29 kwi 2015

Wskocz z dobrym nastawieniem w kolejny level

Mam wrażenie, że małżeństwo to wciągająca i mega angażująca gra.
Z początku wydaję się, że to takie wskakiwanie na półeczki i zbieranie owoców - luzik i "fun", dosłownie Mario Bros. Potem zaskoczenie, pieluchy, płacz i bieganiny, istne simsy :) Czasami przeradza się w Digital Dragons i krew aż buzuje w żyłach. Ociera się też o grę strategiczną po tytułem "jak dotrwać do pierwszego i nie zwariować" ;) albo jak nie rozszarpać ślubnego.
Każdy level uczy Cię nowych umiejętności. Doświadczasz i idziesz do przodu. Im jesteś dalej tym wydaje się, że Twój pasek z energią za chwilę się skończy, że to już ostatnie życie i game over.
A tu ku Twojej radości, udaje Ci się szarpnąć worek z dodatkowym życiem, przechodząc w kolejny etap. Mimo braku energii, cieszysz się, że dostałeś jeszcze jedną szansę.
W chwilach najcięższych chciałbyś wyłączyć komputer.
Czasem chciałbyś się cofnąć do wcześniejszego levelu.
Niestety życie nie przewiduje takiej opcji.
Ale kiedy spojrzysz wstecz i wszystkie lata przewiną się w Twoim umyśle,  to okazuje się, że przeszedłeś naprawdę wciągająca i emocjonującą grę.
Grę, która dała dużo szczęścia, nauczyła pokory i napędzała do działania.
Grę, która nauczyła partnerstwa, bliskości i wsparcia.




Zapędzając się w kolejny level zapominasz, że na początku gry byliście szczęśliwą parą. 
Jak szybko w grze wkroczyliście na inne ścieżki? Co zrobiłeś, aby odnaleźć swoją połowę ? 
Nawoływałeś szeptem, czy darłeś się w panice i biegałeś w różne miejsca ile sił w nogach?
Dość szybko człowiek rezygnuje, a podejmowanie wysiłku małżeństwie nie jest seksi. Usłyszałam kiedyś, że uważa się to za słabość. Łatwiej jest się pogubić i pozostawić losowi dalsze etapy, by potem  narzekać, że tak się życie potoczyło. Czy faktycznie to dobry wybór?
Jako dziecko, poświęcałeś czas, aby nauczyć się pisać. Spędzałeś chwile z bliskimi, by oswoić się z emocjami. Stłukłeś kolano, aby popędzić na rowerze. 
Relacji w małżeństwie też trzeba się uczyć i doświadczać. Więcej odwagi i chęci włóż,byś nie musiał powtarzać sloganu "samo się tak potoczyło".

Dbajmy o siebie, bo game over w realu, nie jest wcale łatwy. A kolejna gra, również polega na podwyższaniu poprzeczki. W każdej będziesz musiał dać siebie wiele i podjąć masę  niełatwych wyzwań.

Nigdy nie wiadomo, co przyniesie kolejny level, lecz nastawienie się, że to będzie fantastyczna przygoda, może dodać obojgu siły.


8 komentarzy:

  1. Piękny i prawdziwy wpis :) a ostatnie zdjęcie - cudne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio zachwycam się Twoimi i dodatkowo pokazałaś, że jak się chce to można. Pozdrawiam Kraków ♥

      Usuń
  2. Jestes Wielka!!!:* piękny tekst...cudne zdjecia!!! ♡
    Basia ...wcale nie taka anonimowa:)

    OdpowiedzUsuń
  3. To porownanie jest swietne... zycie to nie bajka, zycir to gra i trzeba przemyslec kazdy ruch by dojsc do celu a z partnerem na cale zycie to juz hard level, to sztuka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hard level to już team nie do zdarcia ;)

      Usuń
  4. Magda, wspaniałe fotki i mądry wpis :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co za porównainie :) Czy mogę ukraść i używać, ze wskazaniem na źródło, oczywiście? Trafiłam od Matki Czworokątnej i zostaję :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.