6 paź 2013

lubię swoją pracę


Zainspirowana hasłem u MAŁEJ MI postanowiłam nie pisać komentarza a napisać kilka zdań u siebie.
Nigdy nie chciałam, by moja praca była koniecznością. Swoją pracę rozpoczynałam pełna ideałów. Kiedy zderzyłam się z rzeczywistością, zdałam sobie sprawę, że pewnych rzeczy nie przeskoczę i odpuściłam sobie. Miałam/mam przyjemność współpracować z osobami, które każdego dnia, przed rozpoczęciem pracy jęczały, że znowu do pracy, że znowu te dzieciaki itp. Obiecałam sobie, że jeżeli nie będę musiała tkwić w takiej sytuacji, to nie będę się na to godzić. Nie chcę się męczyć a tym samym męczyć moich uczniów, męczyć moich bliskich i rodziny. Taka toksyna bardzo szybko się rozprzestrzenia! Nie wyobrażam sobie, aby przez naście lat albo dziesiątki,wstawać i każdego poranka jęczeć, że muszę iść do pracy. Owszem, takie dni zdarzają się, ale NIE codziennie!!! Nie chciałabym, aby tak się stało.

źródło:http://szkola-sukcesu.eu/

Więc TAK, lubię swoją pracę.
Realizuję się w niej, nakręcam pozytywnie.
Dzieciaki są tak szczere w swoich komentarzach czy mimice i postawie, że rozpoznaję kiedy zajęcia były udane a kiedy muszę coś poprawić.
Uwielbiam głosik za plecami,gdy dziecko z wielką radością wita mnie na korytarzu.
Łechce mnie bardzo wiadomość od rodzica, że słaby uczeń odniósł sukces na lekcji i cały dzień w domu chodził dumny jak paw.
Lubię, kiedy jako sroga Pani, puszczam do dzieci oko a one wtedy się uśmiechają jak na zawołanie :)
Oczywiście, że są rzeczy, których nienawidzę wręcz ale dziś hasło przewodnie wpisu nie takie :)

I jak to piszę, to wychodzi cała prawda.
Po pierwsze -  te dzieci są cały czas moją zawodową radością, co świadczy o tym, że nie popadłam w rutynę, że nie traktuję lekcji, jako tematu do wyłożenia i potem trzaskami drzwiami szkoły. To duży plus. Sama sobie zaplusowałam:)

Druga rzecz, do której właśnie teraz dotarłam... moje zadowolenie z pracy ma źródłu w tym, że otrzymuję informacje zwrotną od uczniów. Wiem bez obwijania w bawełnę, kiedy nawaliłam a kiedy odniosłam sukces. I tego właśnie brakuję naszym pracodawcom. Nie informują nas tak bezpośrednio o naszych osiągnięciach, zarazem tych dobrych, jak  i złych. Nie tylko premia działa motywująco.
Są też słowa!...zresztą i z premiami krucho ;(

Wracając do tematu, za co lubię swoją pracę?

  • Moja praca powoduje,że jestem w ruchu...nie wytrzymałabym za biurkiem z dokumentami.
  • Łobuzy, wszelkie leniwce i megamózgi pozwalają mi wykazać się kreatywnością ;)
  • Każdy dzień  jest inny.
  • Jestem wśród ludzi....różnych ludzi a to rozwija, poszerza horyzonty. Poznaję rozmaite spojrzenia na ten świat, często inspirujące.
  • Najważniejsze, uczę się akceptacji, wyrozumiałości od współpracowników, dzieci i ich rodziców. 

Pozdrawiam i zmykam do kartkówek. Z okazji niedzieli wstawiam same piątki ;)

17 komentarzy:

  1. dużo by pisać w odpowiedzi na twoje pytanie, ale głównie przekonuje mnie to, że wiem więcej niż większość, mam dostęp do prawdy objawionej, obiektywnej, czy jak to tam ludzie nazywają, potrafię dzięki niej odróżnić bagniste szuwary od zatopionego skarbu, nie oceniam ludzi po pozorach, nauczyłam się, że ambicje nie są najlepszym powodem do samorealizacji, a także uczę się tolerancji do... idiotów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety i z takim trzeba umieć żyć :) Buziak :*

      Usuń
    2. ja bym to "niestety" zamieniła na "życie jest nie tylko black&white" :)

