21 lut 2015

Luźno, weekendowo i filmowo

Lubię wydeptywać swoje ścieżki, układać się z nimi, i powracać, gdy mi tam dobrze. Przeprowadziłam się niby z miasta wojewódzkiego, bo Szczecina do stolicy. Musiałam nauczyć się żyć W-wie. Kosztowało mnie to wiele nerwów ale też śmiechu. Śmiechu tylko dlatego,bo wiedziałam, że do stolicy nie przybyłam na zawsze. Nie potrafiłabym w niej być szczęśliwa z moją rodziną. Stolica jest wspaniała, jednak tylko dlatego mam z nią dobre  relacje, bo nie rozkładam swoich garnków w jej centrum a na jej obrzeżach.
Kiedy mam tylko ochotę wskakuję w pompowane  cztery koła albo koła przemieszczające się na torach. Wysiadam i mogę się nasycić tętniącym życiem stolicy.






Ostatnio wysiadłam w kinie studyjnym "Muranów". Zdecydowanie to jest miejsce, do którego będę wracać.
Kiedy tam weszłam, przypomniały mi się dobre czasy kina "Wybrzeże" w moim rodzinnym Kołobrzegu. Pamiętam jak w tygodniu koleżanki zakuwały, a ja z przyjaciółką szłam do kina i po seansie chodziłyśmy kilka godzin po mieście i dyskutowałyśmy o obejrzanym filmie. Do dziś pamiętam takie filmy jak "Kola", "Blask" czy "Historie miłosne" ze Stuhrem, oczywiście Jerzym:) Rety to było w latach 1996...ile to ja miałam lat? ;) 
Taki klimat poczułam w kinie Muranów, tam są dobre fluidy. Afisze z filmami, które natychmiast chciałabym obejrzeć.Gdybym miała kompana do takich wypadów, mogłabym się tam umawiać na film, a potem zasiąść w kameralnej kawiarni kina i dyskutować, dyskutować. Nie dość, że miejsce klimatyczne,to pełna kultura i bilety w bardzo atrakcyjnych cenach.
Kino "Muranów" brało udział w plebiscycie "Warszawiaki 2014" jednakże w kategorii kino roku wygrało inne kino studyjne: kino "Luna". Tam mnie jeszcze nie było, więc koniecznie muszę się je odwiedzić i ocenić. Jestem bardzo ciekawa, czy przebije mój zachwyt nad kinem "Muranów"?
I nie wiem czy to zboczenie, ale że ciekawią mnie różne tytuły podczas wizyty w kinie, to zabieram ulotki z ich opisem do domu i trzymam na swoim biurku. Kiedy mam wolną chwilę i ochotę na leżenie pod kocem, nie muszę długo zastanawiać się co obejrzeć :)

Do kina "Muranów" udało się nam wyskoczyć ze znajomymi na seans  "Dzikie historie" - najnowsza produkcja Almodóvara, nominowana do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. Stoi w walce obok naszej "Idy". Jeden i drugi film obejrzałam i naprawdę nie wiem jak można wybrać spośród tak różnych tematycznie filmów tylko jeden.
Który ja bym wybrała? Bez wahania "Idę". Dzikie historie to zlepek prawdziwych, skrywanych emocji, film który spokojnie można włączyć przy prasowaniu. Natomiast "Idę" trzeba obejrzeć w skupieniu, bluzki podczas tego filmu, mogłyby nie przetrwać pod żelazkiem ;) "Ida" to film, po którym można usiąść i dyskutować, który kadrami i muzyką mówi za siebie, który broni się wspaniałą grą aktorską. Agatę Kuleszę po prostu ubóstwiam w każdej roli, choć nie tylko ona dźwiga ten film.


Jak nigdy, z niecierpliwością czekam na werdykt w kategorii Najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny. Nie wiem za kogo bardziej trzymam kciuki, czy za "Klątwę" czy za "Joannę"? Oba przecież już są wygrane. Główni bohaterowie powinni dostać Oscary w kategorii "Odważne role życiowe". Do Joanny jest mi chyba ciut bliżej, jako czytelniczki jej bloga pisanego do samego końca, jako matki, ale "Klątwa" to też wyśmienite obrazy i emocje.


Klątwę można obejrzeć na blogu twórców filmu LEOBLOG, natomiast Joannę tylko w niedzielę 22.02. o 19:00 na  ninateka.pl

Przez najbliższy okres będę oglądać inne nominowane filmy, bo lubię mieć własne zdanie :)

Filmowego weekendu życzę i odpoczynku.
Dla smarkających, tony miękkich chusteczek  ;)

8 komentarzy:

  1. Och, moja droga, jakże rozumiem fakt bycia "niewarszawianką" w Warszawie. No, ale również mam to szczęście mieszkać na obrzeżach, wiec sama wiesz, bo byłaś, jak daleko mi do warszawskich klimatów Stolicy.
    W Muranowie nie byłam, za to wieki temu, byłam w Lunie, oj wieki. Natomiast mam szczęście mieszkać w miejscu, gdzie rzut kamieniem jest magiczne miejsce http://stacjafalenica.pl Bycie w Centrum zupełnie nie jest konieczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, to nie centrum stolicy zachwyca, a jej zakątki. U Ciebie też jest bajecznie!!!

      Usuń
  2. Jestem do tyłu z nominacjami i koniecznie muszę szybko nadrobić, ale, że staram się ostatnio nie zawalać nocy, to ciężko jest ;)
    Może stworzysz filmowy watek na blogu, sama się nad tą kategorią zastanawiam, bo wszystkie propozycje Zielonych butów obejrzałam, a ostatnio mało coś aktualizuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością będą się pojawiać wpisy z serii kulturalnej. Kiedy zaobserwuję, co najbardziej Was (czytelników ) ciekawi na moim blogu, powstaną kategorie i na pewno będzie kultura :)

      Usuń
    2. Ja też zawsze lubiłam, gdy polecałaś ksiażki. Każdemu może podobać się coś innego, ale czasem jedno zdanie potrafi zachęcić:)

      Usuń
    3. Żółwinko, dziękuję Ci bardzo :*
      To bardzo miłe dostawać takie komentarze ♥

      Usuń
  3. ach, jaką mam chrapkę na "zjazd absolwentów". i koniecznie "wiplash" oraz "birdman"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja :) Daj znać jak wrażenia, jeżeli uda Ci się wskoczyć w fotel kinowy :)

      Usuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.