11 kwi 2015

Czy podwieszana muszla klozetowa może zmotywować?

Czy jak napiszę, że miałam postanowienie noworoczne, to Was zaskoczę ?;)
Od stycznia chciałam rozpocząć znowu dbanie o siebie. Czułam w środku, że jestem na to gotowa.
Szafa zapełniła się bluzkami i spodniami do biegania. W szafie zawisły sukienki na wiosnę.
I kilka tygodni temu gadam ze sobą i gadam  "na wiosnę się wylaszczę". Wow, odkrycie!!!

Minął: styczeń, luty,  marzec a ja ca czas mówię, że na wiosnę :)

Jestem taka wylaszczona, że ho ho.  
Jeżeli ktoś mnie nie zna prywatnie, Kochani to nie chodzi o lekkie boczki i 5 kg mniej, by zmieścić się w ulubioną spódnicę.
Waga blisko 100kg . Uczniowie z trójkami, pewnie powiedzą: pani w takim razie jest jak tona ;)
I kiedy kupowałam 2 lata temu podwieszane wc do nowego mieszkania, dopuszczalny ciężar siedzenia 100 kilogramów nie był dla mnie znaczący.
Codziennie, kiedy jej używam dostaję w mordę, że mija kolejny dzień a ja nadal tylko w biegu, dom, praca, dzieci, buła tu, buła tam, zarwana noc, brzuch wciśnięty w pasek, zwijające się rajstopy,  stringi zjeżdżające na pół tyłka.
Jak ktoś myśli, że po prostu kocham siebie i mi to nie przeszkadza, to niezły żart! Każdego dnia nieświadomie nie widzę siebie w lustrze. Nienawidzę zakupów, bo moje półki to dla kobiet w stanie błogosławionym. I jak ustępowanie miejsca w tramwaju bywa śmieszne, tak moja kondycja przy wchodzeniu na 3 piętro przeraża. Nie mam 18 lat i trzeba zadbać o swoje zdrowie, aby za kilka chwil nie chodzić z balkonikiem na spacer.





 

Dobrze jest próbować i mieć nadzieję.

 

Już wiele razy zaczynałam i sięgając wstecz, za każdym razem uczę się czegoś nowego. Pamiętacie obsługę basenu i moje początki na siłowni? ;)   było wyzwanie na rok 2014 i nawet podpięty blog, aby motywował, były pudełka i naprawdę duża moc w przygotowywaniu zdrowych posiłków .
Czy przypadkiem nie ciśnie Ci się na usta " o rety, znowu zaczyna"? ;)
Masz rację, nie zaczynam. Ja już zaczęłam i jestem z siebie dumna, że kolejny raz podejmuje wyzwanie! Jestem ciekawa, czego tym razem się nauczę :) Cieszę się jak małe dziecko,że znowu próbuję. Mimo tego, że to enty raz, i tak mam nadzieję, że osiągnę swój cel.

 Wymówki

 

Jestem pracującą mamą trójki z niedoczynnością tarczycy, z mężem przy boku. Prawie codziennie padam na pysk. Moja głowa pęka od tego co powinnam i za czym nie nadążam. Naprawdę mocno ze sobą pertraktuję i staram się być dla siebie wymagająca, ale też przestałam siebie karcić i brać za dużo na swoje barki .
Cały czas na sobą pracuję jak odnaleźć się w każdej roli i być ze sobą szczęśliwa. 
Moje ćwiczenia dodają mi dużo spokoju i siły.
Pewnie i na blogu zacznę opisywać jak sama poznaję siebie i ile jestem w stanie z siebie wykrzesać.

I co z tą podwieszaną toaletą? 

 