      Usuń
  2. Ja dzięki temu postowi u Małej Mi odkryłam, że są rzeczy, za które lubię swoją pracę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :) Lepiej patrzeć na plusy niż na swoje minusy. Ściskam :)

      Usuń
  3. najwazniejsze to aby praca sprawiala przyjemnosc :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie wiesz, jak miło to czytać!!! Oby więcej było takich nauczycielek. Jeśli praca staje się codziennym koszmarem należy ja jak najszybciej zmienić, nawet jeśli jest to barrrdzo dobra praca pod względem finansowym.
    Buziaki;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A mówią, że nauczyciele najszybciej się wypalają zawodowo ;-)
    Też tak mam, że uwielbiam swoją pracę i nie zamieniłabym jej na żadną inną, chociaż są wzloty i upadki. Często jest też tak, że chociażby się coś chciało więcej, to się niestety nie da, bo albo zaraz inni sprowadzą do parteru i człowiekowi chęci brak od tego, albo inne przyczyny "techniczne" wyskoczą :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... i mówią, że nasze dzieci własne mają z nami przechlapane. Niestety muszę to przyznać, maja przerąbane :)

      Usuń
  6. Nie lubię swojej pracy, bo nie robię tego co mam wypisane na dyplomie. A nie robię tego co mam w dyplomie, bo nie mam w sobie potrzebnej odwagi. Męczę się cholernie i wierzę, że czeka na mnie gdzieś ... , coś więcej ...
    A Twoim uczniom zazdroszczę takiego pedagoga! I kłaniam się po pas! ;) Brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez przesady z tym kłanianiem się w pas :) I życzę mniej męczenia i chyba dystansu w takim razie, jak polubić się nie da :(

      Usuń
  7. Fajnie się czyta taki post. Chciałabym aby moje dzieci trafiały na takich nauczycieli. Co do lubienia swojej pracy..
    dużo zalezy jak sobie w głowie poukładamy. Ja swojej niecierpiałam, poszłam na macierzyński, wiele rzeczy sobie przewartościowałam i teraz chodza z prawdziwą przyjemnością, baa, czekam na poniedziałki...(choć weekendy też lubię, szczególnie jak wyłączą nam prąd, hihi)...pzdr Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu są też złe dni :/
      Ale to prawda, dużo zależy od naszego nastawienia :)

      Usuń
  8. Bardzo fajny pomysł. Dopisałam się do listy :)
    A co do pracy nauczyciela, to mogę tylko powiedzieć jedno: Podziwiam, podziwiam, podziwiam.
    Mam doświadczenie w tej dziedzinie. Niestety bardzo krótkotrwałe :))))
    Najważniejsze, że jesteś właściwą osobą na właściwym miejscu!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja po pierwsze to chciałam napisać, że aż Ci trochę zazdroszczę tego spełniania się w pracy i tej satysfakcji, jaką może Ci dawać. A po drugie, to cudownie czytać, że są jeszcze tacy nauczyciele na świecie. :-D
    Jeśli chodzi o mnie, to powtórzę to, co napisałam u Małej Mi. Zawsze myślałam, że nie lubię swojej pracy (w zasadzie tak jest, pracy samej w sobie naprawę nie lubię) ale okazało się, że jakby się zastanowić, to jest sporo plusów Że są jednak rzeczy, które w tej pracy lubię!
    Naprawdę się zdziwiłam! ;-)
    Mam elastyczne godziny, mogę wyjść w czasie pracy, jeśli potrzebuję, mam fajne biurko przy oknie, pracuję z mega fajnymi facetami i śmieję się w pracy więcej niż gdziekolwiek indziej, no i mam też czasem czas na blogi ;-P, mam ciągły kontakt z angielskim i mimo wszystko praca w tym miejscu daje mi wiele możliwości jeśli będę chciała ją kiedyś zmienić.. ;-)
    Uściski Droga Pani Nauczycielko! :-*

    OdpowiedzUsuń
  10. Julita fajną masz tą robotę! Jeżeli chodzi o obowiązki nauczyciela, czyli rady, zebrania, sprawdzanie prac, dokumentację...chętnie bym się zamieniła :) I nie "nauczycielkuj" mi tu, bo wtedy czuję się jak sztywniara w uniformie i wskaźnikiem przy tablicy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.