5 lip 2016

Połonina Wetlińska czyli Kropkagalopka w Bieszczadach :)

W tym roku prawie wraz z ostatnim dzwonkiem w szkole spakowaliśmy się i pojechaliśmy w Bieszczady. Byłam tu będąc dzieckiem, śpiewałam o nich na obozach i teraz nadszedł czas by w nie wyruszyć.
Dziś chcę przedstawić Wam naszą rodzinną wędrówkę na Połoninę Wetlińską :)
Może komuś nasze doświadczenia pomogą w wyborze przyjazdu w Bieszczady.
Wędrujemy z dziećmi, dlatego dojeżdżamy do parkingu pod szlakiem. Marzy mi się ruszyć w góry  na cały dzień i chodzić po połoninach od rana do wieczora. Może mi się uda wypuścić kiedyś bez dzieci. Kto jedzie ze mną ? :)
Startujemy...

Plan wędrówki



Korzystając z mapy ze szlakami wydawnictwa Copernicus, która jest bardzo dokładna ( oznaczenie parkingów, szlaków, czas wejścia i zejścia) postanowiliśmy pierwszy słoneczny dzień wyruszyć na Połoninę Wetlińską. Zdecydowaliśmy się na wędrówkę żółtym szlakiem z Przełęczy Wyżna, gdzie znajduje się parking (15zł doba). Również można wybrać się czarnym szlakiem z parkingu blisko Górnej Wetlinki. Szlak ten łączy się z żółtym. Jak ktoś jedzie z Cisnej, to parking z czarnym szlakiem jest przy drodze, oznakowany i widoczny. Po nim po parunastu zakrętasach i pięknych widokach jest kolejny parking i tu jest początek szlaku żółtego. Jadąc dalej jest kolejny parking w Brzegach górnych, skąd czerwonym szlakiem można wejść na Połoninę Wetlińską lub Połoninę Caryńską.W pobliżu jest przystanek autobusowy.Wyczytałam w przewodniku dla dzieci, że szlak żółty jest szlakiem zarówno dla dzieci jak i rodziców, więc tym właśnie szlakiem postanowiliśmy ruszyć z Przełęczy Wyżna.




Jadąc pękałam z zachwytu, jakie piękne krajobrazy tworzą bieszczadzkie góry.
Widok z parkingu na Połoninę Wetlińską i schronisko położone najwyżej na połoninie" Chatka Kubusia Puchatka" . Dziewczyny nie wierzyły, że właśnie tam idziemy :)


Na parkingu oczarowała mnie swoją zielenią i dostojnością Połonina Caryńska. Czarowała mnie tak również z Połoniny Wetlińskiej.



 Rozpoczynamy wędrówkę na Połoninę Wetlińską do schroniska PTTK "Chatka Puchatka"




Trasa głównie przebiega w lesie, cały czas pod górkę, po kamienistej ścieżce, po deszczu miejscami błotko, bez szans na zbłądzenie. 






Droga na wejścia na połoninę zaplanowana jest na ok. 1,15h, nam zajęła 2h. Dziewczyny dość często prosiły o postój. A na postoju szalały :) 


Kiedy wydawało nam się, że już tak długo idziemy a końca nie widać, z zakrętu pojawiła się połonina i przepiękne widoki. W mojej duszy nastąpił moment, kiedy czuję się jak dziecko, szczęśliwa, bez zmęczenia, bez zmartwień.
Popatrzcie:



W słońcu krótkim, bardzo łagodnym podejściem wchodzi się na najwyższe miejsce na Połoninie Wetlińskiej - schronisko "Chatka Puchatka".




 ... można wręcz z zachwytu wzdychać do chmur.


Zaraz przy schronisku znajduje się punkt widokowy.






A takie krajobrazy z miejsca widokowego:



Jakbyście bardzo liczyli w drodze, na skorzystanie z toalety, to klapa. Jest, ale jest to wersja przypominająca toitojki w wersji drewnianej :)  Znajduję się ona w miejscu widokowym. I tak jak z tamtego miejsca są zapierające dech w piersiach widoki, to też są zapachy zapierające dech w nozdrzach ;)

Ze schroniska można zejść do Brzegu Górnego albo dalej podążać połoniną do Przełęczy Orłowicza.





Idziemy dalej na Osadzki Wierch

Po odpoczynku ruszyliśmy na Osadzki Wierch. Na zdjęciu zaznaczyłam nasz cel patrząc ze schroniska.

Drogowskaz przewidywał 50 min w jedną stronę i faktycznie mniej więcej tyle zajęła nam droga. Bardzo przyjemna wędrówka, brak ostrych wejść pod górkę.






Na sam punkt widokowy Osadzkiego Wierchu trzeba było podejść stromymi schodkami, ale bardzo krótko.

Oliwka po posileniu się batonikiem w schronisku dostała powera i pierwsza była na miejscu.

Obróciliśmy się w tył i ledwo było widać w oddali schronisko z którego wyruszyliśmy.


Weszliśmy i znowu zostaliśmy oczarowani, popatrzcie:


Nie poszliśmy na Przełęcz Orłowicza, choć miałam ogromną ochotę jeszcze się przejść. Z racji, że dzieciaki i tak były bardzo dzielne, postanowiliśmy wracać.

A tam można było ruszyć dalej na Przełęcz Orłowicza

 Plan na kolejną wędrówkę:

PS. zdjęcia z komórki, obiektyw w Nikosiu uszkodzony :(

3 komentarze:

  1. Ojeju jak pięknie! Zupełnie inny obraz gór jakie znam.
    Normalnie mogłabym być pastuchem… Pastuszką na takich łąkach! Leżałabym, uśmiechała się do słońca i czytała książki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne fotki, też lubię tą trasę. Następnym razem zdobądźcie dziewczyny Tarnicę: http://www.naszebieszczady.com/bieszczadzkie-szlaki/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filipie szliśmy szlakiem czerwonym, najdłuższa trasa. Myślisz, że to dobry wybór? Polecisz gdzie jeszcze warto powędrować,bo z pewnością wracam w Bieszczady, są piękne.

      Usuń

Dziękuję za pozostawiony ślad.