale tradycyjnie we włosy, z piachem w oczach i budowaniu zamków wśród rodzinnych stron.
      Ściskam :*

      Usuń
  3. Myślałam dziś o Tobie, a tu nagle patrzę post pojawił się u Ciebie :-)
    Napiszę niedługo maila :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dag Kochana, czas mi tak zasuwa a wiem, że u Ciebie ciężki rok...więc cierpliwie czekam, jak pewien gostek przestanie miętosić Twoje wdzięki a Twoja szalona dusza poczuje, że musi oderwać się od pieleszy domowych...wtedy dzwoń...chyba, że już masz fulasia...jakby co jestem :*

      Usuń
  4. Gratuluję pierwszego lotu. Czyta się Ciebie z ogromną przyjemnością. Też bardzo lubię D. Wellman, a nawet nie wiedziałam o tej książce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za takie komplementa :*
      Zawsze uważam, że mam fatalny styl ...ale i tak kiedyś będę miała swój strych, biurko i napiszę książkę...chociażby tylko na swoją półkę, dla moich córek :)

      Usuń
  5. Kocham być sama. Przez chwilę. By już po chwili tęsknić. Bo cicho, dziwnie i głupio tak nie mieć do kogo gęby otworzyć :) A ile można gadać o pogodzie z nieznajomym ... ? Pewnie i można długo ... ;) Ja nie potrafię.
    Fajna babka z Ciebie! :)
    P.S. Będąc ostatnio w Empiku, miałam w rękach książkę tego magicznego duetu. Zatrzymałam się nad nią na chwilę. Nie zabrałam jej do domu, bo właśnie nie trawię pani M. Ale może jednak warto się przemóc ... ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Nie wiem czy do końca warto się przemóc, bo chciałam bliżej poznać duszę Wellman a ona jest bardzo zdystansowana. Za to Młynarska wylewa dużo z siebie. Myślę, że niektórym kobietom może dodać otuchy. To naprawdę wspaniała kobieta.Może dlatego warto, aby zmienic zdanie o niej :)

      Usuń
  6. Hellooooooooo!
    Co do obu pań nasza sympatia układa się identycznie :) Panią Dorotę od zawsze cenię za pogodzenie się ze swoją fizjonomią i sprzedawanie optymizmu, inteligencji i przepięknego uśmiechu.
    Czas samej ze sobą jest najcenniejszy. Jest niezwykle cenny, bo spędzasz ten czas z NAJWAŻNIEJSZĄ ale przede wszystkim NAJBLIŻSZĄ osobą.
    Życzę Ci aby najbliższy miesiąc straszliwie trudnej pracy, trudnych relacji minął jak najszybciej. Buźka
    P.S. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki i to prawda z tym czasem ze sobą... jest najcenniejszy.Fajnie spojrzeć na siebie jako na najbliższą sobie osobę...nigdy tak o sobie nie pomyślałam...znowu wkładasz w moją łepetynę słowa, które muszę sobie przetrawić, ułożyć. A ja życzę nam abyśmy wreszcie się wyspały, bez ogonków :)

      Usuń
  7. Tak mi się klimatycznie, nastrojowo zrobiło, nic tylko usiąść z książką i spokojnie poczytać.
    Ale sie nie da. W kuchni pobojowisko, słyszę koło ucha ciągłe "gujegujegujegu" i inne tym podobne dźwięki.
    O! coś mi stęka, a jak stęka to wiadomo :0

    Miłego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już dawno zapomniałam co to gujeguje.... :) Za to nauczyłam dzieci wyraźnie artykułować swoje racje, potrzeby, emocje...czasem żałuje, bo wiecznie coś ..hihi

      Usuń
  8. Ja mam czasami ochotę na czas sama z sobą, ale też tylko tak na chwilę, bo też wolę ludzi;) Chyba takie bycie sama ze sobą to jakiś znak czasu, każdy gdzieś pędzi i ciężko się zgrać, więc z konieczności trzeba się zadowalać swoim własnym towarzystwem;) a rower czeka, kijki czekają, nawet spacery ehh... łatwiej chyba jednak byłoby we dwójkę:D pozostaje jednak jedynka i kropka;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że i na mnie czeka rower i kijki. Ciekawe na ile starczy im cierpliwości ;)Pozostaje jednak u mnie bieg po schodach i kropka ;)

      Usuń
  9. Ciesz się, że potrafisz się jeszcze rozklejać... coraz więcej ludzi ma z tym problem... wstydzi się uczuć, łez itd... straszne to...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to właśnie jest mój problem...życie pokazuje,że powinnam być zimna i zdystansowana, co niekoniecznie godzi się z moją wizją siebie. Muszę wypośrodkować ;)

      Usuń
  10. Lubię być sama ze sobą, dobrze mi z tym.Nie oznacza to, że nie lubię spotkań z lubianymi osobami (np. z taka wysoka blondynką.:)))), ale nie cierpię wcale gdy sama chodzę po sklepach lub spędzam godziny nad koralikami, wyłączając się z tego, co mnie otacza. Do kina nie chodzę wcale- przestałam lubić to miejsce- chrobot i siorbanie oraz zapach popcornu mnie zniechęcił.Do bycia samej ze sobą trzeba po prostu dojrzeć. Z utęsknieniem czekam końca remontu, bo cały czas mam to, czego nie lubię.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też z utęsknieniem czekam na koniec a jeszcze początku dobrze nie ma :)Co do kina dlatego uwielbiam Sadybę, kiedy kończę wcześniej lekcje...mało ludzi a w kinie pustki :) I ja też uwielbiam spotkania z tą sama blondynką co Ty, bo ona zawsze spotyka bardzo ciekawe osoby. Dzięki i uściski :*

      Usuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.