19 lut 2014

"Her" i "Nikt nie jest doskonały"

Ferie rozpoczęte co pozwoliło mi wyspać się i lenić. I jeżeli ktoś powiedziałby mi dzisiaj "ale z ciebie leniuch" nie zaprzeczyłabym :) Dziś pewien pan zadzwonił do drzwi o 10:00 i dobrze, że spojrzałam na zegar, bo już go miałam ofukać, że tak wcześnie tłucze się do mieszkania ;)

Z mojego "feryjnego" leniuchowania wyciągnął mnie telefon Ewci.
Jak ja lubię takie telefony, które w kilka sekund stawiają mnie do pionu. Szybki make-up, mini i śmigam. Cały wieczór poza domem pod hasłem, robimy to, na co mamy ochotę.
Miałyśmy ochotę na Paryż, ale zostawiłyśmy to sobie na weekend wiosenny :)
Dla nas wystarczyło stolica,  zdrowe żarełko , piwko i kino....wszystko przeplatane pogadankami i śmiechem.
Obie potrzebowałyśmy takiego luzu, bez planowania.
A na koniec kelnerowi wraz z napiwkiem zostawiłyśmy bilet do kina :)

Tego wieczoru obejrzałam w kinie "Her", bez reklam:) raczej przychodzę 25 minut po wyznaczonej godzinie na seans. Tym razem żałowałam,bo może te reklamy byłyby ciekawsze a zwiastuny filmów, oddaliłyby mnie od takich wyborów właśnie jak "Her" :)



Kwadrans wytrzymałam. Robiło się klimatycznie. Po kwadransie nie wiedziałam co zrobić, aby nie zasnąć. Po 30 minutach wiedziałam jakie jest przesłanie filmu i przewidziałam jego koniec. Współczułam mężczyznom, którzy dali się namówić na ten film swoim kobietom. Musieli się nieźle wynudzić albo porządnie wyspać;) Chyba, że to była ich pierwsza randka, ona zachwycona, to pewnie i on zachwycony ;)
Jakbym oglądała ten film w domu, z pewnością bym go przerwała, albo padła pod kocem :)
Niby temat dobry, dający do myślenia, nawet przerażający, bo wśród ludzi na drugim planie widziałam swoje wnuki. To była dobra fabuła ale na 40 minut, nie na 2godziny.
Film niby oscarowy ...nie  dla mnie.




Za to przed feriami spędziłam uroczy wieczór w Teatrze Komedia. Pierwszy raz widziałam Olszówkę na żywo. Na scenie jest taka sama jak na ekranie w "Przepisie na życie" czy uwielbianych przeze mnie "Lejdis" :) Rewelacyjnie biega na wysokich obcasach, ślicznie prezentuje się w kieckach. Po zakończeniu spektaklu biegała w ukłonach szczęśliwa jak dziecko :) Roztrzepana mała blondi na obcasach :)  Jan Jankowski równie dobry i przezabawny. Co do sztuki - ubawiłam się.






zdjęcia:http://culture.pl/pl/wydarzenie/nikt-nie-jest-doskonaly-grzegorza-chrapkiewicza

Kto ma ferie życzę miłego odpoczynku ♥
  Jeżeli ktoś jest na nartach zazdraszczam, marzy mi się taki wypad...może kiedyś się uda :)

7 komentarzy:

  1. Miłego leniuchowania:) U nas ferie się skończyły, byłam w górach kilka dni, ale tym razem nie pojeździłam na nartach, dobrze, że chociaż mąż sobie pojeździł.

    Ps. Może znajdziesz czas na emalię? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...no właśnie, przydałoby się usiąść i naskrobać...lecę :) Buziaki :*

      Usuń
    2. Czekam, czekam i sprawdzam codziennie pocztę :D

      Usuń
  2. Rany, nie ma nic gorszego niż nudny film w kinie! W domu to proste - wyłączasz i z pałki. W kinie niby też można wyjść, ale człek zapłacił i siedzi - łudząc się pewnie, że a nuż akcja się rozkręci... Całe szczęście w teatrze w teatrze się ubawiłaś. Obcasy Olszówki - zachwycające i przerażające zarazem - bo taaaaakie wysokie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olszówka non stop tylko wybiegała, przebierała się i wyglądała cudnie :) Ja bym w tych obcasach już dawno zaliczyła glebę i skręciła kostkę ;) Ściskam :*

      Usuń
  3. O proszę :) a niedawno czytałam jak "Her" się spodobała :) niesamowite jak różnie ludzie postrzegają różne rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czytałam kilka dobrych opinii...jednak okazało się, że dla mnie za długie i nudne :(

      Usuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.