31 maj 2013

DAY 4 - jesteś fantastyczna !

Witajcie!
Nadaje do Was z uroczego miejsca, gdzie pokochałam ćmy. Tu nabieram mocy, nawet w deszcz a moje dziewczyny hodują ślimaki i fascynują się rozjechanymi żabami :) I nawet ten mokry maj nam nie przeszkadza ;) choć fajnie by było, gdyby poświeciło dłużej słonko.



Więc piszę do Was z urokliwego miejsca z dużą pogodą w duszy... Taki stan u mnie obfituje w zwały rozmyślań :) I dziś o nas, o kobietach.

 Tak często jesteśmy zabiegane między pracą a domem, dziećmi, wyjazdem służbowym, fryzjerem, kosmetyczką, tragicznymi przeżyciami. Często zostajemy wdeptani w ziemię. W domu, w pracy a nawet przez pseudo życzliwe koleżanki.
 Zapominamy o sobie jakie potrafimy być cudowne...wróć...jakie jesteśmy cudowne ! :)
 W takim kraju żyjemy, że narzekamy, jak to kobietom jest teraz ciężko ale to właśnie kobieta kopie dotkliwie inną kobietę. Ile kobiet na kierowniczym stanowisku nie rozumie kobiet z małymi z dziećmi, dywaguje za jej plecami, jaki to dziś ma niestosowny strój?,Komplement typu "Świetnie sobie z tym poradziłaś" to już marzenia.
I w takim świecie same zapominamy o sobie, jakie naprawdę jesteśmy.
Na pewno każda z nas ma coś w sobie cudownego.

Zatrzymaj się na chwilę i zastanów się, kiedy sama sobie powiedziałaś, że jesteś boska?:)
Na pewno jesteś fantastyczną...choć ciężko o sobie tak myśleć, bo uczono nas być skromnymi, potulnymi i często mówić "dziękuję"," przepraszam".

Więc jak masz siłę, dokończ  "Jestem boska gdy..." albo "Dziś zrobiłam cudne ...." , "Jestem fantastyczna, bo..."

Dasz radę dopisać choć jeden wyraz ? :)



P.S. Day 4 wczoraj nie dostał połączenia...więc dziś jeszcze DAY 5

Pozdrawiam wszystkie blogowiczki z wyzwania Moaa, dobrze się bawicie?:)
 Ja poczułam wielką mobilizację :)

30 maj 2013

DAY 3 - w trasie

na trasie
między Warszawą a Krakowem
między słońcem a ścianą deszczu z piorunami
zostawiając za sobą lato
mijając Radom i Kielce
pędzę do tego co najdroższe i najbliższe




...i gdybym wiedziała wcześniej, że Sun chorujesz podjechałabym z tymi zakupami :)
z Wawy wyjeżdżałam 2h, więc mały skok w bok z trasy byłby niezauważalny ;)

P.S. Jestem z siebie dumna jako kierowcy. Wpierw opanowanie do perfekcji jazdy po szczecińskich rondach, potem obycie z szybkością i dużą ilością pasów w Wawie, podróże z moją trójką ze stolicy nad morze i teraz nasz babski wypad do Krakowa. Lubię być kierowcą i trąbić na facetów :)

Odpoczynku i słońca wszystkim życzę a buziaki ślę do wszelkich Magdalen, Magdalenek, Magdziołków    CMOK :*

28 maj 2013

DAY 2 - dziś minimalistycznie

a już był wiatr we włosach
gołe stopy
seksowny lakier
odrobina szaleństwa
wiatr we włosach
spalone ramiona słońcem
....





tymczasem jest koc
wino
i słowa

słowa które wylewam z siebie
zapisuję
analizuję
pieszczę koniuszkiem palca
słowa które leczą

tak jak ten film dzisiejszego wieczoru






27 maj 2013

DAY 1 - nastrojowo i intymnie

W ostatnim okresie jestem mocna skupiona na swoich reakcjach i odczuciach. Niepokoi mnie, kiedy nagle coś wspominam i rozklejam się jak małe dziecko, nie znając nawet sensownego powodu. Zatrzymałam się, słucham siebie, patrzę na siebie odbitą w tęczówce rozmówcy, zachwycam. I kiedy tak analizuję czuję się zdeptana przez ten rok, zagubiona... ten rok szkolny bardzo mnie zmęczył.Wszystko wsiąka we mnie jak w gąbkę, a podczas kąpieli wmasowuje w swoje zadrapania, uchwycone małe chwile...wielkie chwile. I tym jest to wyzwanie...pisaniem o wielkich drobiazgach, które są jak balsam na dni, które wleką moje ciało po schodach w górę.


I pomimo, że niebo dziś płacze, wracałam dziś do domu z radosną duszą, głową pełną rozmyślań. Jakby  kamień chyba tonowy wypadł mi z kieszeni. 
Wystarczył obcy człowiek, przy którym mogłam się rozwalić, rozgadać, zasłuchać. Bez maski, z zachwytem, czerpiąc i dając. Dziękuję ♥  i mam nadzieję, że wzajemnie nie damy się od siebie oddalić :)

Do kawy.
Kilka kartek do snu.
Kilkanaście stron w tramwaju.



