2 maj 2016

Są takie chwile, że oglądam się za siebie


Zapraszam Cię do nadmorskich klimatów ♥
 
Nie lubię żałować tego co było. Jednak kiedy wchodzę na morski, polski piasek, odgarniam włosy z twarzy a przede mną Bałtyk żyje swoim tempem, wtedy mocno tęsknię.
Wychowałam się w mieście położonym nad morzem. Pracowałam wakacyjnie nad morzem. Odpoczywałam nad morzem. W morzu nauczyłam się pływać,wszystkie moje miłości przepłakałam z falami. Biegałam przy brzegu i jeździłam na rolkach promenadą ciągnącą się na wydmach. Jeździłam rowerem wiele kilometrów nadmorskimi ścieżkami. Wstawałam o czwartej rano na wschód słońca, zaliczyłam tysiące ciepłych zachodów. Książki czytałam na kocu lub w słomianym koszu. Spacerowałam z psem, który kochał morze tak samo jak ja. Całodzienne przebywanie na piasku, kiedy urodziłam dzieci. 




Tak się moje życie potoczyło, że do morza mam teraz ok.400km. Morze jest miejscem za którym bardzo tęsknię. Kiedy przekraczam magiczny próg, gdzie otwiera się przestrzeń z koncertem szumu morza, automatycznie relaksuję się, wzdycham i robię się szczęśliwsza. Jeżeli mam okazje być choć na chwilę nad polskim morzem, chłonę ten czas i chowam do zakamarków mojej duszy.
 

Lubię bywać...


Nie lubię w sezonie zaludnionych miejscowości nadmorskich. Będą w Kołobrzegu w sezonie, często plażować jeździliśmy z dziećmi na plażę w Bagiczu, gdzie "parawing" był nieznany. W Bagiczu swobodnie można było na piasku pograć w piłkę i rozłożyć basenik z wodą dla małego dziecka. Kiedy odwiedzamy rodzinne strony męża mamy okazję bywać w Sopocie lub w Łebie, ale również podczas sezonu uciekamy na mniej zaludnioną plażę. Aniu do dziś jestem Ci wdzięczna za zapoznanie z plażą w Stilo. Cud natury :) Z pewnością samej plaży i okolic plaży Stilo poświęcę cały wpis. Dziś zapisuję wspaniałe, rodzinne chwile spędzone niedawno w Łebie.

Spacering w Łebie

Nasz czworonóg był pierwszy raz nad morzem. Wszyscy z zaciekawieniem obserwowaliśmy naszą Polcię. To Polka jest główną bohaterką tego wpisu :) 

 Polka pierwszy raz nad morzem :)

Na plażę weszła niepewnie. Zbliżała się do morza najeżona, z dużą rezerwą. Po chwili próbowała oswoić każdą falę :)

 Nasz czworonóg wylatał się za wszystkie czasy. Zapoznała kumpelkę Klarę i dawały obie czadu, opanowały całą plażę wokół nas.

Jedni mają łapacza snów a my mamy łapacza fal ;) 



Miłego dnia Kochani. Zbierajcie swoje ciepłe wspomnienia i smarujcie się nimi w ciężkich chwilach.

Macha Wam z wiatrem....
 Miłego dnia ♥

4 komentarze:

  1. Doskonale Cię rozumiem - ja wychowałam się w Świnoujściu. Uchwyciłaś te emocje związane z morzem bardzo trafnie. W nowym miejscu mój pierwszy odruch to zorientować się, w którą stronę jest morze - chyba nie odnalazłabym się na wyspie :-)
    Pozdrawiam i dziękuję za garść bałtyckiego piachu - najpiękniejszego na świecie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izo miło, że zaglądasz. Kilka lat po studiach mieszkałam nad morzem w Szczecinie ;) Pozdrawiam Świnoujście mocniuchno :*

      Usuń
  2. Jaki miły, naturalny wpis :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.