5 paź 2013

o moim nowym miejscu na ziemii

Słoneczna, piękna i leniwa sobota :)
Obiecałam sobie, że będę pisać częściej, małe zdjęcie, cytat, kilka myśli pozostawionych...hm...ciężko u mnie z systematycznością :(
 Jednakże brak mnie w blogosferze świadczy o tym, że dużo się u mnie dzieje albo odsypiam zarwaną noc :) Niestety nocne marki tak mają ;)

Nie pisałam jeszcze jak wiele zmian z tym rokiem szkolnym nam towarzyszy. Nowe miejsce zamieszkania, nowe własne mieszkanie, nowe placówki dla dzieci, nowa praca. I tak jak w październiku już zawsze wpadałam w swoją rutynę, tak nadal jeszcze wszystkiego nie ogarniam. Więc w najbliższym okresie będzie tu trochę chaotycznie. Dziś o tym gdzie jesteśmy, gdzie od nowa układamy swoje rodzinne  i zawodowe życie.

Wiele osób pamiętam śledziło moje zapiski, jak przeprowadziłam się do stolicy. To był bardzo aktywny rok, zafundowaliśmy sobie porządne doświadczenia :)

Kiedy ktoś nie mieszkał w Warszawie, nie zdaje sobie sprawy jakie to specyficzne miasto i życie w nim. Ale także osoby, które mieszkają i wychowywali się stolicy, nie mają pojęcia jak inne życie jest w mniejszych miastach.
Kiedy warszawiak narzeka na stan dróg, to nie wiem co by powiedział, gdyby zobaczył drogi w Sz-nie :) Kiedy pani Minister dziwi się,że rodzice przesadzają mówiąc w debacie o sześciolatku w szkole, że jak to możliwe, że rodzice muszą papier zakupować do toalet i że dzieci nie są w stanie na nią usiąść,bo są za wysokie itp. Niech ta Pani Minister odwiedzi takie właśnie szkoły i uwierzy.
Kiedy w książkach czytałam o wyścigu szczurów w korporacjach...dla mnie był to absurd. Mieszkając w stolicy w moment wszystko pojęłam o czym pisali :)

 I tak mieszkając rok w stolicy zastanawiałam się, czym się kieruję człowiek, aby z własnej woli  tam zapuścić swoje korzenie i tkwić w tym kołowrotku.

My postanowiliśmy stamtąd spadać :)
Mieliśmy taką możliwość, choć zakochałam się w Warszawie...bardzo szybko.
Nie lubię szybkiego tam życia, wszelkich korków, dojazdów godzinnych, kolejek, ścisku w transporcie miejskim, ale to KOCHAM JĄ za różnorodność. W każdej chwili, kiedy tylko masz czas można coś ciekawego zorganizować.

Teraz jesteśmy na tzw. jej satelicie albo jak to inni nazywają w jej sypialni :)
Cieszę, się, że na weekend mamy stolicę na wyciągnięcie ręki, dosłownie 30 min autem, bądź kolejką miejską.
Za to w tygodniu w 5 minut robię zakupy w pobliskich sklepikach. Kiedy dziecko potrzebuje zeszyt 3 minuty i w papierniczym kupuję, to co potrzeba. Idę na spacer do pasmanterii. Jedna z córek na piechotę wraca ze szkoły, podwiezienie dzieci rano to kwestia 6 minut.
Zauważyliście? Tak chodzimy a nie jeździmy. A jak jeździmy to 5 -10 minut a nie 1 godzinę :)
Byłam w pewnym momencie przerażona, że moja czwartoklasistka nie potrafi samodzielnie przejść przez ulicę, bo wszędzie gdzie się ruszaliśmy to tyłek w auto i jazda.

Jednak bardzo brakuje mi tu swoich miejsc, swoich ścieżek. Zaczynam dopiero je wydeptywać.

Tymczasem w moim mieszkaniu, kiedy są pootwierane okna i sąsiedzi już śpią, słyszę z oddali
"Di dong, na peron drugi wjeżdża pociąg z..."



Często chadzam po czerwonym dywanie ;)



  Często ów dywan jest bardzo gościnny...gościnny po polsku ;)


A kiedy wychodzę do pracy czuję się jak na spacerze w Pojezierzu Drawskim...same żurawie ;)




21 komentarzy:

  1. 30 min do stolicy... to i tak za chwilę będzie warszawa (zakładam, że to nie jabłonna i legionowo)

    OdpowiedzUsuń
  2. ...bo DOM jest tam, gdzie ludzie, których kochamy, gdzie wydeptujemy własne ścieżki, z radością idziemy po bułki do osiedlowej piekarni, gdzie cieszy nas "różowy dywan" i miejskie żurawie :) Takie nasze miejsce na ziemi. Bez pośpiechu, bez zgiełku, bez niepotrzebnego pędu.
    Uściski. I proszę, pisz częściej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się Sun ;) Miło mi, że wysłałaś zaproszenie na Insta. Może uda mi się Ciebie kiedyś przejazdem zaprosić na kielecką kawę. Kiedy przejeżdżamy obok Kielc, zawsze mam przed oczami Twojego syna z filmiku z "Dziadka do orzechów" :) Ściskam :*

      Usuń
  3. cudowne zdjecia :)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;D
    wiolka-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. No to rzeczywiście zmiany zmiany zmiany... potrzebujesz czasu, to jasne ;) mnie też pewnie będzie to czekać przy przeprowadzce... ale ważne, żeby wyszukiwać plusy tego wszystkiego ;) tak jak robisz... trzymam za Was kciuki :)

    P.S. Perełki wymagają godzin przeszukiwania Internetu :) esencja tych poszukiwań ląduje u mnie w Poniedziałki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego, po perełki zaglądam do Ciebie ;) A kciuki ja trzymam za Ciebie, ciężki czas teraz dla Was. Buziaki :*

      Usuń
  5. Mam nadzieję, że teraz będzie Wam o wiele lepiej :) Trzymam kciuki i miłej niedzieli życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze jesteśmy w trakcie odkrywania tego lepszego ;) Dzięki za kciuki :*

      Usuń
  6. No i jak się nie uśmiechnąć Cię czytając? :) pełną gębą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Musisz mnie kiedyś zabrać na ten czerwony dywan! Podoba mi się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde nie wiem teraz jak odpowiedzieć, bo nie wiem kogo mam zabrać czy T na dywan, czy G...bo to duża różnica :D Mimo to, buziaki dla T♥ i G ♥

      Usuń
    2. To ja- G :) a jeszcze jak w okolicach dywanu znajdzie się jakas ławeczka,,,! ;)

      Usuń
  8. Żurawie mnie rozwaliły ;)) pozdrawiam ze Szcz / Agnieszka S.

    OdpowiedzUsuń
  9. Najważniejsze, że już oswoiliście to swoje miejsce na ziemi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba mam bliżej do tego dworca niż do centrum :)) L ?? :))

    OdpowiedzUsuń
  11. O miło :) Czyli Białołęka ??? :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.