Czy faktycznie podwieszona toaleta zmotywowała mnie do zadbania o siebie?
Moja toaleta pozostawiła mi jeszcze wymówkę, bo mogłam sobie jeszcze trochę przytyć.
Więc toaleta , jest zdjęciem ze szczupłą kobietą w bikini na lodówce:)
Co innego doprowadziło mnie do tego stanu. Jeżeli obserwujecie mój FB wiecie, że cały czas poszukuję. Szperam w swojej głowie i szukam siebie. Boksuję się z czasem, swoimi pragnieniami. Odczuwam wielką zmianę. Teraz każdy swój dzień postrzegam inaczej. I tak wczoraj uczestniczyłam w webinarze, po którym wskoczyłam w adidasy i wyświechtany polar i po prostu pobiegłam. A potem postanowiłam, że napiszę na blogu, że znowu zaczynam. Po co?
Bo może zobaczysz we mnie zwykłą kobietę, która wyje w poduchę, wciska się w spodnie, nie wyrabia z czasem, nawala na wielu płaszczyznach swojego życia ale wstała, tak po prostu wstała i zaczęła walczyć o swoje kilogramy, zaczęła walczyć o siebie, by w lustrze swoim uśmiechem wziąć siebie w ramiona. I nie ważne, że dzieci będą wołać mamusiu, że mąż będzie mieć focha, że w pracy ktoś popatrzy na mnie spod byka. Każdego dnia chcę być blisko siebie szczęśliwa.
Jak choć przez chwilę pomyślałaś " też bym tak chciała", nie odrzucaj tej myśli. Wstań i daj sobie
szansę, zdobycie własnego celu i działaj!!!A jak wstaniesz,bądź też ze mną, bo potrzebuję  Twojej obecności i Twoich sukcesów.

22 komentarze:

  1. Sama zaczynałam tysiące razy i kończyłam z różnym skutkiem. Czasem z minusem w obwodzie, czasem z czekoladą pod kołdrą.
    Wiem co czujesz bo nie ma co kryć, jest ciężko. Zwyczajnie ciężko jest tak pilnować się w każdym momencie. Mnie moje nadwyżki kilogramowe bardzo unieszczęśliwiają. Cały czas próbuję tak jak Ty. Chciałabym w końcu tą walkę zakończyć sukcesem. Wierzę w siebie i za Ciebie MOCNO trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  2. No to teraz ja. Kochana myślę, że większość kobiet mogłaby napisać NIE JESTEŚ SAMA! Też tak mam, miałam. Było ciężko, zaczynałam, szybko kończyłam, poddawałam się. Jestem właśnie po bieganiu i to dzięki twojemu wpisowi na fejsie:)
    Masz chociaż ten jeden plus, możesz popłakać w poduszkę. Po pewnym, ciężkim okresie mojego życia, łzy przestały płynąc. Jak łatwo się domyślić duszę wszystko w sobie i często walę głową w mur. Może za dużo chcemy od razu, może powinnyśmy przygotować się, że na początku jest trudno. Ostatnio odpalam Chodakowską, ile jej się jobów dostanie, to aż żal mi tej kobiety. Ćwicząc widzę, że mam problemy z podniesieniem nogi do góry, ze skłonami, przysiadami. Widzę, że powoli staję się kaleką i to na własne życzenie. Oglądam metamorfozy i myślę im się udał, to mi też się uda. Nie ustawiam sobie wysoko poprzeczki, próbuję racjonalnie podejść do sprawy. Nie oceniaj siebie tak ostro, nie biegasz maratonów, nie masz kaloryfera na brzuchu, ale na pewno masz wiele innych zalet. Zobacz dałaś mi kopa, może następnym razem ja dam tobie, głowa do góry, będzie dobrze:)
    Gdy miałam ciężkie dni, patrzyłam w lustro i mówiłam do siebie "głowa do góry, przecież jesteś dobrym człowiekiem" Przeanalizowałam swoje życie i wiem, że to prawda, a to że żyję inaczej niż połowa pozerskiego społeczeństwa jest moją zaletą. Bycie odmieńcem jest całkiem sympatyczne. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żółwinko ja też spędzam na dywanie wieczory z Ewką :) Ja tam lubię jej ćwiczenia i podziwiam ją za to co robi,a że przy okazji stworzyła na tym swój biznes,tym bardziej świadczy o tym,że mądra i zaradna kobieta. Łączę się ze skłonami i przysiadami, ćwiczenia na łokciach to u mnie 3 serie po dwa razy ;) Co do oceny siebie, to jadę po całości żona, nauczyciel, mama, córka, przyjaciółka...na końcu dopiero zawsze moje JA, ale pewnie jeszcze nie raz będę o tym pisać.
      Bardzo się cieszę, że Ci nakopałam i liczę, że się odwdzięczysz :) Pozdrawiam z mocą.

