1 cze 2013

DAY 5 - spóźniony

Ciężki to okres na wpisy. Poza domem, w dużym gronie ciężko schować się z lapem, by poczytać co u Was i wyrzeźbić posta. Wczoraj najzwyczajniej zasnęłam na czyimś blogu i mąż mnie ściągał ;) dosłownie :)

Pogodę wczoraj mieliśmy cudną, pełen luz. Za to kocham moją rodzinkę.Pomimo,że nas dużo na kupie, to zero stresa. Zero wystawiania, nerwów.
 Każdy gdzieś krąży, ma czas dla siebie ale też wspólne rozmowy i żarty a przedział wiekowy imprezy to 4 - 76 lat. Są dzieci, licealiści, studenci...a potem młodzi, młodzi, młodzi...jak nie latami to duchem :)  Mam nadzieję, że moi rodzice są dumni, ze swojej całej czwóreczki, szczęśliwi...bo ja w przyszłości chciałabym mieć taką rodzinkę, dbającą o siebie. Rodzina od zawsze była moim celem, wyzwaniem życiowym. Kiedy stałam się matką, wiem, że ciężko jest sprostać swoim wyobrażeniom. Utrzymać ciepło w ognisku domowym i nie zwariować, to niełatwa sztuka :) Moja mama nie oszalała, więc i ja powinnam sobie poradzić...mam to w genach ;)



Dziś  już leje i świetnie się składa, bo właśnie kurs obraliśmy na Wieliczkę. Dziewczyny moje podjarane. A po powrocie impreza. Nasza najmłodsza córcia kończy 4 latka. Pierwszy raz ich tak wyczekuje, odlicza, cieszy się całym ciałem. Jak ja bym chciała mieć tyle radości w sobie i energii co ona :)

Wszystkim dzieciakom małym i dużym wiele czułości i troski :)
 Ja dziś w wolnych chwilach zamierzam się tulić do mamy i taty.

3 komentarze:

  1. Najlepszego dla najmłodszej, moja też za chwilę kończy 4

    OdpowiedzUsuń
  2. Marzę o takiej rodzinie. Póki co u mnie - niestety nie jest tak, że wszyscy się spotykają choć kiedyś tak było. Mam nadzieję, że Nam uda się stworzyć taki dom, dla Naszych dzieci... może kiedyś.
    Tymczasem sto lat dla najmłodszej pociechy i wszystkich dzieci w dniu ich święta :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.