Unikam książek pisanych przez tzw. celebrytów (teraz każdy jest pisarzem i wydaje swoje opowieści ;) ) ale po nią sięgnęłam bez namysłu, poszłam do kasy i czułam pełen luz stojąc z nią o chłodnym poranku na przystanku, z kubkiem termicznym z kawą. Bardzo lubię Dorotę W....niestety mniej Paulinę M. Byłam ciekawa jak tak różne kobiety wzajemnie obcują w świecie medialnym i szanują swoje poglądy. Z tych tekstów odczuwam jak cieszy się życiem Paulina M. jak chce przekazać to szczęście i chęć zawalczenia o siebie, wsłuchania się w siebie innym kobietom. I co zapamiętam z tych tekstów, to jak ważne jest polubić siebie, nie bać się być z sobą sam na sam. I jak zaczytałam się we wpisie Skarletki to wszystko mi się zazębiło.

Samotność, chłód i pęd ludzi w stolicy nauczyły mnie właśnie bycia z samą sobą. Na te wszystkie wyzwania w pojedynkę z sama sobą, o których pisze Skarletka  odpowiedziałam pozytywnie. Polubiłam kino w pojedynkę. Impuls "Chcę napić się tu kawy" i pum pam wyskakuję z autobusu, sama nie wiem nawet na jakim przystanku ;) .... spaceruję, oglądam wystawy, zapraszam siebie na pyszną kawę. Wieczorem kiedy chcę odsapnąć od biegu i obowiązków, wskakuję w auto i jadę po fajną kieckę, bądź błyszczyk do ust. Ostatnio nawet sama wybrałam się w mój pierwszy lot samolotem...bosko!!!


Nigdy bycie TYLKO z samą sobą mi nie wystarczy, bo po prostu lubię ludzi.Natomiast właśnie miniony czas dał mi siebie w prezencie.

I kiedy znajomi, którzy znają mnie prywatnie i podczytują bloga martwią, że jestem taka słaba, gdzie jest ta kobieta, którą znają. Nie martwcie, ja jestem ta sama :) Chyba już tak mam, mówienie o swoich słabościach mnie wzmacnia i nie jest dla mnie ujmą. Często bywa odwrotnie na zewnątrz czołg a w środku kaczucha. Ze mną jest coś nie tak, u mnie kaczucha pcha się na pierwszy rzut a potem nawet jak trzeba stal ...jak trzeba :)

Więc kochani, nadal się uśmiecham i szaleję a za chwilę z nastrojowego posta, wskakuję w muzę aerobic max i zaczynam fikać z uśmiechem swoje wygibasy. A jutro znowu klepnę kilka koleżanek  w plecy, aby z energią "frunęli" do klasy :)

Spokojnej nocy wszystkim i jeszcze kilku osobom ;)

potrzebuję kopniaków

Nie wiem czy to za sprawą cyklu, bo zawsze przed @ widzę w życiu same trudności i ledwie pokonuje wyzwanie porannego podniesienia się z łóżka, czy po prostu siedzi we mnie jakaś druga kobieta, której po prostu nie znoszę. Tak czy siak, na wielu frontach potrzebują natchnienia, motywacji, kopniaka.

Dieta po weekendzie u psiapsióły w Norwegii na tydzień odstawiona, ćwiczenia to już  nawet nie bieganie z dziennikiem po piętrach, bo L4 na dziecko (znowu zapalenie oskrzeli), więc o szaleństwa z Ewą nie pytajcie ;) W sferze matkowania też poprzeczka bliżej kostek niż pasa. W szkole końcówka więc wiadomo, trzeba spiąć dupę a jak się nie ćwiczy, to mięśnie nie chcą trzymać ...oj  ciężko mi się spiąć :(
 A to sny po głowie, że nie takie kafelki wybrałam do naszego własnego mieszkanka, albo szafki nie te przywieźli...budzę się spocona, bo remont rusza a ja zielona :(  Tłumaczę mężowi przez trzy dni, że weźmiemy wannę prostokątną, bo to bo tamto a ten mi po trzech dniach gadania wyjeżdża z pytaniem "To jakie wymiary będzie miała ta wanna narożna o której mówiłaś wczoraj ?"...bez komentarza ;\
Koniecznie muszę nadzorować wszelkie wyburzanie ścian i umiejscowienie drzwi, bo nie daj boże jeszcze będę miała połączoną kuchnię z pokojem dziecięcym a do salonu wchodziła na sofę ;)

Więc kochani motywować mnie proszę i kopać do woli w każdej dziedzinie :)

I tym sposobem również zarzucam sobie wyzwanie rzucone przez Moaa, aby ruszyć z blogiem do przodu, a nie wiecznie stać w miejscu i tylko mieć w głowie wpisy, które uciekają w zapomnienie. Może podołam a może podołasz i Ty ??? :)
Więcej informacji klikając na banerek.

Pozdrawiam w pierwszych minutach poniedziałku. Lekkiego tygodnia :)