      Usuń
  3. Ehh jak Ty coś napiszesz, to można mieć pewność, że będzie mocne :) Ten kibelek podwieszany to po prostu coś, nad czym nie mogłam przejść obojętnie... hehehe ale u nas jednak chyba takiego nie będzie ;p Bierz się, bierz za siebie, dla siebie samej i dobrego samopoczucia. Trzeba próbować nawet milion razy, aż w końcu się uda. Ja dołączę do Ciebie za kilka miesięcy;) Na razie powspieram Cię dietą cukrzycową i stojącą wskazówką wagi, ale pewnie niedługo ruszy do przodu bo to już 6 miesiąc;) Ale jak tylko Młody się pojawi i będę mogła, dołączam :) Właściwie już mam chęć pobiegać ! :D Buziaki! Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edytko a ja miałam ten post skasować...wątpiłam w niego.
      Trzymam kciuki za wszystko, za kolejne 3 miesiące, żeby cukrzyca szybko dała spokój i spokojnego syna,co byś się wyspała i mogła ruszyć z impetem do przodu. Buziaki :*

      Usuń
  4. Kiciu, my po prostu jesteśmy zle leczone. Mnie to już nieco wisi i powiewa, ale Ty powinnaś jeszcze o siebie zawalczyć. Kiedy ostatni raz robiłaś TSH, FT3, FT4 i USG tarczycy? A badanie poziomu glukozy na czczo i potem, po obciążeniu? I czy przestrzegasz tę godzinę niejedzenia pomiędzy wzięciem tabletki a zjedzeniem śniadania? To ważne, wbrew pozorom.
    Gdy bierzesz dobrą dawkę euthyroxu i nadal tyjesz, to być może powinnaś brać preparat dwuskładnikowy Novothyral. Jako tymczasową deskę ratunku możesz sobie zafundować błonnik w postaci mielonych nasion chia, do nabycia w internetowych sklepach ze "zdrową żywnością", lub mielone łupinki babki płesznik. To + jedzenie z niskim indeksem glikemicznym powinny przynieść jednak zmniejszenie wagi. Poza tym zakup sobie koniecznie (on line) książkę jak żyć z Hashimoto- wejdz . www.hashimoto.pl
    Buziak Ci posyłam;)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie już Mysiu :* tarczyca w zaniku, usg nie całe rok temu robiłam.Właśnie czekam przed weekendem zrobiłam wszystkie badania.Ja już eutyroxu biorę 150 :( Od kilku tygodni eliminuję pieczywo, ale tak całkowicie z glutenu nie wiem czy dam radę, choć już mąki jaglane i gryczane pokupowane.Pierwszy chleb wyrzuciłam, jakaś masakra mi wyszła i bardzo jałowy. Cukier z obciążeniem trzeba by było mi zrobić. Zaraz sobie tę knigę zamówię.Jak już tak za siebie się biorę to muszę ogarnąć też i tarczycę.Po weekendzie idę do lekarza więc zapytam o lek, o którym pisałaś. Również wysyłam buziaki Mysiu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja żyję na bezglutenowych waflach ryżowych zamiast chleba. Chleb piekłam głównie z gotowej maki beglutenowej, ale też mnie nie zachwycał. Makaron kupuję gotowy, b,g, oczywiście jadam na zmianę kaszę gryczana z jaglaną i kluskami śląskimi. Ale teraz odstawię wszystkie kluski i kasze, będzie mięsko i warzywka. A kanapki komponowane na bazie sera żółtego. Moja ulubiona to:ser, wędlina, ser, plaster jabłka. Drugi zestaw to plaster kalarepki, wędlina, ser, plaster jabłka. Jogurt zastąp kefirem, a do tego kefiru pakuj te mielone chia i dla podniesienia smaku dołóż żurawinę suszoną,jedz sporo kwaszonej kapusty. I w ogóle rób w domu sporo kwaszonek.
      Moja endo trzyma mnie na 88, z uwagi na kościec.
      Buziole, ;)

      Usuń
  6. Motywacja jak sama nazwa wskazuje pojawia się wtedy gdy jest MOTYW ( czyli powód) oraz AKCJA (czyli działanie zmierzające do osiągnięcia czegoś lub ucieczki przed czymś). Niestety w życiu najczęściej motywacja jest silniejsza gdy uciekamy od bólu niż wtedy gdy mamy dążyć do przyjemności... Myślę, że to nie toaleta na Ciebie zadziałała. W Twoim życiu ostatnio wiele dobrego się dzieje. Ludzie, których spotykasz na swojej drodze nigdy nie są przypadkowi. Każdy z nich zostawia w Tobie cząstkę siebie. A w Tobie buduje się z każdą cegiełką nowa TY. Inna. Ta idealna, do której chcesz dążyć. Jeśli otwierasz się na nowe to ono przychodzi! Ja trzymam kciuki nie za kilogramy, lecz za CIEBIE. Za każdy Twój nowy kawałek. Pamiętaj, że jesteś wyjątkowa i piękna. Piękna w środku a ciało to otoczka. Pozwoliłaś nałożyć na siebie zbyt wiele oczekiwań innych, które odłożyły się na Twoim ciele... Jesteś Wyjątkowa i Wartościowa i nie daj nikomu więcej się przekonać, że jest inaczej!

