13 cze 2013

r y z y k o




U mnie podjęte z musu
Na szybko
Bo przyciśnięto mnie do muru

Kiedy podjęte na spokojnie
Uwiera
Nie pozwala spać

Lubicie ryzykować?

Moje ryzyko to
…..
I tu naprawdę się zastanawiam, nie idzie mi lekko to wypisywanie

Moje ryzyko

 to którą drogę wybrać do pracy, aby nie stanąć w korku i zdążyć na czas
 
to kupno książki, bo opis wydaje się, że zainteresuje i  porwie

to powiedzenie tego co myślę, w obawie, że jednak chcę powiedzieć za wiele

że jeszcze trochę mogę naderwać noc, bo następnego dnia jakoś sobie dam radę

a dodam trochę tego i tego, może coś smacznego z tego wyjdzie

ale ładna bluzka, jak schudnę będzie w sam raz, kupuję

Niezła ze mnie ryzykantka co ?
Chyba nie lubię ryzyka, choć trzeba je podejmować
by iść do przodu.


Moim dzisiejszym wyzwaniem jest decyzja, aby nie robić w nowym mieszkaniu zakaflowanej w całości łazienki.  
 Zaszalałam ;)
Wszelkie decyzje z urządzaniem mieszkania mnie męczą. Jak na zodiakalną wagę przystało wiecznie się waham i boję się ryzykować.
I tak od tygodnia nie mogę podjąć decyzji, co chcę zrobić z palet na nowe lokum, jest tyle ciekawych pomysłów






 żródła: stylowi.pl, zszywka.pl, decomanka.blogspot.com

9 cze 2013

Spacery po stolicy - part 1


Maj i czerwiec miał być dla mnie okresem poznawania Warszawy. A że pogoda nie dopisywała a teraz brak czasu, to nie ma tego dużo. Pierwszym miejscem, kiedy odbywałam pierwsze wojaże, były okolice Dobrej i budynek Biblioteki Uniwersyteckiej. Mam tam "swoją" knajpę ze zdrowym "żarciem", swoją księgarnię :)
 A na zakończenie roku pojadę tam do ogrodu na ławkę, wypić kawę z własnego kubka :) A jak będzie padało pójdę posiedzieć i pić na hamaku :) Więc jest szansa, że będę miała swój hamak i ławkę w tym miejscu :)



 Dziewczynki były zaskoczone, że studenci muszą się uczyć ...bądź chcą ;)

2 cze 2013

DAY 7 - meta

Jak szybko minęły te ostatnie dni. Myślałam, że nie wytrwam w wyzwaniu ale udało się :) Ciekawe  tylko, czy te 7 dni uzależniło na tyle, aby znowu w miarę systematycznie pisać ...hm.
Jutro poniedziałek, powrót do pracy, rozpoczęcie remontu, koniec roku szkolnego, przeprowadzka.Przede mną cztery tygodnie szybkiego życia, mam nadzieję, że los tylko pozytywnie będzie mnie zaskakiwał i będzie czas, aby się zatrzymać i docenić chwile "tu i teraz".

Zostawiam tym razem za plecami obrazy i ciepłe wspomnienia.




Osobom, które zaglądali tu do mnie przez 7 dni bardzo dziękuję :)

Osobom, które wytrwały w wyzwaniu - gratuluję :)

Osobom, które stresują się poniedziałkiem, łagodnego startu w nowy tydzień :)

Osobom bez uśmiechu wysyłam optymistyczne fluidy :)

A Ty Moaa, móżdż o następnym wyzwaniu ;)

DAY 6 - o przyrodzie z czterema świeczkami i humorem

Chciałam dziś wkleić tylko zdjęcia,bo był to dzień pełen wrażeń, ale kiedy zaczęłam obrabiać zdjęcia, to do poniedziałku bym nie zdążyła ;)

O tej porze zawsze są tu już łąki pełne maków i habrów...w tym roku niestety rozgościł się deszcz.

Więc mało spacerów ale udało mi się kilka fot trzasnąć. Zapodaje na świężo, bez PS...bo po co? I tak śliczne ;) Może kiedyś będę pstrykała takie ładne jak Jagoda ;)










Jak już wspomniałam dziś czwarte urodziny mojej najmłodszej ale nie tylko. Okazało się, że zaległe moje imieniny i urodziny siostry. I tu Was zaskoczę. Moi rodzice wymyślili dla niej ekstra prezent. Kazali wyjść z domu i zdecydować, gdzie mają posadzić dla niej drzewo :) I wtedy siostra stwierdziła, że już nie ma awersji, że to jej 50-te urodziny :)
W sadzeniu chyba brali udział wszyscy:)
Jeżeli nie masz pomysłu na prezent, to może właśnie drzewo? :)




Dzień zakończyliśmy przy trunkach i rechotaniu żołądków, bo czytaliśmy:


 ***
Hulajnoga to dawny wytwór motoryzacji. Teraz mamy pojazdy jednopośladkowe i dwupośladkowe.

 ***
Aleksander Głowacki to panieńskie nazwisko Bolesława Prusa.

***
Biesiadowali za suto zastawionych stolcach.

***
Pan Zagłoba leżał związany w gnoju, a głowa jego i tak rodziła fortele.

***
 Skrzetuski zobaczył, jak szli, nagi dziad z wyrostkiem na przedzie.

***
Soplica jest w Panu Tadeuszu i w sklepie monopolowym.

***
Grażyna była męską kobietą, której na dodatek nie interesowało wyszywanie.

***
Małgosia dostała suczkę żółwia.

***
Żoną Makbeta była lada Makbetowa.

***
 Tlen wchodzi do płuc, żeby sobie odetchnąć.

Wesołej nocy i poranka :)


1 cze 2013

DAY 5 - spóźniony

Ciężki to okres na wpisy. Poza domem, w dużym gronie ciężko schować się z lapem, by poczytać co u Was i wyrzeźbić posta. Wczoraj najzwyczajniej zasnęłam na czyimś blogu i mąż mnie ściągał ;) dosłownie :)

Pogodę wczoraj mieliśmy cudną, pełen luz. Za to kocham moją rodzinkę.Pomimo,że nas dużo na kupie, to zero stresa. Zero wystawiania, nerwów.
 Każdy gdzieś krąży, ma czas dla siebie ale też wspólne rozmowy i żarty a przedział wiekowy imprezy to 4 - 76 lat. Są dzieci, licealiści, studenci...a potem młodzi, młodzi, młodzi...jak nie latami to duchem :)  Mam nadzieję, że moi rodzice są dumni, ze swojej całej czwóreczki, szczęśliwi...bo ja w przyszłości chciałabym mieć taką rodzinkę, dbającą o siebie. Rodzina od zawsze była moim celem, wyzwaniem życiowym. Kiedy stałam się matką, wiem, że ciężko jest sprostać swoim wyobrażeniom. Utrzymać ciepło w ognisku domowym i nie zwariować, to niełatwa sztuka :) Moja mama nie oszalała, więc i ja powinnam sobie poradzić...mam to w genach ;)



Dziś  już leje i świetnie się składa, bo właśnie kurs obraliśmy na Wieliczkę. Dziewczyny moje podjarane. A po powrocie impreza. Nasza najmłodsza córcia kończy 4 latka. Pierwszy raz ich tak wyczekuje, odlicza, cieszy się całym ciałem. Jak ja bym chciała mieć tyle radości w sobie i energii co ona :)

Wszystkim dzieciakom małym i dużym wiele czułości i troski :)
 Ja dziś w wolnych chwilach zamierzam się tulić do mamy i taty.