27 maj 2013

potrzebuję kopniaków

Nie wiem czy to za sprawą cyklu, bo zawsze przed @ widzę w życiu same trudności i ledwie pokonuje wyzwanie porannego podniesienia się z łóżka, czy po prostu siedzi we mnie jakaś druga kobieta, której po prostu nie znoszę. Tak czy siak, na wielu frontach potrzebują natchnienia, motywacji, kopniaka.

Dieta po weekendzie u psiapsióły w Norwegii na tydzień odstawiona, ćwiczenia to już  nawet nie bieganie z dziennikiem po piętrach, bo L4 na dziecko (znowu zapalenie oskrzeli), więc o szaleństwa z Ewą nie pytajcie ;) W sferze matkowania też poprzeczka bliżej kostek niż pasa. W szkole końcówka więc wiadomo, trzeba spiąć dupę a jak się nie ćwiczy, to mięśnie nie chcą trzymać ...oj  ciężko mi się spiąć :(
 A to sny po głowie, że nie takie kafelki wybrałam do naszego własnego mieszkanka, albo szafki nie te przywieźli...budzę się spocona, bo remont rusza a ja zielona :(  Tłumaczę mężowi przez trzy dni, że weźmiemy wannę prostokątną, bo to bo tamto a ten mi po trzech dniach gadania wyjeżdża z pytaniem "To jakie wymiary będzie miała ta wanna narożna o której mówiłaś wczoraj ?"...bez komentarza ;\
Koniecznie muszę nadzorować wszelkie wyburzanie ścian i umiejscowienie drzwi, bo nie daj boże jeszcze będę miała połączoną kuchnię z pokojem dziecięcym a do salonu wchodziła na sofę ;)

Więc kochani motywować mnie proszę i kopać do woli w każdej dziedzinie :)

I tym sposobem również zarzucam sobie wyzwanie rzucone przez Moaa, aby ruszyć z blogiem do przodu, a nie wiecznie stać w miejscu i tylko mieć w głowie wpisy, które uciekają w zapomnienie. Może podołam a może podołasz i Ty ??? :)
Więcej informacji klikając na banerek.

Pozdrawiam w pierwszych minutach poniedziałku. Lekkiego tygodnia :)

14 komentarzy:

  1. No to zaczynamy :)
    Kopniak z tytułu remontu, zakończeń wszelakich jak najlżejszego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Galopku, gdy tylko skończy mi się remont, natychmiast osobiście Cię kopnę. Trzymam dla Ciebie te dekupażowe drobiazgi, o których pisałam.
    Trzymaj kciuki, bym tylko dotrzymała do końca remontu,bo mam spore kłopoty ze zdrowiem-teraz dołączyły problemy po-antybiotykowe.
    Buziaczki, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrówka Kochana! Jak czytam o Twoim remoncie jestem przerażona.Ja mam generalkę i chciałabym by fachowcy uwinęli się w miesiąc na 74 m^2...marzenia???

      Usuń
    2. Raczej marzenia i to ściętej głowy. Chyba,ze masz ekipę kilkuosobową i dobrze zgraną.
      Miłego,;)

      Usuń
  3. Ja też postanowiłam spróbować, choć nie wiem czy wytrwam :)
    Kropko, przepraszam, że sie nie odezwałam bedąc w Warszawie, ale wszystko było na wariackich papierach i przypuszczam, że i tak nie zdążyłybyśmy się kawy napić. Mam nadzieję, że nadrobimy kolejnym razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, że trochę zrobiło się przykro zerkając na Twój blog ale w sumie, gdzieś ta data i mi umknęła. Trudno, co ma być nie ucieknie :) ewentualnie wprowadzą nowe smaki kawy ;)

      Usuń
    2. Miałam na prawdę napięty grafik. Do tego dojazd z jednego miejsca w drugie zajmuje średnio min. 30 minut. Jeszcze będzie okazja - na pewno! Wtedy już na pewno dam znać.
      Gdybyście byli w Beskidach to ja też zapraszam na kawę!

      Usuń
  4. Jeśli chodzi o remont, wiem o czym mówisz.
    Mój Ślubny to nawet gdy byłam 200km od niego dzwonił i pytał o cośtam pilnego jak diabli.
    Albo budził mnie przed siódmą rano, bo koniecznie musiałam cośtam pokazać fachowcom.
    Z każdą pierdołą przychodził.
    Uh, mężczyźni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardziej się boję, że on właśnie coś tam pokaże i będzie po moich planach ;)

      Usuń
  5. No kochana. Przy remoncie to raczej cała energia idzie w właśnie w remont!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety szkoła w czerwcu też jest wyczerpująca...ale dam radę ;)Prawda ? ♥

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ty tam nie kop lepiej tylko dochodź do siebie i wracaj do wersji "Moaa dajesz, dajesz nie przestajesz :)"

      Usuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.