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Cię czytać!!! I zgadzam się z Tobą w 100%. Ja też wiele razy próbowałam, ale gdy już się zauważy nawet małą zmianę to jest lżej ciągnąć to dalej. Ja znowu zaczynam poraz kolejny. Trzeba coś zrobić dla siebie, a nie dla męża, dzieci, bo się obiecało lekarzowi. Dla siebie aby poczuć się lepiej, lepiej ze samą sobą. Trzymam kciuki !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madlen, jak dobrze, że się odezwałaś. Super, że jest nas więcej. Ja też w takim razie trzymam kciuki za Ciebie ♥

      Usuń
  8. Madzia..kolejny wpis ktory popatrz ile daje Nam Kobitom!!! Nawet nie waz sie kasowac czegokolwiek!!! MADZIA silna jestes niesamowicie. Podziwiam Cie za zapal ale nie badz zbyt surowa dla siebie. Ja musze powiedziec ze jak schudlam po ciazach czuje sie o wiele lepiej. Nie musze miec kaloryfera na brzuchu ale czuje sie po prostu lepiej, atrakcyjniej...choc Madziu z drugiej strony jesli czlowiek nie uwierzy w siebie, jesli nie pouklada sobie w glowie tego co trzeba poukladac to waga nie ma znaczenia. Ja ucze sie powoli by nie otaczac sie toksycznymi ludzmi ktorzy wysysali ze mnie moja dobra energie. Nie chce juz tego. Teraz biegam, spedzam czas z rodzina, ucze sie jezyka, czytam znowu ksiazki I po prostu robie to co lubie nie to co ktos chcial bym robila. Teraz czuje ze jest dobrze. Z wagą ktora jest zadowalajaca;) dzialam w swojej duszy I w duszy mojej rodziny.moich bliskich
    .Magda...ty dalas mi sile w ten Nasz weekend. Masz moc dziewczyno!!! Biegaj I chudnij bo bedzie jeszcze lepiej..zobaczysz. Zdrowe cialo...zdrowy duch...to prawda!!!!:))) caluje Cie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wielkie buziaki Kochana Basiu :*

    OdpowiedzUsuń
  10. zanim mnie stąd wykopiesz (rozmiar 38) chciałabym wspomnieć, że też miałam problemy z niedoczynnością (10 kg w 3 m-ce przy diecie in minimum), a później od razu kuracja hormonalna i kolejne kilkanaście plus na wadze. i w koncu ciąża - następnych 16 kg wiecej, po pół roku druga ciąża... nigdy nie jadlam tłusto, ani dużo, więc nie bardzo miałam co zmieniać w diecie, na ruch nie było czasu, bo ciagle siedziałam w pracy, albo w szpitalu z młodym. fajnie, co? po kilku latach przestałam się łudzić, że pomoże mi magia chodakowskiej i wytrwałość w ćwiczeniach, na które w końcu znalazłam kilka godzin tygodniowo (kosztem snu i wypoczynku). nikt, kto prowadzi intensywne życie rodzinno-zawodowe nie zjedzie z wagą trwale, nie wierzę w to. ja sięgnęłam po drastyczniejsze środki i zaczynam przypominać kobietę "normalną" w mojej wizji siebie, choć i tak mam 13 kg wiecej niż przed chorobami i kuracjami. pomyślałam sobie, że muszę znaleźć sposób, aby zawiązywanie butów nie było problemem, aby moje uda nie były ciągle poranione od obtarć, a spodnie przesiane w kroku, aby z rąk nie zwisała mi luźna skóra wymykająca się spod rękawów, a pas jeansów nie wrzynał w boczki. to juz prawie pięć lat i wiem, że to walka do końca życia, bo organizm zwalnia, starzeje się, nie wyrabia.
    galopku, bardzo się cieszę, że nie skasowałaś posta i nie mam na myśli wyłącznie tematyki, ale pewną spójność, prawdziwość i szczerość.

    OdpowiedzUsuń
  11. muszę dokończyć w drugim komentarzu, bo mi tablet wariuje.
    nie lubię blogów, na których panie w wiekszych rozmiarach szczerzą szczęki, a naprawdę płaczą w poduszke. otrzymują slowa uznania za odwagę (akurat tego nie rozumiem, piękno nie ma rozmiaru) i to wprawia ich w błędne pojmowanie samej siebie. wiedzą, że blog to niekoniecznie miejsce na szczerość, więc nigdy nie są pewne prawdziwości pochwał i kibicowania. nie lubię też, gdy panie plus size idą taranem przed siebie zapominając o estetyce w detalach. czy człowiek szczupły, czy tęższy, w modzie musi dbać o wizerunek na zdjęciach, a promowanie na pierwszym planie łydek jak raciczek czy pięciu wałków na oponce to nie przejaw pewności siebie, tylko ignorancji.
    uffff, przepraszam za te wywody i odbieganie od tematu. poruszył mnie twój sposób wyrażania myśli, ale też sprowokował do wypowiedzi...
    pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki. pamiętaj tylko, że bieganie może nz tym etapie przysporzyć ci kłopotów zdrowotnych, na początek zalecany jest szybki marsz, mniej obciąża stawy od bioder w dół

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lucy, dzięki za taki wywód. Chyba o wszystkim dokładnie napisałaś :) Otarcia ud i przecierki w spodniach jest mi znane. Jak dobrze, że Ci się udaję, w tym całym zabieganiu pilnować siebie. I Kochana pamiętam wiele zdjęć z Twoich wpisów i wyglądasz bosko!!! Na zdjęciach z dziećmi wyglądasz jak starsza siostra krejzolka ;) Twoje wywody dodały mi otuchy, że można.
      Napisałaś "po kilku latach przestałam się łudzić, że pomoże mi magia chodakowskiej i wytrwałość w ćwiczeniach, na które w końcu znalazłam kilka godzin tygodniowo (kosztem snu i wypoczynku). nikt, kto prowadzi intensywne życie rodzinno-zawodowe nie zjedzie z wagą trwale, nie wierzę w to." Wiele w tym prawdy, ale to mój cel, zmienić swój relaks z książką czy serialem w łóżku na RUCH ( basen, bieganie, ćwiczenia aerobowe, rower). Mam jeszcze rolki, ale boli mnie kręgosłup, za duże brzuszysko.Panie na kółkach poczekają sobie na mnie :) Do tego przemyślane posiłki.B w biegu wrzucam w siebie byle co.
      Lucy zaglądaj, dopinguj i może wskoczysz w adidasy :) Ściskam ♥

      Usuń
    2. zaglądać - zaglądam, dopinguję mentalnie, słownie nie zawsze się składa, ale ruch popieram bezsprzecznie. trzeba sobie tylko umieć dobrać charakter aktywności, żeby albo zbyt szybko się nie zmęczyć/znudzić, albo nie wyrządzić sobie wiekszej szkody niż pożytku. a w razie kryzysu wspomóc się lekarzem, bo warto i czasem po prostu trzeba
      czymam ciuki. buziole

      Usuń
  12. Magdo kochana, nie jesteś sama. Przerwałam błędne koło, zaczęłam od zmiany sposobu odżywiania. Daję rady bez glutenu, bez nabiału. Pięknie odkwaszam organizm. Schudłam 7kg i czuję się o niebo lepiej. Kawa nie jest mi już. A piłam 6 dziennie żeby funkcjonować. Naprawdę jest fajnie. W końcu nie jestem zmulona i w końcu trochę lżejsza...

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj
    Jeśli naprawdę chcesz schudnąć to wg mnie jest tylko jedno jedyne wyjście - przejść na zawsze ma zdrowszy tryb życia. Sama długo do tego dochodziłam najpierw przez Dąbrowska, potem wezwaniem teraz witarianizm. Jestem w 2 ciąży mam niedoczynność tarczycy. Trzeba odrzucic mięso gluten a jeść dużo warzyw i owoców. Na fb są grupy wsparcia warto się zapisać i otrzymywać mnóstwo wskazówek i pomocy od bardziej doświadczonych. Jak zrzucić trochę będziesz miała energię sama będziesz wychodziła na spacery basen aerobic w domu np. Ćwiczenia z p.piórko są lekkie rozciągające przyjemne. Znaleźć czas dla siebie i walczyć aby sedes nie trzeba było wymieniać ;-) pozdrawiam ciepło i uwierz mi dasz radę ja też musiałam dać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Marzycielko, jestem właśnie na podobnym etapie o którym piszesz. Do Dąbrowskiej jeszcze nie dojrzałam, ale pewnie za jakiś czas zrobię sobie detox :) Dzięki za ten komentarz. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.